Zwierzątko dla dziecka

Czy korzyści z posiadania przez nasza pociechę futrzanego przyjaciela przewyższają zagrożenie? Przyglądamy się bliżej argumentom za i przeciw domowemu ZOO.
/ 30.03.2008 00:57
Czy korzyści z posiadania przez nasza pociechę futrzanego przyjaciela przewyższają zagrożenie? Przyglądamy się bliżej argumentom za i przeciw domowemu ZOO.

Psychologowie są zgodni – dorastając w towarzystwie małego pupila dziecko uczy się lepiej wyrażać swoje uczucia. Chociaż zwierzątko nie mówi, maluch zwykle komunikuje mu jak się czuje, opowiada historie, rozmawia. Obserwując codzienne zwyczaje kota czy psa, nasza pociecha zaczyna rozumieć pewne prawa natury i uczy sie je respektować. Możemy pomóc tłumacząc, że teraz kicia pije mleko i nie wolno jej przeszkadzać lub że szczeniak musi wyjść na dwór się załatwić, bo inaczej będzie cierpiał. Z czasem dziecko może przejąć również część obowiązków związanych z opieką nad zwierzątkiem – to świetna forma wyrabiania poczucia odpowiedzialności!

Zwierzęta zwykle kochają dzieci i są im bardzo wierne. To kolejny plus – dziecko uczy się na temat lojalności i stałości uczuć znacznie więcej niż niestety mogłoby się nauczyć z wielu ludzkichZwierzątko dla dziecka związków. Bezwzględne przywiązanie często jednak przekształca się wręcz w zamęczanie zwierzęcia, dlatego rolą rodziców jest wskazanie maluchowi granic nadużywania lojalności pupila.
Obserwuje się także, że dzieci wychowywane w towarzystwie zwierząt szybciej nabierają funkcji motorycznych – zaczynają raczkować, wstawać czy chodzić. Wspólne baraszkowanie jest znakomitą formą aktywności i zachęca maluch do wysiłków. Bardzo często te pierwsze zwiedzanie świata z czworonogim towarzyszem przełamuje również nieśmiałość i obawy małych dzieci, czyni je bardziej kontaktowymi i otwartymi na to, co dzieje się dokoła.

Z drugiej strony mamy jednak aspekt zdrowotny i wiele rodziców nie zgadza się na zwierzaka w domu ze względu na zagrożenie dla dziecka. Faktycznie, sierść kota, psa czy królika często wywołuje reakcje alergiczne. Procedura odczulanie jest możliwa, ale niestety długotrwała, kosztowna i niekoniecznie przyjemna – cotygodniowe zastrzyki z pewnością nie będą dla naszej pociechy atrakcją.

Dlatego tez przed decyzja u kupnie zwierzaka warto poddać nasze maleństwo testom skórnym, które pokażą jakie alergeny mogą powodować negatywne reakcje.
Co sie tyczy chorób zakaźnych przenoszonych przez zwierzęta, ryzyko nie jest duże, jeśli przestrzegamy regularnych szczepień, kąpieli i wizyt u weterynarza. Do najgroźniejszych infekcji należą:
  • choroba kociego pazura, dość rzadka, spowodowana bakteriami dostającymi się do organizmu dziecka poprzez podrapanie lub ugryzienie przez kota; przebieg jest dosyć łagodny i objawia się zmiana skórna wokół rany, gorączką, nudnościami czy bólami mięśni, skutecznie leczona antybiotykami
  • toksoplazmoza, wywoływana przez pierwotniaka, który wydalany jest z kałem kotów, przebiega bezobjawowo u dorosłych, nieco bardziej męczy dzieci, jest bardzo groźna dla kobiet w ciąży, gdyż prowadzić może nawet do uszkodzenia płodu; zapobiegać jej można odpowiednią higiena toalety kota oraz podawaniem specjalnej karmy, w leczeniu stosuje się zwykle preparaty złożone, często antybiotyki
  • toksokaroza, powodowana przez larwy żyjące w psich i kocich jelitach, często atakuje małe dzieci bawiące się z zakażonymi zwierzętami, przenoszona jest droga pokarmową; objawy mogą być znikome, ale mogę również przybrać formę wysokiej gorączki, osłabienia, senności i nudności; zdarza się również degeneracja narządu wzroku dziecka; uleczalna ale często wymaga włączenia leków sterydowych.
Ogólnie rzecz biorąc, nie powinniśmy podchodzić z panicznym strachem do tych zagrożeń. Ucząc dziecko zasad współżycia z psem czy kotem, tj. mycia rąk po każdej zabawie, nie brania pupila do łóżka, unikania oblizywania po twarzy, jesteśmy w stanie zapobiec większości infekcjom. Zdecydowanie zaś, korzyści psychologiczno-rozwojowe przemawiają za sprawieniem maluchowi niespodzianki w postaci puszystego przyjaciela.
Zbyt duży – zbyt mały?

