POLECAMY

Młode, choć z tradycją

Trzeci czwartek listopada w każdym zakątku świata będzie pachniał aromatami beaujolais nouveau. Największa operacja marketingowa XX wieku czy też warte skosztowania młode wino? Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć sam.

Trzeci czwartek listopada w każdym zakątku świata będzie pachniał aromatami beaujolais nouveau. Największa operacja marketingowa XX wieku czy też warte skosztowania młode wino? Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć sam.

Wbrew pozorom, tradycja produkcji młodych win nie jest kwestią kilku ostatnich lat. Ich dzieje liczą sobie bowiem – bagatela – co najmniej 2 tys. lat. Już w starożytności serva potio (napój niewolników) pili niewolnicy zbierający owoce w winnicach. Ów napój alkoholowy otrzymywano w drodze powtórnej maceracji moszczu, do którego dodawano wodę. Młode wina nieobce również były średniowieczu. Większość z nich trafiała do spragnionych gardeł nawet już pół miesiąca po winobraniu. Powody były dwa – równie proste i oczywiste. Z jednej strony, ówcześni wielmoże i biskupi – jako jedyni mający prawo do produkcji i sprzedaży wina – mogli, wyprzedzając okolicznych konkurentów, uzyskać w ten sposób jak najwyższe ceny. Z drugiej zaś, natura ówczesnych win nie predestynowała ich do zbyt długiego przechowywania – kiepskiej jakości beczki sprzyjały utlenianiu się wina i jego kwaśnieniu.

Podaż goni popyt
Mimo stopniowego podnoszenia jakości win, zwiększania ich produkcji i doskonalenia metod przechowywania, aż do XIX wieku we Francji rynek wina był zawsze rynkiem, na którym podaż nigdy nie zaspokajała popytu. Nie dziwi zatem, że każde nowe zbiory oczekiwane były z wielką niecierpliwością. Tym bardziej, że czas kończący winobranie zawsze stał pod znakiem radosnego świętowania.
Do końca I wojny światowej wielu Francuzów hucznie obchodziło 11 listopada – św. Marcina. Dla ludzi pracujących w winnicach był to dzień wypłat... Równocześnie tego właśnie dnia winiarze organizowali tradycyjne degustacje młodego wina, zwane marcinkami. Od imienia św. Marcina pochodzi również francuska nazwa procesu spuszczania młodego wina – marinage.

Młode, choć z tradycją - zdjęcieLyon i okolice
Owa tradycja znana była również mieszkańcom Lyonu i okolic. Wiele win ze starego zbioru zdążyło już skwaśnieć, więc piwnice trzeba było zapełnić nowymi. Sprzedawcy ze słynnych liońskich knajpek, tzw. bouchons, jak i sklepikarze zwykle byli pierwszymi, którym dane było smakować win z nowego rocznika. Wielu z nich pojawiało się w winnicach tuż po skończonym winobraniu, żeby uprzedzić konkurentów i zdobyć jak najlepsze trunki. Pogoń za rarytasami sprawiała, że wiele z tych win kończyło proces fermentacji w olbrzymich beczkach przewożonych wyboistymi drogami na wozach bądź też na barkach płynących rzeką Saoną.
Młode wina w większości produkowane były w centralnej części regionu Beaujolais, w winnicach leżących w okolicach Blacé, Saint-Etienne-les-OulliÝres, Sain-Etienne-la-Varenne, Vaux-en-Beaujolais, Perréon. Właśnie ten obszar uznaje się za historyczną kolebkę młodego beaujolais. Dopiero później zaczęły się rozwijać obszary położone bardziej na południe, w obrębie właściwej apelacji Beaujolais. Jednak na narodziny nowego winiarskiego zjawiska trzeba było zaczekać do lat 50. XX wieku.

