Przypadki w pracy- czego to ludzie nie wymyślą.

napisał/a: Edek 2007-01-12 09:08
Każdy z nas ma kontakt z ludzmi.W pracy stykamy się z różnymi osobowościami. A ja chciałabym Wam opowiedzieć o jednym takim "szczególnym" osobniku z którym miałam styczność w pracy. Teraz jak o tym sobie pomyśle to śmiać mi się chce, ale wierzcie mi wtedy nie było mi do śmiechu. Jak wiecie jestem sprzedawcą w sklepie monopolowym, mam styczność z różnego rodzaju elementem pijackim. Przekonałam się do czego są zdolni ludzie na głodzie alkoholowym. Jak pewnie wiadomo wszem i wobec nie trzezwym alkoholu nie podajemy, dlatego odmówiłam takiemu jednemu nie dopitemu( jak cię złapią to 5 tyś. kary) Nikt by nie zgadł co ten gościu zrobił żeby nam dopiec do żywego:Ściągnął spodnie, majty i (przepraszam za określenie, ale inaczej się nie da) NASRAŁ na środku sklepu. Policja zabrała delikwenta na izbę wytrzezwień , ale to co myśmy przeżyli to nasze. A moi przyjaciele którym to opowiadam, pokładają się ze śmiechu.
napisał/a: Anetka1 2007-01-12 09:12
Edek, bo to teraz faktycznie wydaje się śmieszne... :) ale ja chyba bym w takim przypadku uciekła z tego sklepu. Jak sobie przypomnę jakąś taką niecodzienną sytuację z mojej pracu to napiszę. Póki co nic nie przychodzi mi go głowy.
napisał/a: Patka2 2007-01-12 09:22
Fajny temacik.
Ja obecnie pracuje w biurze i tu sie nic nie dzieje.
Ale kiedys pracowałam na stacji benzynowej , tam to dopiero sie działy rzeczy.

Pamietam jak jeden pijany klient przyszedł i przez godzine mnie prosił o numer telefonu ( był to młody chłopak pod wpływem alkoholu) hehe klienci stali potem w kolejce i nie chciał ich dopuscic do kasy . Ludzie prosili zebym dała mu ten numer i niech se idzie , ale co oni se myslą nie dałam. Ochrona go wkońcu wyprosiła.

Jak sobie coś przypomne to Wam opowiem jeszcze
napisał/a: Anetka1 2007-01-12 09:28
A przypomniała mi się jedna sprawa, też wtedy nie było wesoło ale teraz jak sobie to przypominamy to wszysckim sie buźki śmieją... Jak wiecie pracuję w firmie któa zajumuje sie odzieżą reklamową i jej logowaniem . Była kiedyś taka sytuacja że jeden z klientów przyniósł do nas stroje sportowe i mieliśmy na nich umieścić logo sponsora. Zostawił te komplety w sekretariacie na dole, a że były w czarnym worku stróż pomyślał że to śmieci i spalił rano oczywiście wielkie poszukiwania i jak się okazało że poszły do ogniska to byłam załamana... Stroje były potrzebne na drugi dzień na mecz. Jednak udało nam sie wyjść z opresji, panie ze szwalni szybko uszyły nowe komplety i klient był nawet bardziej zadowolony ponieważ były ładniejsze niż te dostarczone przez niego. Jednak ile ja wtedy nerwów zjadłam...no bo jak tu zadzwonić do klienta i ooweidzieć że jego strje sportowe spaliły się w ognisku ;)
-
napisał/a: - 2007-06-01 11:47
W sumie u mnie w pracy , też sie nic ciekawego niedzieje,,,, same pierdoły i nic do smiechu.
napisał/a: Iria 2007-06-13 09:25
2 lata temu w wakacje pracowalam na Poczcie Polskiej. Wpisywalam listy polecone na specjalne karty dla listonoszy... uwierzcie mi, takich wiazanek wulgaryzmow jak oni puszczaja nie zna nikt :] nawet producenci filmow typu "chlopaki nie placza" lub "kiler" mogliby sie od nich uczyc :]