Studenckie bezrobocie

Z roku na rok szokująco wzrasta liczba bezrobotnych absolwentów szkół wyższych. Gdzie tkwi studencki paradoks bezrobotnego - wykształconego? Podpowiadamy jak, jeszcze na studiach, wzmocnić swoje szanse na rynku pracy.

Z roku na rok szokująco wzrasta liczba bezrobotnych absolwentów szkół wyższych. Gdzie tkwi studencki paradoks bezrobotnego - wykształconego? Podpowiadamy jak, jeszcze na studiach, wzmocnić swoje szanse na rynku pracy.

Studenckie bezrobocie

Student XX wieku - prestiż młodzieży zaradnej

Jeszcze kilkanaście lat wstecz, absolwent szkoły wyższej, był atrakcyjnym, elitarnym ogniwem dla każdego pracodawcy. Tym bardziej, że mało kto mógł pozwolić sobie na studiowanie, ponieważ niosło to za sobą za duże koszty i wymagało sporej wiedzy jeszcze przed ich rozpoczęciem (większość uczelni była objęta obowiązkowym egzaminem wstępnym), a więc ci, którzy się dostali i utrzymali, byli pożądanymi pracownikami. Kierunków studiów było jak na lekarstwo, zakrawające o te najważniejsze dziedziny jak medycyna, prawo, psychologia, fizyka itp. w wyniku czego studentów i specjalistów było stosunkowo niewielu.

Studenckie bezrobocie

 

Jak jest dziś?

Niestety, dziś, ponad 30 proc. osób z wyższym wykształceniem nie może znaleźć pracy w swoim zawodzie. Wynika to prawdopodobnie z masowo rozwijającej się dziedziny edukacji, która nie koniecznie podąża w dobrą stronę. Uczelnie kształcą na mało przydatnych kierunkach, a studenci często traktują studia jako formalność, a nie czas do zgromadzenia wiedzy niezbędnej do wykorzystania w praktyce. Do tego wciąż mamy za dużo humanistów, a za mało absolwentów kierunków ścisłych, trudnych, lecz najlepiej opłacanych.

Jak by tego było mało, większość uczelni skupia się na teorii a nie praktyce, w wyniku czego absolwent, po 5 latach nauki, nie posiada żadnego doświadczenia, a więc z punktu widzenia pracodawcy, jest on praktycznie bezużyteczny (dla niego to kolejna inwestycja, która nie koniecznie musi przynieść mu profity). Pracodawcy zarzucają uczelniom, że nie dostosowują materiałów dydaktycznych do faktycznych wymagań zawodowych. Student owszem posiada wiedzę, ale mało przydatną, lub taką, której nie potrafi wykorzystać.

Wśród kierunków "nieopłacalnych" znajdziemy wciąż popularny marketing i zarządzanie, filologię, historię, kulturoznawstwo, geografię, turystykę, rolnictwo a nawet fizykę kwantową.

Dodatkowo, powoli do łask wracają szkoły techniczne i zawodowe, które szybko wykształcą absolwentów z praktycznymi umiejętnościami i konkretną wiedzą, stając się tym samym niebezpieczną konkurencją dla szkół wyższych.

Jak zmienić studenckie fatum?

  • Przed podjęciem studiów należy dobrze przeanalizować swój wybór i nie iść za modą. Podjęcie trudu na studiach będących dla nas wyzwaniem i pasją z pewnością zaowocuje na przyszłość.
  • Należy sprawdzić jakie jest zapotrzebowanie pracowników w danym szczeblu gospodarki. Czy faktycznie opłaca się studiować na tym kierunku?
  • Przede wszystkim nie należy ograniczać się tylko do tego co trzeba. Jeśli chcemy otworzyć sobie drzwi do kariery, warto uczestniczyć w dodatkowych programach dla studentów czy kołach naukowych, które pozwolą nam się rozwinąć.
  • Jeśli istnieje taka możliwość warto zapisać się na dodatkowy język. Zyskamy na elitarności opanowując dodatkowo (poza angielskim oczywiście) coraz popularniejszy rosyjski czy chociażby hiszpański. Będzie to świetna inwestycja na przyszłość.
  • Zbawienny może okazać się również ciekawy staż oraz praktyki. Dodatkowa opinia i nasze doświadczenie sprawią, że w gąszczu "nieopierzonych" kandydatów, będziemy jedynymi, którzy wiedzą czego będą od nas faktycznie wymagać.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)