Ten magiczny listopad
Okazuje się, że najważniejsze dla dziejów beaujolais nouveau były nie winnice, ale gabinety urzędników. Aż do 1951 roku sprzedaż wina we Francji była ściśle regulowana kalendarzem, określającym procent produkcji, który mógł być wprowadzony do sprzedaży, jak i datę dopuszczenia poszczególnych partii do obrotu. Miał on na celu zaplanowanie zaopatrzenia... armii w wino. Wiosną 1951 roku przepis ten został zniesiony.
Rok 1951 przyniósł szereg nowych regulacji prawnych, które były kluczowe dla rozwoju młodych win z regionu Beaujolais. Najważniejszy był 13 listopada, kiedy to uznano, że niektóre wina mogą być sprzedawane wcześniej. Tym samym winiarze nie musieli czekać aż do 15 grudnia, kiedy to oficjalnie dopuszczano do sprzedaży wszystkie wina. Właśnie tę datę powszechnie uznaje się za oficjalny początek beaujolais nouveau.
Jednak przez kolejnych 15 lat nadal brak było stałej daty dopuszczenia młodych win z Beaujolais do sprzedaży. W zależności od rocznika różnice między kolejnymi terminami wynosiły kilka dni. Np. w 1952 roku została przyjęta data 3 listopada, a w 1953 roku – 1 listopada... Wreszcie w 1967 roku wprowadzono stałą datę sprzedaży – 15 listopada. I trzeba przyznać, że była ona przestrzegana dość konsekwentnie. Może poza jednym wyjątkiem. Odstępstwo od reguły uczyniono w roku 1977 z prozaicznego powodu. Ze względu na wyjątkowo późne winobranie termin przesunięto na 25 listopada.
Obowiązujący do dziś trzeci czwartek listopada pojawił się w winiarskim kalendarzu dopiero w 1985 roku. Dzięki temu posunięciu winiarzom łatwiej było wprowadzić na rynek 500 tys. hl wyprodukowanego wina.

Czarny szczep o białym soku
Tak samo jak od lat młode wina kojarzone są z regionem Beaujolais, tak i beaujolais nouveau kojarzone jest wyłącznie z jedną odmianą – czarnym gamay o białym soku. Niektórzy twierdzą wręcz, że bez gamay nie byłoby beaujolais nouveau, bowiem daje on wina o szybko rozwijających się aromatach, a więc wprost stworzone do produkcji młodych trunków.
Inną tradycją Beaujolais jest skrócenie fermentacji do niezbędnego minimum – trwa ona zaledwie 4-5 dni, aby wyciągnąć z owoców gamay jak najwięcej aromatów i uniknąć efektu ściągania wynikającego ze zbyt dużej ilości tanin.
Nie bez wpływu na przystępny smak tych win jest również przeprowadzana fermentacja jabłkowo-mlekowa, podczas której bakterie przekształcają kwas jabłkowy w kwas mlekowy, dzięki czemu stają się one łagodniejsze, a poziom kwasowości spada.
Co ciekawe, w 1395 roku Filip Śmiały zdecydował o usunięciu gamay z Burgundii jako niegodnej odmiany. Nic dziwnego, że we Francji występuje ona przede wszystkim w Beaujolais, na które przypada obecnie 2/3 wszystkich światowych upraw (ok. 20 tys. ha). Szczep znany również pod nazwami mały gamay, krągły gamay czy też czarna odmiana burgundzka świetnie udaje się na gliniasto-wapiennych glebach i granitowych terenach Beaujolais.
Młode wina beaujolais nouveau oferują dwie apelacje – A.O.C. Beaujolais oraz A.O.C. Beaujolais Villages. Z pierwszej z nich, leżącej w południowo-wschodniej części regionu, pochodzi większość, bo aż 2/3 całej produkcji. Dla przykładu, w 2002 roku w 72 tamtejszych gminach wyprodukowano 320 tys. hl, zaś z oznaczeniem Beaujolais Villages Nouveau – w analogicznym okresie – w 38 gminach powstało 160 tys. hl.
Młode wina mogą budzić uśmieszek politowania, mogą też być źródłem fajnej zabawy. Tylko od nas zależy, jaką zajmiemy wobec nich postawę.

W artykule zostały wykorzystane materiały Union Interprofessionnelle des Vins du Beaujolais.

Mariusz Golak
Fot SHUTTERSTOCK
źródło: Publikator Sp. z o.o.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)