Chociaż przeciętność nie wcale gwarantuje wspaniałego życia, wiele matek marzy, aby ich dzieci nie wykraczały poza normę, przynajmniej w aspekcie zdrowia fizycznego. Od małego ważymy i mierzymy nasze pociechy ciesząc się, gdy rozwój przebiega książkowo. Jednak nie zawsze się tak dzieje…

Znaczna część nieregularności rozwojowych tłumaczona jest genami – już po narodzeniu wzrost chłopców waha się normalnie w granicach 47 – 54 cm. Te 7 cm to właśnie wpływ dziedzictwa przekazanego przez rodziców, podobnie jak kolor oczu, włosów czy karnacja. Inne czynniki wpływające na wzrost dziecka to styl życia i odżywiania. Im łatwiejsze i bogatsze w wysokowartościowe pożywienie są pierwsze lata życia, tym więcej centymetrów przybywa naszej pociesze.
Wreszcie, pozostaje wpływ hormonów: hormon wzrostu, hormony tarczycy oraz seksualne odpowiadają na tempo i stopień rozwoju młodego organizmu.
Pediatrzy od narodzin kontrolują wagę i wzrost dziecka – zaburzenia, które wykraczają daleko poza uznane granice normalności są podstawą do szczegółowych badań: które z powyższych czynników są odpowiedzialne za anomalię rozwojową? Czasem przyczyną nie rośnięcia i nie przybierania na wadze może być dysfunkcja układu pokarmowego i związane z nią wymioty czy biegunki. Jednym z poważniejszych problemów w tym zakresie jest nietolerancja glutenu, dość przykra ze względu na ograniczenia w diecie i stylu życia. Jednakże, odpowiednie leczenie i odżywianie są w stanie przywrócić prawidłowe tempo rozwoju fizycznego dziecka.

W razie niepokoju lekarz może zlecić badanie masy kostnej oraz poziomu hormonów. W przypadku stwierdzenia niedoboru tych ostatnich niezbędna może okazać się sztuczna substytucja. Przyjmowanie hormonu wzrostu jest konieczne w przypadku dzieci, które same nie wytwarzają go wystarczająco dużo oraz tych cierpiących na tzw. syndrom Turnera (choroba genetyczna), niedomaganie nerek oraz opóźnienia rozwojowe okresu płodowego. Ta terapia przynosi bardzo dobre efekty i może ustabilizować tempo wzrostu dziecka – ważne jest jednak odpowiednio wczesne wykrycie niedoborów i rozpoczęcie leczenia, niestety drogiego i długotrwałego.

Nastolatkom podawanie hormonu wzrostu może nie wystarczyć – tym bardzo niskim oferuje się operacje chirurgiczne polegające na wydłużaniu kości i ścięgien za pomocą sztucznych wszczepów. Jest to proces długi i bolesny i wymaga olbrzymiej determinacji dziecka i wsparcia rodziny.

Z drugiej strony, problemem bywa czasem nadmierny wzrost – choć to może się wydawać dziwne w dobie dwumetrowych koszykarzy budzących powszechnych zachwyt i wysokich modelek brylujących na wybiegach, nastolatkom nadmierne rośnięcie może przysparzać kłopotów.

Lekarze w uzasadnionych wypadkach mogą i tu wspomóc się podawaniem odpowiednich leków hormonalnych – tym razem hamujących rozwój. Szczególnym powodem do niepokoju jest wyraźna dysproporcja między przyrostem długości ciała i wagi. Czasem zmiana stylu odżywiania i poziomu aktywności fizycznej wystarczy, aby przywrócić równowagę. Są jednak wypadki, gdzie przyczyną zaburzeń jest głęboki stres lub zaburzenia zachowania, wymagające pomocy psychiatry.

Generalne zalecenie dla rodziców to nie przejmować się za bardzo, jeśli nasze dziecko nie mieści się w tabelarycznych normach. Najważniejsze żeby czuło się dobrze we własnym ciele – do tego zaś niezbędna jest akceptacja bliskich.

Agata Chabierska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/31.05.2016 14:02
Myślę, że każdy odpowiedzialny dorosły powinien zdawać sobie sprawę z tego, że zwierzę w prezencie to nie jest dobry pomysł. Tutaj świetny artykuł na ten temat - zoo-blog.pl/zwierze-na-prezent-czy-to-na-pewno-dobry-pomysl/.