POLECAMY

Okiem taty - Tak, żeby zrozumiał

Wiosna w pełni, to i ze spacerów korzystamy każdego dnia, bywa, że i dwukrotnie. Słoneczko przygrzewa, trawka się zieleni, ptaszki śpiewają, przyroda budzi się do życia i w ogóle wszystko radośniejsze. Chodzimy po osiedlu, rozglądamy się, cieszymy się wreszcie wyższymi temperaturami i pogodą jak się patrzy!
Wiosna w pełni, to i ze spacerów korzystamy każdego dnia, bywa, że i dwukrotnie. Słoneczko przygrzewa, trawka się zieleni, ptaszki śpiewają, przyroda budzi się do życia i w ogóle wszystko radośniejsze. Chodzimy po osiedlu, rozglądamy się, cieszymy się wreszcie wyższymi temperaturami i pogodą jak się patrzy!

Powoli idziemy sobie alejką. Danio dumnie rozparty w wózeczku, który wreszcie przemontowany przeze mnie został przodem do kierunku jazdy, więc pole widzenia obejmuje cały świat, a nie tylko spodnie i brzuch taty. Od czasu do czasu mijamy inne wózki, inne dzieci i innych rodziców.

Okiem taty - tak, żeby zrozumiał

Z naprzeciwka nadchodzi ojciec na spacerku z dzieckiem. Ale jaki ojciec! Wysoki, bary szerokie, słońce na łysej głowie pobłyskuje, ciemne okulary na nosie tkwią. Ubrany jest w czarną koszulkę z krótkim rękawem, ale jego ręce aż do samych nadgarstków pokryte są gęstą siecią tatuażu, dosłownie jak druga koszula. Przed sobą popycha wózek z dzieckiem, na oko może pięciomiesięcznym, które głośno płacze...

Gdy mijam go, akurat pochyla się nad wózkiem i pełnym zniecierpliwienia basem – a jakże! - pyta:
- No i czego, k...a, mordę piłujesz???
I nagle słyszę za plecami głos idącej za mną starszej pani, gdzieś tak po sześćdziesiątce, która spokojnym głosem, zdecydowała się wytłumaczyć sytuację niecierpliwemu ojcu:
- Dziecko, k...a, mordę piłuje, bo mu, k...a, słońce w oczy nap......a!

Rafał Wieliczko
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)