Na ten kontrowersyjny zabieg po porodzie decyduje się coraz więcej kobiet. O co chodzi w vaginal seeding?

Dla jednych to jedyna słuszna droga w walce o zdrowie nowonarodzonego dziecka, dla innych ohydny i niebezpieczny zabieg. Jaka jest prawda o vaginal seeding? Czy warto zdecydować się na taki zabieg? Przekonaj się, co na ten temat mówią eksperci.
Agata Bernaciak / 5 miesięcy temu
Na ten kontrowersyjny zabieg po porodzie decyduje się coraz więcej kobiet. O co chodzi w vaginal seeding? fot. Fotolia.com

Badania naukowe potwierdzają, że kontakt dziecka z florą bakteryjną matki podczas porodu naturalnego ma korzystny wpływ na zdrowie noworodka. Właśnie z tego powodu vaginal seeding zyskuje coraz większą popularność wśród matek, które urodziły dziecko poprzez cesarskie cięcie. Na czym polega ta praktyka?

O co chodzi w vaginal seeding?

Mówiąc wprost vaginal seeding polega na wysmarowaniu buzi dziecka śluzem pochodzącym z pochwy matki. Według niektórych teorii, cesarskie cięcie w nienaturalny sposób ogranicza kontakt noworodka z florą bakteryjną matki, co może negatywnie wpłynąć na jego stan zdrowotny i obniża jego odporność.

Dziecko urodzone poprzez cesarskie cięcie może być w większym stopniu narażone na pojawienie się w późniejszym życiu chorób jelit, astmy i alergii. Vaginal seeding ma zatem służyć "wyrównaniu szans" zdrowotnych w przypadku dzieci, którym nie udało się przyjść na świat poprzez poród naturalny. 

Jak wygląda vaginal seeding?

Vaginal seeding polega na ocieraniu buzi maluszka tamponem, który wcześniej był umieszczony w pochwie matki. Praktyka ta zyskuje coraz większą popularność w USA, Wielkiej Brytanii i Australii szczególnie wśród kobiet, którym bardzo zależało na porodzie naturalnym, ale z różnych przyczyn zdrowotnych nie był on możliwy.

Co o vaginal seeding mówią eksperci?

Choć nie istnieje jeszcze żadne medyczne potwierdzenie skuteczności tej metody, wielu lekarzy uważa, że vaginal seeding jest potrzebne w kształtowaniu odporności dziecka.

Mimo, że metoda ta dla wielu wydaje się być logiczna, coraz częściej pojawiają się również głosy, że może spowodować poważną infekcję u noworodka (np. może doprowadzić do zakażenia chlamydią lub wirusem opryszczki).

Zdaniem ekspertów, dzieci urodzone przez cesarskie cięcie na początku swojego życia faktycznie mają mniejszą odporność od rówieśników urodzonych w sposób naturalny. Różnice te jednak zacierają się po upływie 4-5 tygodni.

 

Dowiedz się więcej:
Poród przez cesarskie cięcie to „wydobyciny”. Internetowy hejt „lepszych” matek
„Popłakałem się po wszystkim” - mężczyzna osobiście odebrał poród żony
Tego doświadczyły nasze czytelniczki na porodówkach. Przeczytaj historie, które mrożą krew w żyłach...

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/2 tygodnie temu
Jedno wielkie kłamstwo. Odpowiednie bakterie namnażają się w pochwie podczas naturalnego porodu. Dopiero przy pełnym rozwarciu dochodzi do masowego namnożenia się odpowiedniej flory bakteryjnej.Dziecko przez kanał rodny przechodzi nawet 2 godziny- wtedy dochodzi do zasiedlenia-głównie przez drogi oddechowe , pokarmowe i skórę dziecka. Noworodki -niektórzy mówią "wydobyte" , ale to wydobycie jest bardzo brutalnym zabiegiem i wygląda bardziej jak wypatroszenie. No więc noworodki takie możecie wysmarować czym tylko chcecie i tak to nic nie da, zwłaszcza ,ze wiekszość z nich ma zespół "mokrego płuca" i dostaje 2 antybiotyki w I -dobie życia, ponad to niewielki ich odsetek jest karmiony piersią. Wszystko chcemy mieć naturalne i bez chemii -za wyjątkiem porodów i karmienia dzieci.