Rozgrzewający rosół pomocny przy infekcjach

250 ml rosołu na chudym mięsie to zaledwie 72 kcal. Jesienią i zimą porcja gorącego rosołu nie tylko rozgrzeje, lecz także pomoże w walce z infekcją.
/ 25.11.2013 12:57

Rosół

Fot. Fotolia

Rosół - skąd ta nazwa?

Rosół to rodzaj niezagęszczonej zupy, której bazą jest wywar mięsno-warzywny. W zależności od regionu, podaje się go z makaronem typu nitki, z ziemniakami lub z plackiem. Na Śląsku Cieszyńskim na przykład podaje się go z kluskami wątrobianymi. Pierwotnie powstawał w wyniku długotrwałego gotowania solonego mięsa w wodzie (solenie i suszenie było w dawnych czasach popularna metodą konserwacji). Z tego powodu wywar nazywano rozsól lub rozsol, skąd wywodzi się jego dzisiejsza nazwa.

Rosół, w szczególności przygotowany domowym sposobem, to świetny sposób na rozgrzanie organizmu w chłodne dni. Jest doskonały na zaspokojenie apetytu czy uzupełnienie składników odżywczych w organizmie i tym samym pomoc w leczeniu różnego rodzaju infekcji. „Można go przyrządzić z każdego mięsa, ale jeśli mówimy o rosole w wydaniu dietetycznym, to polecam te, które zawierają mniej tłuszczu, a więcej białka i nienasyconych kwasów tłuszczowych. Mowa tu o kurczaku lub indyku, oczywiście bez skór. Może być również królik czy mięso czerwone, z tym że to najchudsze – wołowina.” – radzi dietetyk z Centrum Dietetycznego Naturhouse w Chorzowie Katarzyna Czupryna.

To, co w rosole niezbędne

Oprócz mięsa w rosole powinny znaleźć się także warzywa, które dodadzą mu wartości odżywczych,  smaku i aromatu. Możemy dodawać ich według uznania i takie jakie tylko sobie życzymy: marchew, pietruszka, seler, cebula czy nawet kapusta. Taki rosół, ugotowany na chudym mięsie nie tuczy (250 ml to ok 72 kcal). „Jeśli chcemy go po ugotowaniu odchudzić to najlepiej włożyć naczynie z bulionem do lodówki, a po pewnym czasie delikatnie ściągnąć z góry warstwę tłuszczu. Inny sposób – po ugotowaniu, bez schłodzenia, położyć na wierzch rosołu ręcznik papierowy lub chusteczkę, która wciągnie tłuszcz.” – podpowiada dietetyk.

Do gotowania rosołu nie używajmy kostek bulionowych i przyprawy typu jarzynka lub maggi. Wprawdzie wzmacniają one smak zupy, ale dostarczają także dużo soli, która zatrzymuje wodę w organizmie, zwiększa ciśnienie krwi i zaburza pracę nerek. Zamiast tego wykorzystajmy lubczyk i natkę pietruszki, które nadadzą potrawie lekko słony smak. Możemy również dodać według własnych upodobań liczne zioła, które mogą wpłynąć na poprawę trawienia.

„Talerz rosołu ugotowany z dużą ilością włoszczyzny dostarcza wszystkiego, czego nam potrzeba. Jest w nim sporo minerałów, które w czasie gotowania przeniknęły do niego z warzyw i mięsa. Najważniejsze z nich to potas (reguluje gospodarkę wodną i ciśnienie krwi) oraz fosfor, wapń i magnez (niezbędne dla kości, zębów, serca, nerek i układu nerwowego). Rosół to spora porcja żelaza; tego pochodzącego z warzyw oraz lepiej wchłanianego, z mięsa. Są w nim witaminy E, A i beta-karoten (silne antyoksydanty zwalczające wolne rodniki). Jest też trochę pełnowartościowego białka pochodzącego z mięsa.
Ze względu na długie gotowanie niewiele w nim witaminy C (straty wynoszą 75 proc.). Jej braki uzupełnimy posypując rosół przed podaniem natką pietruszki, kolendrą lub koperkiem.”
– dodaje dietetyk.

Zobacz także: Klarowny sposób na rosół

Rosół w walce z przeziębieniem

Najlepszym sposobem na rozgrzanie w mroźny dzień jest talerz gorącego rosołu. To świetne lekarstwo na sezonowe infekcje - dostarcza niezbędnych składników odżywczych, wzmacniając organizm do walki z chorobą. Bulion wpływa na produkcję komórek układu odpornościowego, zmniejszając stan zapalny w organizmie i łagodząc objawy infekcji. Rosół skutecznie nawilża śluzówki w nosie, łagodzi katar i kaszel. Para z gorącej zupy oraz zawarty w niej tłuszcz działają jak balsam na podrażnione gardło.

Źródło: Materiały prasowe BEST IMAGE, Naturhouse/bj