Etnorodzicielstwo

Nowy trend! Tradycyjne rytuały różnych kultur stają się inspiracją dla rodziców. Podglądamy, co można przemycić z odległych zakątków świata, aby uczynić rozwój swojego dziecka bardziej urozmaiconym i harmonijnym.
/ 10.03.2008 23:31

Nowy trend! Tradycyjne rytuały różnych kultur stają się inspiracją dla rodziców. Podglądamy, co można przemycić z odległych zakątków świata, aby uczynić rozwój swojego dziecka bardziej urozmaiconym i harmonijnym.

EtnorodzicielstwoWietnamskie dzieci ukończywszy pierwszy rok życia zasiadają z dorosłymi do stołu. Dostają swoją serwetkę i te same pokarmy, odpowiednio rozdrobnione, co dorośli: słodkie pataty, gotowanego kurczaka, kleisty ryż. Nie wymaga się od nich wzorowego zachowania, używania sztućców czy talerza. Obserwacje antropologów wskazują jednak, że rzeczywiście taki sposób chowania powoduje szybszy rozwój i mniej grymaszenia. Małe dzieci niekoniecznie lubią pokarmy dla małych dzieci...

W Afryce i Indiach niemowlęta masuje się... aby ochronić je przed złymi duchami i nadać im duszę. Poza aspektem spirytualistycznym ten rytualny zabieg ma jednak bardzo pozytywny wpływ na rozwój dziecka. Noworodki, zwłaszcza wcześniaki, przybierają szybciej na wadze i zaczynają szybciej koordynować funkcje swojego ciała. Wystarczy odrobina podgrzanego olejku (dla noworodków wazelina) i delikatne wmasowanie jej w klatkę piersiową, ramiona i nóżki. Z czasem masaż, jak to czynią Afrykańskie matki, może być coraz to bardziej intensywny.

Eskimoskie noworodki otula się futrem foki lub lisa i nagie przykłada do obnażonej skóry matki. Ten pradawny rytualny kontakt jest bardzo pozytywnie oceniany przez współczesnych pediatrów – robienie tego typu sjest w ciągu dnia jest swoistym przedłużeniem intymnej bliskości z okresu ciąży.
Indonezyjskie matki noszą swoje dzieci przez cały dzień, podczas pracy, przewiązane chustą na biodrach. Maleństwo jest przez cały czas w ruchu, podobnie jak w okresie ciąży, i blisko głosu matki, co daje mu znacznie większy komfort. Ten model zadomowił się już całkiem nieźle we współczesnym społeczeństwie – młode mamy chętnie noszą chusty i materiałowe nosidełka, zaś pediatrzy zalecają zaopatrzenie się w jedno już przy wyjściu ze szpitala. Nic lepszego niż wyjście na chwilę na balkon czy do ogrodu dla uspokojenia wieczornych płaczów.

Wreszcie pozostaje archaiczny zwyczaj kołysania – czy to w hinduskim sari, czy w hamaku wietnamskim, ten harmonijny ruch w obie strony jest nieocenionym remedium na krzyki i szlochy. Zamiast próbować walczyć z problemem kolek niemowlęcych za pomocą medycyny, warto powrócić do starej dobrej do kołyski!
 

Agata Chabierska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)