Nie możesz wyjść z zadłużenia? Oto kilka rad!

Ciągle pożyczasz pieniądze? Pożyczkę spłacasz pożyczką albo bierzesz kolejny kredyt? Sprawdź, jak skutecznie pozbyć się zadłużenia!
zadłużenie fot. Fotolia

Zadłużenie - analizuj swoje wydatki

Poprzez analizę naszych codziennych wydatków, możemy określić, które z nich są zbędne. Warto też, przed wyjściem do sklepu, zaszczepić w sobie zwyczaj robienia listy niezbędnych zakupów, dzięki czemu będą one bardziej przemyślane i w rezultacie wydamy na nie mniej pieniędzy.

Płać gotówką i wyjdź z zadłużenia

Warto zrezygnować z płacenia kartą na rzecz gotówki. Dzięki temu będziemy mieli większą kontrolę nad tym, ile wydajemy. Co więcej, wydana jednorazowo spora suma pieniędzy w gotówce zrobi na nas większe wrażenie, niż „niewidzialny” wypływ gotówki z karty. W ten sposób staniemy się więc bardziej powściągliwi w trwonieniu pieniędzy.

Mniej przyjemności, więcej w portfelu

Rezygnacja z przyjemności to nic miłego. Ciężko jest powiedzieć „nie”, kiedy pojawia się kusząca propozycja wyjazdu, nawet jeśli nie dysponujemy wolnym budżetem na tego typu rozrywki. Zamiast brać kolejny kredyt, najrozsądniej jest zrezygnować z wyjazdu i zrealizować go dopiero, gdy będziemy mieli odpowiednie środki na koncie.

Nauka oszczędzania - małe kroki

Warto spróbować podjąć ten wysiłek, zaczynając na początku od mniej ambitnych celów i kwot. Jeśli rezygnując z pewnych przyjemności, uda nam się odłożyć pieniądze, a w konsekwencji spłacić za nie np. urządzenie zakupione na raty, wówczas uświadomimy sobie, że było warto i będziemy mogli wyznaczyć kolejny cel lub zacząć oszczędzać pieniądze, które zbudują naszą „finansową poduszkę”.

Nie spłacaj zadłużenia kredytem ani pożyczką

W przypadku trudnej sytuacji finansowej wiele osób decyduje się na pożyczkę gotówkową, tzw. chwilówkę. Niestety, w większości przypadków, firmy udzielające tego typu pożyczek naliczają bardzo wysokie odsetki, które mogą osiągnąć wysokość od kilkudziesięciu do nawet ponad 100% rocznie! Jeśli nasza płynności finansowa została zachwiana, zamiast o kolejnym zobowiązaniu, na którego spłatę nie będziemy mieli środków, warto pomyśleć o kredycie konsolidacyjnym czy ugodzie.

Fot. Fotolia

Pomyśl o wakacjach - kredytowych

Jeśli z powodu niespodziewanej sytuacji (np. utraty pracy) mamy trudności w terminowym spłacaniu rat, możemy zwrócić się do banku z prośbą o tzw. wakacje kredytowe czy restrukturyzację kredytu. Dają one możliwość zawieszenia spłaty na określony czas lub obniżenia wysokości comiesięcznych zobowiązań poprzez wydłużenie okresu spłaty.

Ugoda - dobre wyjście z trudnej sytuacji

W interesie osoby mającej problem ze spłatą zobowiązań finansowych jest nawiązanie kontaktu z negocjatorem. Często jednak kredyto- czy pożyczkobiorca nie chce rozmawiać. Myśli, że jeśli nie nawiąże żadnego kontaktu to sprawa się przedawni i problem zniknie. Nic bardziej mylnego. Od zobowiązania narastają bowiem odsetki i początkowa kwota zadłużenia może diametralnie wzrosnąć. Dlatego zamiast uciekać od rozmów z negocjatorem, lepiej podjąć dialog. Daje to możliwość wnioskowania np. o wydłużenie terminu płatności, rozłożenie zobowiązania na raty, a także odstąpienie od dochodzenia części zobowiązania.

Wypracuj nowe nawyki 

Jeśli wprowadzając do swojego życia tych kilka zasad uda nam się wyjść z finansowych tarapatów, pamiętajmy, by nadal ich przestrzegać. Wiele osób, wychodząc z kłopotów, wraca do poprzednich nawyków – przestaje analizować swój budżet i oszczędzać, spontanicznie podejmuje ważne decyzje o kredycie czy pożyczce, żeby sfinansować jakąś przyjemność czy zachciankę. W taki sposób bardzo szybko możemy znowu wpaść w spiralę zadłużenia. Dlatego tak istotne jest wypracowywanie w sobie tych pozytywnych nawyków i mimo pokus, pozostanie im wiernym.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/3 lata temu
Brać jak najmniej pożyczki, albo w ogóle nie brać. Lepiej poczekać uskładać i, mam kasę. Przecież trzeba spłacać odsetki a, ci w urzędach się tylko bogacą. Pozdr/Senior
/3 lata temu
Najgorsze zadłużenie to to w banku na mieszkanie. Teoretycznie masz spłacić 200%, a po 30 latach okazuje się, że spłacamy 800% albo i więcej