POLECAMY

„To rzecz, która mnie w końcu zabije” – Dorota Wellman opowiedziała szczerze o swojej chorobie

Dziennikarka słynąca m.in. z prowadzenia programu „Dzień dobry TVN” wyjawiła, że od lat zmaga się z ciężkimi migrenami. Schorzenie jest tak uciążliwe, że prowadzi czasem do utraty przytomności i zaburzeń widzenia.
Marta Słupska / 2 miesiące temu
„To rzecz, która mnie w końcu zabije” – Dorota Wellman opowiedziała szczerze o swojej chorobie fot. ONS.pl

Dorota Wellman słynie z twardego charakteru i ciętego języka. Rzadko można usłyszeć, by się żaliła czy zwierzała z bardzo osobistych szczegółów ze swojego życia. Tym razem dziennikarka zabrała głos w ważnej sprawie i jednocześnie wyznała, że od lat zmaga się z uciążliwą chorobą: migreną.

Wellman opowiada o napadach migreny

Migrena to schorzenie, które w naszym społeczeństwie często jest niezrozumiałe. Ktoś, kto nigdy jej nie doświadczył, zwykle umniejsza jej wagę. Myślimy: przecież to tylko ból głowy, weź proszek przeciwbólowy, to przejdzie…

Tymczasem migrena – szczególnie w ciężkiej postaci – może całkowicie wykluczać chorego z codziennego życia, a dolegliwości bólowe odbierać jakąkolwiek ochotę i możliwość normalnego funkcjonowania. Dorota Wellman w rozmowie z „Faktem” przyznała, że boryka się właśnie z takimi z ciężkimi migrenami, które sprawiają, że przestaje widzieć. Atak trwa zwykle kilka godzin.

To rzecz, która mnie w końcu zabije. To są tak ogromne bóle głowy, że człowiek przestaje widzieć. Na początku pęka mi obraz w oku i widzę jakbym patrzyła przez kalejdoskop, czyli mam przed sobą obraz pęknięty na tysiąc kawałków. To pierwszy znak, że nastąpi atak i stracę wzrok do ślepoty
– tłumaczy dziennikarka.

To jednak nie wszystko. Wellman wyjaśniła, że w jej przypadku dochodzi następnie do zaburzeń równowagi i problemów z artykulacją.

Później zwalnia mi mowę i pojawia się problem z artykulacją. Oprócz tego człowiek się chwieje na wszystkie strony, bo ma zaburzenie równowagi
– mówi prowadząca „Dzień dobry TVN”.

 Zdarza się, że dziennikarka podczas takiego ataku traci przytomność. Wówczas potrzebuje pomocy lekarskiej.

Muszę trafić do szpitala albo mieć podane silne leki dożylne, które dopiero po kilku godzinach powodują, że ból odchodzi
– komentuje.

Dorota Wellman podczas rozmowy z „Faktem” przestrzegła też przed tym, by nie bagatelizować migren i wykazać się większym zrozumieniem w stosunku do osób, które na nią cierpią.

Najgorszemu wrogowi nie życzę tego, co przeżywam, kiedy migrena mnie dopada. Ponad 2 miliony ludzi w Polsce na to cierpi, ale postronni sobie myślą, że jak kogoś boli główka, to jest to jakaś głupota
– mówi dziennikarka.

Polecamy:
6 skutecznych sposobów na walkę z migreną
Boli cię głowa? Wiemy dlaczego!

 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (4)
/2 tygodnie temu
Mam migreny od 12 roku zycia, przez 30 lat. SILNE BÓLE głowy, światłowstręt, uporczywe wymioty, i tak 1-2 razy w miesiacu przez 1, 2 doby. Nawet w pracy mnie łapie. Nie jestem sama wrócić do domu. Silne leki znieczulajace, przeciwwymiotne pomagaj a tyle, co kot napłakał Moja mam tak miała do 54. roku zycia ( menopauza) Za ok. 10 lat to mi sie skończy. . Zyć sie nie chce.. W pracy niektórzy uważaja, że popiłam i mam kaca. A alkoholu nie tykam, bo 2 x po toaście z winem przed laty ( ślub) mnie złapało po kilku godzinach na 40 godzin.
/miesiąc temu
Pani Doroto, te straszne migreny podobne do tych Pani, skończyły się wraz z nadejściem menopauzy. Jest zatem nadzieja. Pozdrawiam, ana
/2 miesiące temu
Również pozdrawiam, ja też cierpię z powodu migreny, nie tracę wzroku, ale słabo widzę, mam wrażenie, że lewe oko wypadnie mi z czaszki. Straszny ból.
POKAŻ KOMENTARZE (1)