Za dużo pokarmu

Co robić gdy pojawia się nawał pokarmu lub zastój miejscowy. Czego nie powinna robić mama, aby dodatkowo nie pobudzać laktacji?
/ 08.12.2007 09:02
Jestem 8 dni po porodzie fizjologicznym, od dwóch dni jesteśmy z synkiem w domu, ale mam straszny problem z ogromną ilością pokarmu. Dosłownie mnie zalewa! Po każdym karmieniu muszę odciągać pokarm z obu piersi, bo Kacper nie jest w stanie wszystkiego zjeść. Ile to jeszcze potrwa? Czy dzieje się coś złego? Nie spotkałam się z aż taką ilością pokarmu u innych kobiet.
/Monika, 24 lata/


pokarmPani Moniko, nie dzieje się nic złego, po prostu ma Pani fizjologiczny nawał pokarmowy - czyli czasową nadprodukcję pokarmu, która umożliwia dostosowanie się poziomu laktacji do potrzeb dziecka. Zwykle taka sytuacja ma miejsce między 2 a 6 dobą po porodzie i dotyczy większości matek (te Panie, które nie przechodziły, aż tak wyraźnego nawału mają potem zwykle problemy z dostateczną ilością pokarmu). Dobrze więc, że laktacja przebiega u Pani prawidłowo, natomiast nie powinna Pani tak często używać laktatora, gdyż jest to moment, w którym piersi "otrzymują informację" ile dziecko potrzebuje mleka po to, żeby się najeść. Jeżeli po każdym karmieniu odciąga Pani pokarm, laktacja ustabilizuje się na poziomie: to co wyssało dziecko + tyle ile odciągnęła Pani laktatorem. Stąd ten przedłużający się nawał.
Dlatego proponuję, żeby po karmieniu synka robiła sobie Pani zimne okłady (np.: z zimnej mokrej pieluchy - można ją tuż przed karmieniem włożyć do lodówki, lub ze zmrożonych liści kapusty - trzeba je trochę "stłuc" młotkiem, żeby puściły sok, a potem umieścić w zamrażarce). Zimne okłady po karmieniu, przyniosą Pani ulgę i spowolnią produkcję mleka. Jeżeli piersi nadal będą obrzmiałe (a pora karmienia z danej piersi jeszcze nie nadeszła), można przystawić na chwilę dziecko, żeby choć trochę possało lub użyć odciągacza, ale odciągnąć trochę pokarmu - tylko do ulgi i znów zrobić zimny okład. Takie postępowanie powinno pomóc i wkrótce laktacja ustabilizuje się na odpowiednim dla Pani synka poziomie.

Trzy tygodnie temu urodziłam synka Adasia. do tej pory nie miałam kłopotów z karmieniem, Adaś się najada, nawał był, wszystko OK. Ale wczoraj zaczęła mnie boleć pierś pod pachą, a jak dotykam tego miejsca ręką jest twarde i zaczerwienione. Zauważyłam też, że ten twardy placek zostaje nadal nawet gdy dziecko już się najadło. Co powinnam zrobić?
/Agata, 29 lat/


Najprawdopodobniej zrobił się Pani zastój miejscowy, czyli mimo tego, że dziecko ssie pierś prawidłowo (proszę dokładnie sprawdzić, czy spełnione są wszystkie warunki dobrego przystawienia do piersi - temat Fakty i Mity na temat naturalnego karmienia) z kanalików znajdujących się w tym właśnie miejscu w piersi pokarm nie wypływa. Nie może Pani zlekceważyć takiego stanu, gdyż może on doprowadzić do zapalenia piersi (pojawi się gorączka i złe samopoczucie) i będzie konieczne podanie antybiotyku.

Proszę pamiętać, że nawet jeżeli z zastoju zrobi się zapalenie, nie trzeba przerywać karmienia piersią. Pokarm na pewno nie zaszkodzi dziecku (w mleku otrzymuje od razu przeciwciała), natomiast częste i regularne opróżnianie piersi pomaga mamie w leczeniu.

