Dlaczego to tak wszystko boli.....

napisał/a: Magnolia 22 2008-09-13 19:57
Witam jestem na tym forum juz od dawnatylko ze w innym dziale.Chciałam tu napisac zeby sie wygadac,zeby nie byc z tymi myslami sama;/.Kazdy z nas ma swoje zycie.Niektorzy maja prawdziwa sielanke inni musza walczyc o wszystko sami, ja naleze do tej drugiej grupy.Wlasciwie to nic nei pamietam ze swojego dziecinnstwa:(tak jak by jakis czas ww moim zyciu zostal wymazany,to byly moje najmlodszee lata kiedy czulam sie kochana:(.Nie pamietam swojej mamy a jedynie co mi ja przypomina to zdjecia czy kasety nagrane kamera.Majac 7 lat stracilam mame pamietam tylko jeden dzien z tego okresu jak przyjechal tato zee szpitala i powiedzial ze mamy juz nie ma.Bylismy wtedy z bratem pod opieka babci,ja w tym czasie bawilam sie w najlepsze zabawkami kiedy moja mama umierala:(,wtedy jescze nie rozumialam babcia opowiadala ze mama jest w niebie i ze patrzy na nas z gory.Po smierci mamy zajmowala sie nami babcia gdyz tato byl dlugo w pracy.Pozniej jednak babcia znikla z naszego zycia,tato nei zyczyl sobie zeby nami sie zajmowala poklocili sie i babcia zamieszkala w swoim mieszkaniu odwiedzajac nas po kryjomu w szkole:(Z tego okresu pamietam tylko to ze zawsze czekalam na nia pod szkola i dostawalam mnostwo slodyczy.Nie zdawalam sobie sprawy z tego co sie dzieje i jak to wszystko wyglada.Rok po smierci mamy tato znalazl sobie kobiete,ktora byla tylko dlaa niego ozenil sie z nia slubem koscielnym,przed tym jednak tato powiedzial nam zebysmy mowili do niej mama brat nie chcial a ja nie powiedzialam nic, po pol roku byl juz rozwod.Pamietam tylko jej nie dobre obiady,brak czasu dla mnie gdyz bylam trudnym dzieckiem(tzn.slabo sie uczylam),brat za to o 3 lata starszy pojmowal nauke bardzo szybko.Pamietam ze kazala mi chodzic w jakies stare ciuchy.No i pamietam dzien w ktorym z jeje powodu plakal moj tato:(.To byl wieczor przyjechal z pracy a ona mu zrobila awanture nie bardzo wiem co wtedy sie stalo bo wczesniej kazala nam iscc spac,wtedy tato tak bardzo plakal w ubikacji na drugi dzien gdy sie obudzilam spal juz sam a jeje nei bylo.Pozniej juz byl rozwod wlasciwie to jej wiecej nie widzialam.Tato pracowal i staral sie dzien wczesniej przygotowac tak obiad zeby moj brat mogl go tylko podgrzac.Po szkole wracalismy do domu z bratem bo bylam pod jego opieka i tak czekalismy na powrot taty.Pewnego dnia przyjechala do nas nasza druga babcia z dziadkiem rodzice ze strony taty,nigdy ich nie lubialam;/Moj tato pochodzi z Gdynii na Slasku znalazl sie poniewaz byl w wojsku i tu poznala moja mame i postanowil tu zamieszkac,jego brat tzn moj wujek tez wyprowadzil sie daleko od rodzicow za granice,ale nei o tym chcialam teraz pisac wracajac do punktu wyjscia przyjechali dziadkowie nie wspominam milo tego okresu.Po jakims czasie moj tato poznal kolejna kobiete ktora byla w trakcie rozwodu ze swoim mezem i miala z nim dziecko.Poczatki byly takie ze przyjezdzala do nas na weekendy a pozniej tato ja odwozil.Po jej rozwodzie ona zamieszkala z nami,polubilam ja strasznie moj brat nie.Bylismy na wspolnych wakacjach byly takie momenty kiedy moj brat poczul sie odrzucony,bo kobieta mojego taty pokazala ze jej syn jest dla niej wazniejszy np kupila mu odrazu wate cukrowa a moj brat nei mogl