Stracicie apetyt na popcorn

Stracicie apetyt na popcorn

Zdobywca Złotej Palmy "4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni" to trzymająca za gardło opowieść i lekcja historii, której nie da się zapomnieć.
/ 18.10.2007 11:27
Stracicie apetyt na popcorn
Ten film powinni koniecznie zobaczyć wszyscy, którzy umierają ze śmiechu, oglądając stare kroniki na DVD, z nostalgią myślą o saturatorach, trabantach, wyrobach czekoladobodobnych i innych śmiesznych gadżetach minionej epoki, a całą wiedzę na jej temat czerpią wyłącznie z komedii Barei.

"4 miesiące... " to jeden z najbardziej wstrząsających obrazów komunizmu, jakie powstały, tak sugestywnie przywołujący koszmar totalitarnej opresji, że niejeden widz podczas seansu poczuje na plecach dreszcze. A już na pewno przejdzie wam ochota na popcorn.
W filmie o ostatnich latach rządów CeausĢescu (Mungiu nie wdaje się w polityczne analizy) opowiada się – ponoć opartą na faktach – historię dwóch studentek, z których jedna zachodzi w niechcianą ciążę. A trzeba wiedzieć, że w tym czasie w Rumunii zakazana była nie tylko aborcja, ale i antykoncepcja. Gabita (Laura Vasiliu) decyduje się więc, podobnie jak większość jej koleżanek, usunąć czteromiesięczny (stąd tytuł) płód w "podziemiu". Cały film rozgrywa się właśnie w dniu nielegalnego zabiegu.

Mungiu drobiazgowo, z chłodnym dystansem odtwarza starania dziewczyn o pokój w hotelu, o pieniądze, o "lekarza", wreszcie samą transakcję, której zaskakujące warunki mężczyzna przedstawia w ostatniej chwili. Krok po kroku, prowadzeni przez niesłychanie precyzyjnie skonstruowany scenariusz, wkraczamy w kolejne kręgi piekła, rumuński reżyser nie oszczędza nas ani przez chwilę, niektóre sceny tego filmu są niemal nie do wytrzymania. Wbrew pozorom głównym tematem "4 miesięcy... " nie jest jednak ideologiczno-etyczno-religijny spór na temat aborcji, lecz rzeczywistość: polityczna, społeczna, a przede wszystkim mentalna, która sprawiła, że Gabita i Otilia (świetna Anamaria Marinca) znalazły się w hotelowym pokoju. W sytuacji bez wyjścia.

Rumunia końca lat 80. jest tu ciasną, ciemną klatką, której więźniom odebrano wolność, lecz także resztki godności. Skrajna podejrzliwość, totalne zakłamanie, nieustająca kontrola – film przypomina, na czym naprawdę zasadzał się totalitarny system, obnaża też jego patriarchalne korzenie. Mężczyźni, jak pokazuje reżyser, są tu wyłącznie beneficjentami erotycznych przyjemności, ich konsekwencje pozostawiają kobietom, nie pozostawiając im zarazem wyboru.

W ostatnich, niezwykle mocnych scenach przerażona Otilia zdaje sobie sprawę, że choć "problem" jej nie dotyczył, już nie uwolni się od ciężaru tego strasznego dnia. I my też się od niego nie uwolnimy.


"4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni", reż. Cristian Mungiu, Rumunia 2007, Gutek Film, 103’ premiera 5 października 2007 r.