Choroby brudnych rąk

Na zabawkach, nieumytych owocach, w piasku znajdują się zarazki niebezpiecznyh chorób. Jak przed nimi chronić maluszka?
Choroby brudnych rąk fot. Panthermedia

Moje dziecko przecież nigdy nie ma czarnych od brudu łapek! – powiesz i myślisz, że tzw. choroby brudnych rąk na pewno Was nie dotyczą. Ale to wcale nie jest tak, że maluszek musi bawić się w ziemi czy dotykać zabłoconych bucików, by mieć na rączkach groźne zarazki. A jeśli są one na łapkach, szybko (np. z ulubioną zabawką) trafią do buzi dziecka. Na szczęście w większości przypadków nic złego z tego powodu się nie dzieje. Ale nie zawsze.

Uwaga: zakażenie
Zarazki, z którymi każdy malec może mieć kontakt, czasem wywołują poważne choroby.
- Bakteryjne zapalenie jamy ustnej. Może się objawiać bólem, pieczeniem, swędzeniem, zaczerwienieniem, rozpulchnieniem, obrzękiem śluzówki. Czasami obecny jest osad na śluzówce, czuć brzydki zapach z jamy ustnej.
W aptekach bez recepty można kupić wiele preparatów ułatwiających leczenie tej dolegliwości (np. w formie płynów do płukania lub pędzlowania, aerozoli, żeli, tabletek do ssania).
- Opryszczkowe zapalenie jamy ustnej. Maluch ssie nieumyty smoczek, który leżał na podłodze? Albo – co gorsza – smoczek wzięła wcześniej do ust mama? Jeśli dziecko natrafi na wirusa, może zachorować.
- Wirusowe zapalenie wątroby typu A (żółtaczka pokarmowa). To typowa choroba brudnych rąk. Dziecko może się nią zarazić, jedząc nieumyte owoce, pijąc nieprzegotowaną wodę. Najlepszym zabezpieczeniem jest szczepienie – możliwe już od drugiego roku życia. Zaleca się je dzieciom w wieku przedszkolnym i szkolnym, wszystkim osobom wyjeżdżającym do krajów, gdzie ta choroba często występuje (np. nasi wschodni sąsiedzi) oraz ludziom pracującym przy produkowaniu i sprzedawaniu żywności.
- Salmonella i shigella. Zjedzenie źle przechowywanych lodów, ciastek z kremem, wyrobów garmażeryjnych może spowodować zakażenie tymi bakteriami. Tak może się też zakończyć branie do buzi piasku z piaskownicy, do której chadzają koty. Poza tym maluszek naraża się wówczas na toksokarozę.
- Zakażenie owsikami. To dość częsta choroba u dzieci chodzących do żłobka czy przedszkola. Najprostszy sposób zarażenia: zabawa z innym dzieckiem (nosicielem owsików) tymi samymi zabawkami. Samice owsików wypełzają nocą z jelit i składają jajeczka wokół odbytu. Dziecko swędzi pupa, więc często się drapie. W ten sposób pod paznokcie i na dłonie trafiają jajeczka owsików. Maluch nieświadomie zostawia je np. na zabawkach. Inne dziecko albo może wziąć zabawkę do buzi, albo zarazić się, wkładając do buzi rączki po zabawie. Leczeniu poddaje się nie tylko dziecko, ale wszystkich domowników.
- Zakażenie tasiemcem bąblowcem. Nie pozwalaj dziecku na jedzenie nieumytych jagód i poziomek! Grozi to zarażeniem bąblowcem, przenoszonym przez lisy. Choroba jest niebezpieczna, może być nawet śmiertelna, jeśli tasiemiec usadowi się w mózgu.



