POLECAMY

Chcesz wychować silną dziewczynkę? Pozwól jej się wygłupiać!

Dziewczynki nie gwiżdżą. Dziewczynki słuchają nauczycieli. Dziewczynki nie mówią głośno. Nie pyskują. Nie podają w wątpliwość. Dziewczynki są. Ładne. Ciche. Schludne. Posłuszne.
/ 4 miesiące temu
Chcesz wychować silną dziewczynkę? Pozwól jej się wygłupiać! fot. Fotolia

Brzmi jak historia z zamierzchłej przeszłości? Nic bardziej mylnego. To oczekiwania, które nadal stawia przed naszymi córkami szkoła i społeczeństwo. "Gdyby jeszcze była chłopcem, to mogłaby się tak zachowywać, dziewczynce nie wypada" – usłyszałam kiedyś od nauczycielki mojej córki. Nie ja jedna. Dziewczynki mają być wsparciem dla systemu szkolnictwa. Milczącym, odrabiającym zadania domowe, podlewającym klasowe kwiatki doniczkowe i ścierającym tablicę. Potrzebnym, acz niedostrzegalnym.


Współczesne dziewczynki mają być silne


Z drugiej strony współczesne czasy mówią nam, rodzicom, wyraźnie: nie ograniczajcie córek. Wychowujcie je tak, by były silne, wygadane, pewne siebie. Nie sprzedawajcie im swoich ograniczeń. Pozwólcie im być sobą. Pozwólcie zawojować świat, jeśli tego chcą. Pozwólcie im cicho przyglądać się innym lider(k)om, jeśli taki ich wybór.


I to do nas trafia. Który rodzic nie chciałby lepszego życia dla swojej córki? Takiego, w którym nie zarabia mniej od mężczyzny, nie ma więcej obowiązków domowych od niego, ma takie samo prawo do samorozwoju i samostanowienia? I świetnie nam to wychowywanie pewnej siebie dziewczynki wychodzi do momentu, w którym wkracza system.


Polska szkoła? Nie wychylaj się!


Oświata. Zmiany w funkcjonowaniu szkół, które zaszły od momentu, kiedy sama poszłam do szkoły (minęło już 35 lat!) są czystko kosmetyczne. To zmiany-wydmuszki, kosmetyczny lifting dla zamydlenia oczu. Wciąż mamy pedagogów, którzy mentalnie tkwią w połowie XX wieku i od ucznia – a na pewno od uczennicy! – oczekują przede wszystkim posłuszeństwa i niewychylania się. Uczeń wyróżniający się to kłopot. Jeśli jego zachowanie wykracza poza szablon, który jest wygodny i niesprawiający kłopotów – źle, bo trzeba się wysilić. Łatwiej wpisać uwagę do dziennika, postraszyć jedynką. Jeśli wyróżnia się zainteresowaniami lub wiedzą – kiepsko, bo trzeba poświęcić czas, samemu się doszkolić. A przecież nauczyciel też człowiek, chce odbębnić te swoje godziny i wrócić do domu. Nauczycieli z powołaniem jest wciąż niewielu.


Niech się wygłupia!


Cicho. Nie wypada. Nie wygłupiaj się. Bądź poważna. A gdyby tak odwrócić to i powiedzieć córce: śmiej się? Żartuj! Rób wygłupy! Zdaniem Lisy Damour, psycholożki i autorki książki o wspieraniu nastolatek w wejściu w dorosłość ("Untangled: Guiding Teenage Girls Through the Seven Transitions Into Adulthood", wyd. Ballantine Books), poczucie humoru może pomóc dziewczynkom bronić swoich interesów w sposób, który nie będzie powodował u innych dyskomfortu.


Poczucie humoru idzie w parze z inteligencją. Dodaje poczucie pewności siebie i kompetencji. Ratuje nas w najróżniejszych sytuacjach społecznych. Zdaniem T. Bradforda Bitterly z Wharton Business School, współautora badania nt. humoru w życiu zawodowym, poczucie humoru może sprawiać, że ludzie nas szanują, podziwiają i biorą z nas przykład. Z jego obserwacji wynika, że osoby, które mają poczucie humoru, częściej awansują.


Następnym razem, kiedy twoja córka dostanie "głupawki", nie strofuj jej. Pozwól jej się wygłupiać. Jeśli nie dla samej przyjemności, którą w tym momencie odczuwa, to chociaż dla jej przyszłości. Możesz też pomóc jej być zabawną! Jak? Sama się wygłupiaj. Zobaczysz, od razu poczujesz się lepiej. Poczucie humoru uratowało już niejednego rodzica z opresji. Spróbuj też podejść nauczycielkę poczuciem humoru, może jej również pomożesz.


Tytuł i informacje o badaniach zaczerpnęłam z publikacji w "The Washington Post": "Want to raise an empowered girl? Then let her be funny" z 17 października 2017 r.

Przeczytaj też, jak skutecznie obniżyć w dziecku poczucie własnej wartości.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/4 miesiące temu
Moja córka nigdy nie usłyszy ode mnie że dziewczynkom czegoś nie wypada albo że nie może założyć swoich ulubionych spodni bo na szkolną akademię musi mieć założoną sukienkę. nie jestem fanką ubierania dziewczynek w falbanki i róż. polecam ubranka od marki psoty. ja ich uwielbiam za prostotę i świetne wykonanie