Jaka jest Twoja teściowa?

Zadając takie pytanie, musimy się liczyć z tym, że rozmowa z pytaną osobą nie potrwa krótko. O teściowej można gadać i gadać.
/ 05.03.2009 10:34

Zadając takie pytanie, musimy się liczyć z tym, że rozmowa z pytaną osobą nie potrwa krótko. O teściowej można gadać i gadać.

Ogólnie panująca niechęć do teściowych to już w naszym kraju chyba swojego rodzaju rytualne zachowanie głęboko zakorzenione w świadomości społecznej. Teściowa to, teściowa tamto. Najlepsza teściowa to podobno ta, która ma tylko dwa zęby - jednym może otwierać piwo, drugi ją boli. Ale kawałów o teściowych można by wiele wymieniać i tak trudno by było się ich wszystkich doliczyć. Jednak trudno się dziwić, że teściowe prawie „od zawsze” brane są pod lupę i najczęściej po takim badaniu nie jawią się w przychylnym świetle. Zazwyczaj, ale nie zawsze. Bo choć krążące o teściowych prawdziwe historie nierzadko wywołują niesmak i irytację, to nie wszystkie teściowe przecież są zołzami i niszczycielkami rodzinnego szczęścia. Jak najczęściej widzimy nasze teściowe? Czy zawsze możemy o nich powiedzieć więcej złego, czy dobrego?

Jaka jest Twoja teściowa?

Lepsza od własnej matki
Zagorzałym „przeciwnikom” teściowych trudno pewnie będzie w to uwierzyć, ale istnieją takie, teściowe, które z małżonką/kiem własnego dziecka utrzymują duże lepszą relację niż jej, jego własna matka. Trudno uwierzyć, fakt, ale na szczęście i takie historie pojawiają się w naszym bliższym lub dalszym otoczeniu. Okazuje się, że teściowa potrafi czasem być nie tylko dobrym kompanem, ale umie dać dużo miłości. Potrafi stworzyć atmosferę pełną poczucia bezpieczeństwa, ciepła domowego ogniska - jak wolą inni. To ona właśnie umie wysłuchać wszystkich naszych żalów, poradzi, gdy mamy kłopoty i nie wiemy, co zrobić. Ona umie się z nami śmiać, a gdy los nie jest przychylny, razem z nami płacze. Co najważniejsze, w tym wszystkim, co robi, jest sobą. Jest zwyczajnie szczera i autentyczna. I to jest chyba dla nas wtedy najbardziej cenne. Niestety taką teściową może się nacieszyć mało kto. Ale dobrze, że chociaż one trzymają i tak już słabą średnią.

Swoje trzy grosze …
Codzienne podejmowanie decyzji dotyczących wychowania dzieci, życia zawodowego, wypoczynku czy domowych sprawunków już samo w sobie jest dla nas nierzadko uciążliwe i przynosi nam wiele stresów. Czasem mamy kłopot, żeby dogadać się z mężem lub z żoną, a co dopiero wtedy, gdy w każdą z tych dziedzin próbuje ingerować nasza kochana teściowa. Okazuje się bowiem, że podejmujemy niewłaściwe decyzje na każdym kroku. Aż dziw, że dożywając swojego wieku udało nam się jakoś przetrwać, bo przecież „wszystko robimy źle”. Oczywiście w oczach naszych teściowych. Źle odżywiamy nasze dzieci, nieodpowiednio je ubieramy, nie dbamy o ich właściwą edukację. Przekazujemy im niewłaściwe wartości, za mało interesujemy się ich gronem rówieśników. To nie wszystko, jeśli chodzi o dzieci, zawsze może znaleźć się więcej „zarzutów”. W pracy za mało zarabiamy, albo mamy zły stosunek do swojego szefa. Sami nie ubieramy się „stosownie”, jak się okazuje czasem nie potrafimy się dobrze zachować, brakuje nam dobrych manier. Mamy muchy w nosie, uważamy się za nie wiadomo, co i w ogóle to nie pasujemy przecież do naszych żon i mężów. I gdyby nam było jeszcze mało całego zła, jakiego jesteśmy sprawcami i ono tylko czeka na poprawienie, przez kogoś takiego, jak nasza teściowa, to mamy jeszcze więcej wad. Jesteśmy leniwi, mamy zły gust i w ogóle to chyba nasza obecność w rodzinie naszej teściowej, jest dla niej jakąś karą. My jesteśmy nie na miejscu i wszystko, co robimy. I jak tu żyć, jak mieć pozytywne nastawienie do takiej teściowej? Oj, przyznać trzeba, że musi być bardzo ciężko.

