POLECAMY

Szkoła pierwszej pomocy

Trzy pierwsze minuty po wypadku często decydują o tym, czy jego ofiara przeżyje, czy nie. Dlatego tak ważne jest, by każdy z nas potrafił udzielić pierwszej pomocy.
Szkoła pierwszej pomocy
Wstrząsnęła nami historia 20-letniej studentki, Marty Piekarz z Gorzowa Wielkopolskiego, która po zatrzymaniu akcji serca zapadła w śpiączkę, bo... nikt jej nie pomógł! Na przystanku, gdzie straciła przytomność i upadła, nie znalazł się nikt, kto potrafiłby przeprowadzić akcję reanimacyjną. Żeby uratować dziewczynę,  wystarczyłoby kilka uciśnięć klatki piersiowej...

Naszym bliskim albo nam samym też może się zdarzyć wypadek lub zatrzymanie akcji serca. Czy znajdzie się wtedy ktoś, kto będzie umiał nam pomóc? Czy my same będziemy to potrafiły? Naucz się zasad, dzięki którym ratuje się życie. To wcale nie jest trudne.

Nie trać głowy
 – Udzielania pierwszej pomocy może się nauczyć każdy, bez względu na wiek – mówi dr Marek Niemirski. – Chciałbym, by uczono tego, obowiązkowo, we wszystkich szkołach średnich. Na razie o swoją edukację każdy musi zadbać sam. Ale... może też namówić pracodawcę, by wysłał go na specjalistyczne szkolenie.

Utrata przytomności

Omdlenie i utrata przytomności zdarzają się wszędzie – na ulicy, na plaży, w dusznym pomieszczeniu, choćby w zatłoczonym kościele. Przyczyną są kłopoty z krążeniem, spadek poziomu cukru w organizmie, osłabienie albo udar cieplny. Świadkowie mogą pomóc, pod warunkiem, że wiedzą, co robić i nie stracą głowy.

Gdy widzisz, że ktoś stracił przytomność albo uległ wypadkowi samochodowemu, wzywasz pogotowie i... Nie trać czasu, bezczynnie czekając na pomoc, tylko sama zacznij akcję ratunkową.

Pamiętaj, że na początku musisz zadbać o bezpieczeństwo swoje i poszkodowanego – tak, by np. w czasie reanimacji nie wjechało na was jakieś auto. Rozejrzyj się wśród ludzi, którzy cię otaczają. Zapytaj – kto może ci pomóc, jeśli nikt się nie zgłosi, stanowczym głosem wybierz jedną, konkretną osobę. Jeśli jej nie wskażesz, każdy będzie myślał, że pomoże ci ktoś inny...

Pomocnik powinien ustawić trójkąt ostrzegawczy lub zatarasować drogę, np. samochodem. Jeśli do wypadku doszło w pomieszczeniu zamkniętym – powiedz, żeby otworzył okna.

Jeśli nie masz pomocnika, zajmij się tym sama. Potem zatroszcz się o ofiarę. Ułóż ją równo na ziemi, daleko od ostrych krawędzi, np. od krawężnika.

Spróbuj nawiązać kontakt z poszkodowanym. Potrząśnij go za barki, spytaj, jak się nazywa, co go boli. Jeśli nie reaguje na dotyk i nie odpowiada, sprawdź, czy oddycha. Przyłóż mu ucho do ust i nasłuchuj przez 10 sekund. Jeśli nie usłyszysz oddechu, przyjrzyj się, czy unosi mu się klatka piersiowa lub brzuch. Dopiero wtedy dzwoń po pomoc. To ważne, bo pierwszą rzeczą, o którą zapyta cię dyspozytor, będzie to, czy ofiara oddycha. Jeśli poszkodowany oddycha, ułóż go w pozycji bezpiecznej (patrz następna strona) i obserwuj. Aż do przyjazdu pogotowia nie zostawiaj go samego nawet na chwilę – jego stan może się nagle pogorszyć.

Gdy nie ma oddechu, zacznij reanimację (opis na kolejnych stronach). Jeśli ze zdenerwowania zapomnisz, co robić, poproś dyspozytora, by został przy telefonie i na bieżąco opisywał ci kolejne czynności.


W razie wypadku
Jeśli poszkodowany spadł z wysokości i nie oddycha, zacznij akcję reanimacyjną, nawet jeśli się boisz, że ma połamane kończyny lub uszkodzony kręgosłup. W tym momencie najważniejsze jest przywrócenie mu oddechu. Uratujesz mu życie, innymi czynnościami zajmą się lekarze.

Uwaga! Gdy jesteś świadkiem wypadku, w którym ranni są pasażerowie samochodu, zabezpiecz miejsce zdarzenia (ustaw trójkąt ostrzegawczy lub zablokuj drogę swoim samochodem). Nie wyciągaj rannych z auta, chyba że istnieje zagrożenie, że samochód może się zapalić.

Zapisy na kursy ratownictwa medycznego, indywidualne i grupowe, prowadzą wojewódzkie stacje pogotowia ratunkowego na terenie całego kraju. Kurs podstawowy kosztuje 150 zł.


Ustnik i rękawiczki
Dla własnego bezpieczeństwa podczas akcji ratunkowej powinnaś mieć jednorazowe rękawiczki i ustnik do sztucznego oddychania. Znajdują się w każdej apteczce samochodowej! Jeśli nie masz ich przy sobie, poproś o nie któregoś z kierowców.

Trzy kroki, jakie musisz zrobić, wzywając pomoc

1 Zbierz informacje

Sprawdź, czy poszkodowany jest przytomny,  czy reaguje na dotyk, na ból.
  • Jeśli jest przytomny, spytaj go, jak się nazywa, czy coś go boli.
  • Jeśli nie reaguje na twoje pytania, sprawdź, czy oddycha. Jeśli nie słyszysz oddechu, przyjrzyj się, czy unosi się jego klatka piersiowa lub brzuch.

2 Zadzwoń po karetkę
Powiedz dyspozytorowi, co się stało i podaj swój numer telefonu.
  • Opisz, czy poszkodowany jest przytomny, czy oddycha.
  • Koniecznie powiedz, z jakiego miasta dzwonisz.
  • Podaj dokładny adres zdarzenia, jeśli to dom mieszkalny, powiedz, które to piętro i czy jest winda.

3  Poproś o pomoc!
W przypadku utraty przytomności u poszkodowanego dyspozytor może przez telefon udzielać ci wskazówek, jak masz przeprowadzić sztuczne oddychanie i masaż serca. 

Pamiętaj!
Zawsze możesz poprosić dyspozytora o pomoc! Dzięki niemu w trudnych chwilach nie będziesz sama...

Chcesz być bezpieczna?
1. Zrób badanie określające twoją grupę krwi. Informację o tym noś zawsze przy sobie.

Służby ratownicze honorują wyłącznie wyniki wpisane na tzw. karcie życia.  Jeśli chcesz ją wyrobić, idź do wojewódzkiej stacji krwiodawstwa, musisz sobie  zrobić dwukrotnie (dla pewności) badanie krwi.  Wyrobienie karty życia trwa jeden dzień i kosztuje 76 zł.

2.  Wpisz do telefonu komórkowego ICE (In Case of Emergency) – międzynarodowy skrót, oznaczający : „ w nagłym wypadku”. Pod tym hasłem ratownicy będą szukać numerów osób, z którymi powinni się skontaktować  w razie nagłego wypadku. Muszą być to ludzie, którzy będą wiedzieć: na co chorujesz, jakie przyjmujesz leki i czy jesteś na coś uczulona.

Agata Bujnicka / Przyjaciółka
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)