O tym, jak zapobiegać. Czytaj dalej ...
Możesz zapobiegać
Chorobom brudnych rąk da się naprawdę łatwo zapobiec: wystarczy przestrzegać zasad higieny. Gdy dziecko ssie smoczek, utrzymuj go w czystości (kup specjalny mały pojemniczek, do którego schowasz smoczek, gdy szkrab go wypluje). Jeśli upadnie na podłogę, umyj go (niemowlęciu do trzech miesięcy sparz wrzątkiem), nigdy nie oblizuj. Na spacerze najlepiej mieć przy sobie dwa smoczki i po prostu dać dziecku czysty.
Nie uda Ci się oduczyć malca brania do buzi zabawek, ale możesz i powinnaś zadbać o to, by były czyste. Myj je choć raz w tygodniu.
Gdy szkrab raczkuje, w domu musisz częściej sprzątać, by okruszki i paproszki nie wędrowały do buzi.
Kiedy dziecko jest starsze, dbaj, by myło ręce po wizycie w toalecie, po spacerze, zabawie ze zwierzęciem, a już szczególnie przed jedzeniem. I nie podawaj mu nieumytych owoców – choćby jak najpiękniej wyglądały! Nie kupujcie też w upalne dni lodów czy kremowych ciastek z nieznajomej cukierni. Surowego mięsa, w formie tatara, najlepiej nie jeść w ogóle (dla dzieci jest zdecydowanie zakazany).

Afty – kłopot najmłodszych
Te niewielkie, bardzo bolesne pęcherzyki otoczone czerwoną aureolką są właściwie objawem opryszczkowego zapalenia jamy ustnej. Występują na dziąsłach, języku i błonie śluzowej policzków. Pojawiają się często w czasie infekcji, ogólnego osłabienia. Szczególnie podatne na nie są ząbkujące maluchy, gdyż śluzówka jest wtedy rozpulchniona i łatwo się zakaża. Całkiem łatwo je poznać.
- Objawy. Zanim się pojawią, dziecko zazwyczaj robi się marudne, nie chce jeść, może mieć nawet podwyższoną temperaturę. Zazwyczaj po dwóch dniach pęcherzyki pękają, tworząc drobne owrzodzenie pokryte jasnym nalotem.
- Leczenie. Skuteczny w walce z aftami jest preparat w kroplach Apthin (nanosi się na zmiany specjalnym patyczkiem). Żeby zmniejszyć ból podczas jedzenia, należy karmić dziecko rozdrobnionymi produktami, kaszkami, grysikiem. Zdecydowanie nie powinno się podawać maluszkowi nic kwaśnego ani słonego. Starszym dzieciom może pomóc płukanie ust płynami odkażającymi lub rumiankiem. Afty zazwyczaj znikają mniej więcej po tygodniu.
W zapobieganiu najważniejsze jest dbanie o higienę!

Katarzyna Pinkosz
Konsultacja: dr Wojciech Trzeciakowski, pediatra

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (16)
/2 lata temu
Na rynku dostępne są teraz wody dezynfekujące,praktyczne i sprawdzające się na spacerach,gdzie zawsze coś ląduje w piasku.A i raczki można taką wodą spryskać zanim dziecko włoży je do buzi.Ale grunt to nie przesadzać,mieć swój rozum i tyle.
/2 lata temu
W kilku miejscach znalazłam info, że wystarczy myć ręce wodą z mydłem, żeby usunąć z nich ()% drobnoustrojów; kolejne 15 sekund i pozbywamy się prawie 100% tych delikwentów. USUWAMY, nie zabijamy... I teraz pytanie - jeśli przyzwyczaimy dzieci do środków bakteriobójczych - żeli, mydeł itd., to jak one przeżyją, jeśli nie będą miały takiego środka ze sobą, a będą musiały coś zjeść - np. będzie dostępna tylko woda z najzwyklejszym mydłem... Kiedy moje dziecko było na neonatologii i wchodziłam do niego, myło się ręce środkiem bakteriobójczym. Kilka wizyt dziennie, trzy dni i moje ręce były w tragicznym stanie - czerwone, suche... Pamiętajcie, że mamy też na skórze dobre bakterie, które nas chronią...
/3 lata temu
Ja dosyć sceptycznie podchodziłam do żeli antybakteryjnych, uważałm że wystarczy woda i zwykłe mydło, dopóki moje dziecko nie złapało owsików, brrr :/ Teraz bez carexa ani rusz! i mam wrażenie, że jakby mniej łapie w ogole infekcje
POKAŻ KOMENTARZE (13)