Cicha woda
Teściowa, która potrafi zasiać nić nieporozumienia pomiędzy małżonkami jest doskonałym majstersztykiem w swoim niewyuczonym fachu. Oficjalnie nigdy nie wtrąca się pomiędzy sprawy swoich dzieci, nigdy nie udziela „dobrych rad”, nigdy nie narzuca swojego zdania, nie ma żadnych wymagań i cieszy się tylko miłością do wnuków. To jej wystarcza, ale czy faktycznie? Wielu z nas przyznaje, że ich teściowe działają na „partyzantkę”. Zawsze uśmiechnięte i miłe dla swoich synowych czy zięciów, potrafią znaleźć dziurę wszędzie i we wszystkim, wiedzą jak podejść swoje własne dzieci, aby wzbudzić w nich niepokój, podejrzenia względem współmałżonka. Już nie od dziś wiadomo, że łatwiej jest wszystko załatwić, gdy nie ma się „dużej gęby”. Tak też postępują niektóre teściowe. Powolutku, spokojnie, byle do celu. Pod przykrywką życzliwości osiągają swoje cele. A gdy zauważamy jej ukrytą taktykę ingerowania w nasze życie i dzielimy się naszymi podejrzeniami z naszą połową, nieraz słyszymy: „Czego Ty właściwie od niej chcesz, przecież ona Ciebie tak lubi…”

Otwarte starcia
Zdarza się też tak, że teściowe nie kryją swoich antypatii skierowanych do synowych czy do zięciów. Oni sami także nie przebierają w środkach przekazu. Każda okazja do rodzinnego spotkania czy nawet przypadkowe spotkanie może stać się jedną z bitew. Rzucane na oślep słowa mają ranić, upokarzać i potwierdzać swoją pozycję. I choć taka otwarta gra jest „czystą sprawą”, bo wiemy, czego możemy się spodziewać po naszych teściowych, to tak naprawdę dość często tylko one same zyskują. Bo jak tu powiedzieć coś naprawdę przykrego i upokarzającego, mamie męża, mamie żony? Tak przy ludziach i bez ogródek? Można, ale potem praktyka pokazuje, że w związku pojawiają się tylko kłótnie i trudne do rozwiązania spory. Bo nie możemy zapominać o jednym, lepsza czy gorsza, ale nasza teściowa jest matką naszej żony, naszego męża. A oni sami przecież jej nie zmienią. Matkę ma się tylko jedną i w dodatku się jej nie wybiera.

Kandydat na męża? Kandydatka na teściową …
Drodzy kochani, chcemy czy nie, wybierając sobie przyszłą żonę lub przyszłego męża, wybieramy też teściową. Jeśli wydaje nam się, że po naszym ślubie, kobieta ta nie będzie miała nic wspólnego z naszym życiem poza okazyjnymi obiadkami, jesteśmy w wielkim błędzie. „Żenię się z jej córką, wychodzę za jej męża”, da się słyszeć krótkie i dosadne stwierdzenia. Fakt, nie za teściową wychodzimy za mąż i nie z nią się żenimy, ale wraz z naszym wejściem do jej rodziny, ona staje się także częścią naszej. I chociaż nie chcemy najczęściej takiej myśli do siebie dopuścić, nasze dobre lub złe relacje z własną teściową mają ogromny wpływ na nasze małżeństwo. Na to, jak się układa w naszym związku. Dlatego czasem dobrze jest się przyjrzeć kandydatce na przyszłą teściową. Bo niestety w tym wypadku powiedzenie „lepiej późno, niż wcale” nie przyniesie nam niczego dobrego. Potem ze zdziwienia będziemy przecierać oczy, toczyć boje z żoną, z mężem o jej, jego mamusię. A po co to wszystko? I choć człowiek to nie szklanka wody, przejrzeć się nie da, najlepszym sposobem na posiadanie dobrej teściowej jest jej dobre poznanie, zanim ona sama nią się dla nas stanie.