dostac wafelka to byly takie zwykle sprawy na ktore dziecko patrzy zupelnie inaczej niz dorosly czlowiek,albo np.usiedlismy na lawke i nie bylo juz miejsca dla mnie i dla brata,tato kazal nam pojsc na druga dalsza,ja poszlam a brat sie obrazil i poszedl na spacer daleki po ktorym moj tato leczy sie na nadcisnienie.Szukalismy go potem bardzo dlugo tato chcial nawet dzwonic na policje ale znalazl sie.Kiedy ta kobieta nazwe ja M.zamieszkala z nami wraz z synem juz po swoim rozwodziem zaczelo sie.Na poczatku bylo w miare dobrze jednak im dluzej mieszkala zaczelo sie gorzej.Inwestowala w mieszkanie poniewaz do tej pory zarabia wiecej niz moj tato,wiec tez zaczela sie panoszyc.Moj brat nie potrafil tego zaakceptowac ciagle byly tylko wojny tzn brat klocil sie i bil z jej synem nazwe go Ł.mlodszym od niego o 8 lat albo klocil sie z M.I Tak moj tato zyje z nia juz prawie 12 lat.Na poczatku bylo fajnie babcia przychodzila do nas na swieta ,teraz nie cche juz znac mojego taty bo pozwolil zeby kobieta przejela nad nim wladze kosztem nas.Przez te 12 lat przezylam smierc dziadka bo babcia byla po rozwodzie a dziadek zyl z inna kobieta zona,oraz smierc wujka syna mojej babci,ktora stracila dwoje dzieci:(moj wujek byl moim chrzestnym nie prowadzil sie dobrze byl na utrzymaniu mojego dziadka poniewaz mial firme pogrzebowa,tato jakis czas tez tam pracowal jezdzilam tam wtedy i spedzalam czas w zakladzie pogrzebowym.Wujek zostawil swoja corke z ktora nie mial dobrego kontaktu poniewaz oddali ja na wychowanie do siostry jej mamy,dodam ze ciocia tzn kobieta bo nie zona mojego wujka przez caly czas zyla z nim bez slubu,wujek nie byl za dobry klocil sie z nia bil ja,ale moja babcia za nim moja ciocia poznala wujka ostrzegala jaa ze nie bedzie jej z nim dobrze wiedziala jaki jest jej syn.Dziadek tez nie byl dobry babcia czekala na niego z pracy z obiadem z posprzatanym domem i wychowywala moja mame i wujka a dziadek nie dawal jej nic na utrzymanie mieszkania.Babcia rozwiodla sie z nim dostala prace ,mieszkanie.Dziadek ozenil sie ponownie mial syna,ktory teraz wyglada jak zebrak:(poniewaz dziadek zmarl i nie ma juz mu nikt pomoc dac pieniadze czy poprostu wydostac z tarapatow.Dodam ze moja prababcia tez nie zyla z pradziadkiem wychowywala moja babcie sama.Tak wyglada p oczesci moja chora rodzina.A i zapomnialabym mam jescze chrzestna ktora o mnei nei pamieta.5 LAT temu moj brat wyniosl sie z domu,nie potrafil zniesc zlego traktowania tego ze M ciagle skarzyla na nas gdy zrobilismy cos nie tak tacie gdy tylko przyjezdzal z pracy,a jej syn Ł byl swiety.Pamieta mze kiedy dostawalisy kary z bratem za zle oceny czy cos innego zawsze byly po 2 miesiace Ł dostawal gora tydzien.Relacje byly takie tato skarzyl M na Ł.,M skarzyla tacie na nas.Obowiazki domowe tez byly przydzielane tylko na nas poniewaz jej syn zawsze mial duzo nauki lib byl uczulony.Pewnego dnia moj brat nie wytrzymal po awanturze i kolejnym pobiciu patelnia przez M wyprowadzil sie z domu poniewaz tato stanal w obronie M.Babcia przyjela brata do siebie i tak prze trzy lata mieszkal z babcia ,placil jej jalmuzne z najmniejszej renty po mamie.Tato nie dal nic,babcia sie zadluzyla poniewaz ma mala emeryture do teraz splaca to co moj brat przez te lata jej dal na swoje utrzymanie.Moj brat