O czym marzą dziadkowie

W dniu ich święta pytamy, czego życzyliby sobie dziadkowie, gdybyśmy mieli czas ich wysłuchać...
/ 16.03.2006 16:57
 
Pytamy ich, czy mogliby zaopiekować się przeziębioną wnuczką. Prosimy, by nie częstowali wnuka tak często słodyczami, nie pozwalali oglądać telewizji... Dziadkowie słuchają, kiwają głowami, ale najczęściej nie zdążą odpowiedzieć, bo my już musimy biec, spóźnieni do pracy. A gdyby mogli z nami szczerze porozmawiać? O co by nas poprosili w swoim dniu? Zapytaliśmy o to dziadków.

Ufajcie nam bardziej
Wychowaliśmy już dzieci, czyli was. I nie wyszło nam to chyba najgorzej. Wiemy, że wasze uwagi dotyczące malucha
– tego, na co mu można pozwolić, a na co nie – płyną z miłości do niego. Ale przecież my również kochamy swojego wnuka i chcielibyśmy przychylić mu nieba.
Oczywiście zdarzają się nam wpadki: czekoladka przed obiadem czy pozwolenie na to, by przed telewizorem spędził nieco więcej czasu niż wy pozwalacie. Ale wierzcie nam, takie drobiazgi, o ile zdarzają się rzadko, nie zepsują dziecka. Wręcz przeciwnie: to nieszkodliwe przyjemności, które przydają smaczku życiu kilkulatka.

Rozmawiajcie z nami częściej
Wiemy, że jesteście zabiegani. Ale łatwiej nam zrozumieć to, na czym wam zależy, jeśli nam to wyjaśnicie. Nie chcemy szczegółowych instrukcji typu: „Dzisiaj połóż Krzysia o 11 i nie dawaj mu zimnego soku”. Czy nie lepiej powiedzieć: „Wydaje mi się, że Krzysia łapie przeziębienie. Poobserwuj go trochę, mamo”?. Dzięki temu wiemy, że nam ufacie, że wierzycie naszym opiniom, że po prostu uczestniczymy w waszym życiu. A propos życia, czy nie moglibyście czasem odwiedzić nas czy choćby zadzwonić zupełnie bez powodu? Byłoby nam bardzo miło.

Nie bójcie się nas chwalić
My na to czekamy. Wiemy, że jesteśmy wam potrzebni i czujemy, jak bardzo kocha nas wnuczek. Ale to nie znaczy, że nie potrzebujemy pochwał. Lubimy je i dzięki nim czujemy się naprawdę docenieni. To tak jak w pracy: czasem wiesz, że coś ci się dobrze udało, ale jeśli podkreśli to twój szef, to dopiero jest satysfakcja! My też chcemy ją czasem odczuwać. Bo pragniemy być dziadkami na medal!

Przymykajcie czasem oko
Na nasze potknięcia (daliśmy wnuczkowi słodką oranżadę do obiadu) i gorszy humor (bo rozmawiamy z wami krótko i kręcimy nosem na pomysł wysłania sześciolatka na zajęcia judo). Pamiętajcie, że sposób wychowania dzieci zmienia się. Czasem nie potrafimy za nim nadążyć, a czasem... po prostu mamy inne zdanie. Ale chyba nie ma w tym nic strasznego: wy też kiedyś będziecie babcią i dziadkiem, a wasze dzieci inaczej będą wychowywać swoje maluchy. Czy to, że nie zawsze będziecie się zgadzać z metodami wychowawczymi swoich dzieci, sprawi, że staniecie się gorszymi dziadkami? Na pewno nie! Pamiętajcie, że jeśli wam na czymś bardzo zależy (np. by maluch nie oglądał telewizji), wystarczy nam jasno to wyjaśnić. Nawet jeśli mamy inne zdanie, dostosujemy się do waszego, bo przecież chodzi o wasze dziecko.

Uśmiechajcie się jak najczęściej
Kochane dzieci! To nasza prośba ekstra. Kiedy widzimy, jak niewiele czasu zostaje wam na odpoczynek, bardzo się martwimy. My już wiemy, że nie warto przejmować się drobiazgami, że czasem można coś sobie odpuścić, czegoś nie zrobić tylko po to, by mieć więcej czasu dla siebie i swojego brzdąca. Nie wszystko można mieć, nie wszystko udaje się osiągnąć, ale najważniejsze, że tak naprawdę nie wszystko warto. Popatrzcie na swoje kochane dziecko, spróbujcie zobaczyć, jakimi jesteście szczęściarzami. Kiedy zaczniecie się częściej uśmiechać i czasami trochę zwolnicie tempo, poczujecie się spokojniejsi, bardziej pewni tego, co się w życiu liczy. I co nie mniej ważne: nauczycie pogody ducha swojego malca.
Zatem prosimy was: cieszcie się drobiazgami, każdą wspólnie spędzoną chwilą, a dzisiaj... znajdźcie czas i przyjdźcie na świąteczny obiad. Bardzo was wszystkich zapraszamy.

Aleksandra Sokalska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)