Jeżeli chcemy, aby dzień, w którym powiemy sakramentalne „tak” przebiegał spokojnie i bez zakłóceń powinniśmy wszystko dopiąć na ostatni guzik

Przygotowania ślubne – nigdy tego nie rób!

Jeżeli chcemy, aby dzień, w którym powiemy sakramentalne „tak” przebiegł spokojnie i bez zakłóceń powinnyśmy wszystko dopiąć na ostatni guzik. Przygotowując się do tego ważnego wydarzenia, musimy być czujne, bo najmniejszy nawet błąd może sprawić, że nasze marzenia o idealnym, bajkowym ślubie prysną jak bańka mydlana.
/ 03.10.2016 12:09
Jeżeli chcemy, aby dzień, w którym powiemy sakramentalne „tak” przebiegał spokojnie i bez zakłóceń powinniśmy wszystko dopiąć na ostatni guzik

Wieczór panieński/ kawalerski noc przed ślubem

To zdecydowanie zły pomysł. Jeżeli chcemy radośnie, z wielką pompą rozstać się ze środowiskiem niezamężnych przyjaciół, zróbmy to przynajmniej tydzień przed ślubem. Niekiedy duże ilości wypitego alkoholu mogą mieć fatalne skutki, szczególnie dla kondycji młodej pary. Chyba nikt z nas nie wyobraża sobie „skacowanej panny młodej” tudzież jej męskiego odpowiednika, którzy słaniają się ze zmęczenia na ślubnym kobiercu! Poza tym retusz panny młodej po wyczerpującej nocy może stać się nie tyle ogromnym wyzwaniem, co raczej ogromnym problemem dla wizażystki. No i nie można zapomnieć o kieliszku szampana, który trzeba wypić na wejściu! Może on wzbudzić złe skojarzenia smakowe i zapachowe, które mogą pociągnąć za sobą przykre niekiedy skutki. Dlatego też lepiej zorganizować sobie taki wieczór odpowiednio wcześniej, bo jak mawia stare porzekadło: „Przezorny zawsze ubezpieczony”.

Rozesłanie zaproszeń bez informacji o potwierdzeniu przybycia

To może się okazać katastrofą nie dla nas, ale dla naszego budżetu. Jeżeli odpowiednio wcześniej nie roześlemy zaproszeń i nie dołączymy do nich adnotacji o prośbie potwierdzenia swojego przybycia, możemy się bardzo niemiło rozczarować. Kiedy z dwustu zaproszonych gości na uroczystość przybywa połowa, to fakt ten może spowodować nie tylko nasze oburzenie, ale przede wszystkim żal. Żal straconych pieniędzy, bo cóż, każdy weselnik słono kosztuje.

Polecamy: Najpiękniejsze zaproszenia ślubne

Przedwczesne kupno sukni ślubnej

O tym, że nadgorliwość bywa zgubna, zapewne niejedna przyszła panna młoda miała okazję przekonać się na własnej skórze. Kupno sukni ślubnej nawet trzy miesiące przed wyznaczoną datą to kiepski pomysł. Przy jej wyborze pod uwagę oprócz koloru i fasonu bierzemy przede wszystkim rozmiar. A ten w ciągu kilku miesięcy może ulec nieznacznym modyfikacjom. Chyba żadna z nas nie chciałaby aby w tym wyjątkowym dniu sukienka wisiała jak na wieszaku, albo co gorsza - pękała w szwach. I wtedy scenariusz byłby taki, że panna młoda pękła by z rozpaczy, goście natomiast – ze śmiechu.

Zostawienie kwestii dekoracji sali swojemu lubemu

To nie mogłoby mieć szczęśliwego zakończenia. Niestety, mężczyźni nie mają za grosz artystycznego zmysłu (chyba, że któryś jest wierną kopią Jacykowa). Jak zatem może wyglądać wnętrze udekorowane przez przeciętnego faceta? Pstrokate, ledwo nadmuchane balony zawieszone w miejscach gdzie odpada tynk, obrusy na stołach we wszystkich kolorach tęczy i przywiędłe kwiaty smętnie zwisające z wazonów. Czy na taką salę chcemy zaprosić naszą rodzinę, przyjaciół i znajomych? Jeżeli odpowiedź jest przecząca, to lepiej abyśmy kwestią dekoracji zajęły się same.

Zaniechanie spisania umów z orkiestrą, fotografem i kamerzystą

Jeżeli o tym zapomnimy to w najgorszym przypadku goście będą skazani na słuchanie muzyki z YouTuba, kręcenie filmików za pomocą kamery telefonicznej i robienie zdjęć za pomocą babcinego aparatu z kliszą. Niestety, ale zaniedbanie tego typu formalności może sprawić, że nasze wymarzone wesele zamieni się w a’la studencką imprezę bez ładu i składu.

Zapomnienie o próbnym makijażu i fryzurze

Takie postępowanie graniczy z brawurą! Robienie sobie makijażu i włosów ad hoc, w dzień ślubu, może mieć dla przyszłej panny młodej zgubne skutki. Bo nagle okazuje się, że o ile wymarzony makijaż z katalogu na modelce prezentuje się wyśmienicie, o tyle na nas – fatalnie. Oczy przypominają dwie śliwy, usta – niedopompowane balony, a dzięki różowi na policzkach nasza buzia nabiera pełnych kształtów... Po przeżyciu takiego szoku estetycznego można się załamać, tym bardziej, że makijaż trzeba będzie zmyć i zrobić nowy. A czas ucieka....Dlatego też o tak na pozór trywialnych sprawach jak fryzjer i makijażystka należy pomyśleć trochę wcześniej.

Zaczytywanie się w internetowych forach ślubnych

Niestety, ale nałogowe czytanie ślubnych portali i for internetowych może sprawić, że chaos panujący w naszej głowie zacznie się sukcesywnie pogłębiać. Czytanie wątków o najrozmaitszych, niekiedy ekstremalnych ślubnych wpadkach i gafach może tylko pogłębić nasze rozdrażnienie i zatamować proces trzeźwego osądu własnej sytuacji. Dlatego też dla własnej wygody odpuśćmy sobie czasem wieczorne buszowanie po internecie. No chyba, że chcemy poczytać najnowsze artykuły i porady z wieszjak.pl.

Stresowanie się

Stres to najgorszy doradca. Na myśl o tym, że na naszym ślubie coś mogłoby pójść nie tak albo, że czegoś mogłoby zabraknąć, przechodzą nam po plecach ciarki. Fotograf nie odbiera telefonu? Spokojnie, raczej nie uległ poważnemu wypadkowi, ale zapewne wyszedł do toalety. Ukochany nie odpisuje na sms-a? Prędzej powodem takiej opieszałości jest brak środków na koncie aniżeli brak zainteresowania sprawami wesela. Ze stresem naprawdę nie ma żartów, bo może on negatywnie wpłynąć na sam przebieg ceremonii. Bo chyba nikt nie chciałby drżącym, nerwowym głosem wypowiedzieć słów przysięgi: „Ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie dopuszczę aż do śmierci”. W takim przypadku poważny stres (jak nie szok) przeżyłaby osoba stojąca naprzeciwko nas!

Zamiast zadręczać się błahostkami, cieszmy się nadchodzącymi dniami. A w przypadku kumulacji naprawdę wielu stresowych sytuacji zastosujmy znaną od lat metodę – kilka głębokich oddechów.