Żeby nie doszło do zapalenia, powinna Pani przed karmieniem pierś rozgrzać (do czasu wyjścia z kłopotów można zaczynać każde karmienie od chorej piersi) - zrobić sobie ciepły kompres z pieluchy lub delikatny masaż ciepłym prysznicem (tylko ten rodzaj masażu jest dozwolony, nie wolno piersi masować mocno ani uciskać!). Jak pierś będzie ciepła trzeba przystawić dziecko - najlepiej w kilku pozycjach (na zastoje pod pachą najlepsza jest tzw. pozycja "spod pachy" - bo wtedy dziecko dodatkowo bródką wymasowywuje pokarm). Po karmieniu proszę zrobić zimny okład na całą pierś lub jeżeli boli tylko konkretny fragment - przyłożyć zimny kompres tylko w tym miejscu. Zasada jest zawsze taka sama: ciepły okład przed, potem karmienie, zimny okład po karmieniu.
Proszę zwrócić szczególną uwagę na to, czy po karmieniu twarde miejsce zrobiło się choć trochę bardziej miękkie. Jeżeli tak, to znaczy, że zastój "trochę się ruszył". Nie zawsze bowiem udaje się zlikwidować zastój od razu, ale generalnie takie postępowanie powinno doprowadzić do całkowitego wyleczenia.
Jeżeli to nie pomoże doradzam udanie się do poradni laktacyjnej, bo być może istnieje konieczność dodatkowego zastosowania odciągacza lub jeżeli Pani stan się pogorszy, włączenia leczenia farmakologicznego.

W trudnych przypadkach, szczególnie gdy mamy do czynienia z zastojem w całej piersi, gdy z różnych powodów nie udaje się uruchomić wypływu, lekarz może przepisać oksytocynę w ampułkach - do wdychania.

Czego nie wolno robić:
  • mocnego masażu, ani gwałtownego ucisku piersi - przede wszystkim dlatego, że może to prowadzić do uszkodzenia kanalików mlecznych i przewodów, w konsekwencji do zapalenia piersi, a nawet utworzenia się ropnia, a poza tym TO BOLI.
  • bandażować biustu - bo to nie pomoże, natomiast jest duże prawdopodobieństwo, że zaszkodzi
  • po karmieniu odciągać pokarmu "do końca", bo to prowadzi do nadprodukcji pokarmu i dodatkowych komplikacji
  • ograniczać mamie picia, gdyż nie ma to wpływu na spowolnienie laktacji, natomiast na pewno dla mamy stanowi dodatkowy dyskomfort
Koleżanka - również mama karmiąca, miała ostatnio ogromny problem z piersią (zrobił jej się ropień) i w konsekwencji musiała odstawić dziecko od piersi i poddać się zabiegowi chirurgicznemu. Co do tego mogło doprowadzić? Jak tego uniknąć? Sama jestem mamą karmiącą i boję się, że i mnie to spotka.
/Małgosia, mama Julii/


Ropień jest powikłaniem po zapaleniu piersi - zwykle źle leczonym. Aby tego uniknąć trzeba przestrzegać wszystkich zasad dotyczących karmienia:
- odpowiednio przystawiać dziecko do piersi i pilnować, żeby ssało efektywnie, a tym samym skutecznie i regularnie opróżniało pierś
- być wyczulonym na wszelkie zmiany (zgrubienia, zaczerwienienia) jakie mogą wytworzyć się w piersiach, szybko reagować i stosować się do zaleceń konsultanta laktacyjnego, żeby nie doprowadzić do lawiny powikłań: zastój-zapalenie-ropień.

W celu postawienia diagnozy co do utworzenia się ropnia, gorąco zachęcam, aby udać się do poradni laktacyjnej lub mądrego lekarza, który będzie dbał o to, aby mama mogła nadal karmić piersią. Osoby zajmujące się karmiącymi mamami potrafią polecić lekarza chirurga (wyciągnie on ropę za pomocą igły lub w przypadku dużego ropnia będzie musiał wykonać nacięcie na piersi), który dokona zabiegu w taki sposób, aby nie było konieczności przerwania karmienia. Według najnowszych badań nie trzeba przerywać karmienia piersią z powodu utworzenia się ropnia, gdyż jego zawartość nie przedostaje się do pokarmu. /wg. M.J. Okrzesik "Piersią spoko"/