leniwy czlowiek po studiach resocjalizacji ktory nie potrafi rozmawiac z ludzmi do mnie dzwoni tylko gdy cos potrzebuje,mieszkajac z babcia traktowal ja jak powietrze do zrobienia obiadu wyprania itp.Dzis wyjechal do swojej dziewczyny z ktora jest od 3 lat mieszka tam i pracuje w jakiejs hurtowni dywanow;/za marne grosze jego dziewczyna konczyz za 2 lata studia budowlane dostala dobra prace teraz a moj brat oby mu sie udalo nie byc na jej utrzymaniu.Rok temu i ja wyprowadzilam sie z domu majac 22 lata bylam traktowana jak malolata potzrzebna do posprzatania zrobienia jedzenia Ł zawszee mial nauke albo wyjazdy sportowe.Mialam chclopaka u ktorego spedzalam weekendy poniewaz w domu nie mialam swojego pokoju tzn byl ale taki ww ktorym byl komuter i zazwyczaj siedzial tato albo brat.Musialam wracac do domu o 22 pomino ze chlopak odwozil mnie do domu samochodem.Kazde 10 minutowe spoznienie o ktorym poinformowalam bylo wyrzutami w domu przez M ze tak pozno wracam ze to nie wypada zawsze tylko ona wyolbrzymiala problem i sprawiala ze tato reagowal po jej mysli.Mialam juz dosc wynioslam sie do babci poczatkowo za nim brat wyjechal mieszkalam z nim i z babcia.Dzis jestem juz tylko z babcia skonczylam mature ktora zdawalam rok.Ta co zawsze byla glupia skonczyla mature.Koncze drugie studium ucze sie bo dostaje rente po mamie daje babci duzo wiecej niz brat pracuje dorywczo w weekendy zeby moc sobie cos kupic,spotykaam sie z moim chlopakiem,mam swoj pokoj.no i zniszczylam sobie zycie:(ale to juz dlugi temat w dziale zdrada (zdradzilam i bardzo tego zaluje:(dzis jestem nadal z moim chlopakiem pomino ze nie jest juz jak dawniej,babcia o wszystkim wie skarcila mnie ale nie wyrzekla sie mnie.Ratuje to co jescze moge wiem ze zrobilam zle i staram sie to naprawic tylko czy mam jescze szanse:(Nie wiem czym jest milosc choc zawsze chcialam miec swoja rodzine nadal tego chce wiem ze moj chlopak jest dla mnei wszystkim ale dlaczego dopiero teraz:(Moj tato nie wie o niczym pewnie kidys ktos zyczliwy mu powie nie wiem co wtedy bedzie ale mam nadzieje ze nie zostane sama:(Ciagle o cos walcze o lepsze jutro.Tym ktorzy mysla ze ich zycie jest bez sensu niech uwierza ze mozna je zmienic ja probuje.
napisał/a: zuzia76 2008-09-14 11:35
Hej, wydaje mi się, że dobrze rozumiem o czym mówisz, choć moja historia jest zupełnie inna, też borykam się z bolesnymi wspomnieniami z dzieciństwa. Tak to jest, że niektórzy mieli bardziej kochających rodziców, a inni mieli mniej szczęścia, choć nie ma idealnych rodzin, każda ma swoje problemy. Dla Ciebie na pewno najgorszym przeżyciem była śmierć mamy, kiedy byłaś małym dzieckiem. Z mojego osobistego doświadczenia mogę powiedzieć, że mi pomogła terapia psychologiczna. Jeśli te wspomnienia wywołują tyle bólu, to może warto się zastanowić, czy nie podjąc takiej terapii. Teraz nawet jest refundowana przez NFZ, nie trzeba płacić. Kiedy po raz pierwszy wzięłam książkę z dziedziny popularnej psychologii, stwierdziłam, że to jakieś kompletne bzdury, teraz po paru latach widzę, że taka wiedza pomaga. Wiadomo, nikt nie poda Ci gotowego rozwiązania na życie, trzeba się bardzo napracować i takie rozgrzebywanie przeszłości jest bolesne, ale to działa.To tak jak oczyszczenie ropiejącej rany, żeby mogła się wreszcie zagoić.