POLECAMY

Rodzice zakochani na zawsze?

Nie jest już ani szokiem towarzyskim, ani rzadkością słyszeć o rozstaniach i rozwodach po roku czy kilku latach od narodzin dziecka. Może sytuacja przerasta młodych rodziców, może decyzja była zbyt pochopna, może, jak nigdy dotąd, pchani jesteśmy głodem nowości i zmian?
Nie jest już ani szokiem towarzyskim, ani rzadkością słyszeć o rozstaniach i rozwodach po roku czy kilku latach od narodzin dziecka. Może sytuacja przerasta młodych rodziców, może decyzja była zbyt pochopna, może, jak nigdy dotąd, pchani jesteśmy głodem nowości i zmian?

Czy jest sens i sposób, aby jednak mimo wszystko walczyć o przetrwanie związku świeżo upieczonego taty i mamy?

Afrykańskie przysłowie mówi, że potrzeba wioski, aby wychować dziecko – innymi słowy, rodzina w szerokim sensie, łącznie z dziadkami, kuzynami i przyjaciółmi to podstawa, aby w spokoju i pogodzie budować swoje nowe gniazdo. Dzisiejsze społeczeństwo rodzin „atomowych”, typu 2+1, z dala od rodziców i ciotek pozostawia młode pary bardzo często w sytuacji nieco dramatycznej, zwłaszcza, jeśli pieniądze nie leżą w kufrach pod małżeńskim łożem. Zmęczenie opieką nad maluchem, praca i obowiązki domowe, brak możliwości odsapnięcia i wyjścia gdzieś razem – wszystko to rodzi frustrację i chęć ucieczki. Dlatego naprawdę warto pomyśleć zawczasu o pomocy – zaprosić mamę czy teściową na jakiś czas, zaznajomić się z parami posiadającymi małe dzieci, nie żałować na opiekunkę raz czy dwa w tygodniu… Rodzina, aby się rozwijać i umacniać musi Rodzice zakochani na zawsze? TToddychać!

Kolejna sprawa to zwykle osłabienie seksualności związku związane z ciążą, a potem niemowlakiem robiącym głośne pobudki kilka razy w nocy. Mama jest zmęczona, niewyspana, zapomina o makijażu, tata robi się znużony, czuje się zaniedbany, niepotrzebny. Model matki pochylonej nad kołyską nie podnieca już tak jak młodej atrakcyjnej żony tylko dla siebie. Czasem również kobieta traci nieco zainteresowanie seksualne mężem, który zaczyna nagle wykazywać mamine skłonności, nosząc bobasa na rękach i przewijając.

Jedne pary przechodzą ten okres braku miłości fizycznej dość naturalnie i bez większych burz, dla innych jednak taka sytuacja kończy się separacją. Wydaje się, że najrozsądniej jest zawiesić poprzeczkę na poziomie odpowiadającym obojgu – ani zbyt wysoko, wierząc że nasz związek nadal będzie buchał namiętnością z trzytygodniowym brzdącem drącym się w niebogłosy, ani zbyt nisko, rezygnując ze wszelkich uciech i poddając się apatii zmęczonej, młodej pary rodziców. Płomień zażyłości najlepiej utrzymywać małymi, codziennymi gestami, które nie wymagają wielkiego poświęcenia, ale zawsze są miłe – zmysłowym szeptem, buziakiem w ucho, masażem w wannie. Każdą erotyczną myśl o partnerze warto wyartykułować, nawet, jeśli ma to być SMS z pracy albo znad dziecięcego wózka. Wiele par korzysta również w tym trudnym okresie ze wspomnień – wyciągnięce starych zdjęć, przywołanie ognistych momentów z początku związku i zmysłowych nocy kolejnych letnich wakacji… wszystko to pomaga podtrzymać uczucie w strefie wysokich temperatur.

Nadmierna rodzinność
też niekoniecznie pomaga – nowoczesne podejście do wychowywania dzieci w stylu „robimy wszystko razem” czasem rozmywa ostrość związku rodziców. Parze zaczyna brakować intymnej przestrzeni do rozmowy, czy nawet kłótni – wszystko dzielone z dziećmi. Tymczasem, nauczenie dziecka respektowania od małego terytorium rodziców nie jest trudne, ani okrutne względem niego. Ustalając zasady typu po dobranocce idziesz do swojego pokoju, a w soboty po południu rodzice wychodzą sami, ułatwiają zachowanie zdrowych proporcji w relacjach wewnątrz rodziny i faworyzują silniejsza więź między rodzicami.

Konflikty pojawiają się również często przy kwestii edukacji i wychowania. Każdy z nas ma swoje własne, często wyniesione z domu, przekonania jak należy chować dziecka. Z chwilą, gdy stają one w całkowitej sprzeczności z oczekiwaniami partnera dochodzi do otwartych konfliktów, tym szkodliwszych, że podmiotem staje się nieświadoma niczego pociecha. Zaczynają się wojny typu: mama zabrania, tata pozwala, mama każe się uczyć, tata zachęca do gry w piłkę, mama chce chodzić do kościoła w niedzielę, tata uważa to za pranie mózgu.

Najważniejsze w takiej sytuacji jest oczywiście nierozgrywanie tej potyczki na oczach malucha. Rodzice muszą umieć zachować autorytet, a nic nie obniża go tak bardzo jak wzajemne poniżanie się i oskarżanie o błędy. Ideałem jest ustalenie kompetencji obojga i kompromisowych rozwiązań w najbardziej palących kwestiach. Jeśli nasze stanowiska są zbyt odmienne, znajdźmy trzecie wyjście i pozwólmy dziecko samemu się określić jedynie lekko nakierowując je we właściwym kierunku.

Wreszcie, pozostaje kwestia siebie jako jednostki. Związek z drugim człowiekiem jest już pierwszym trudnym krokiem w dzieleniu się swoją prywatnością, marzeniami, czasem, celami. Pojawienie się dziecka absorbuje jeszcze bardziej i często całkowicie odwraca priorytety, prowadząc, zwłaszcza u kobiet, do zatracenia zdrowej dawki egoizmu. Po jakimś czasie zaczynamy się czuć jak marionetka w teatrze – brakuje nam niezależności, przestrzeni do podejmowania własnych decyzji, sfery własnych zainteresowań. Tłumienie osobowości i pasji nigdy nie obywa się tymczasem bez strat – niska samoocena, zagubienie, utrata sensu życia – wszystko to grozi rodzicom stuprocentowym.

Rozwiązanie jest proste i naprawdę możliwe – domagać się głośno i stanowczo swojego kąta, swojego czasu, prywatności. Czy to czwartkowe wieczory na wyjście z koleżankami do siłowni, czy garażowy warsztat nie nawiedzany zbyt często przez intruzów. Każdy ma prawo i potrzebę do bycia sobą i wyrażania się poprzez codzienne sprawiające radość zajęcia. Jeśli zaakceptujemy to prawo dla partnera, będziemy je mieli także dla siebie!

Agata Chabierska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)