POLECAMY

Smart shopper na froncie

Jak dowodzi film „Galerianki" współczesne sklepy - chcąc, nie chcąc - dostarczają niektórym emocji i usług dalekich od zwykłych zakupów. Miejmy nadzieję, że to nieco przerysowane zjawisko. Są jednak i tacy, którzy z samego kupowania, czy to w galerii czy w sieci potrafią zrobić grę bardziej emocjonującą niż paint ball.

Jak dowodzi film „Galerianki" współczesne sklepy - chcąc, nie chcąc - dostarczają niektórym emocji i usług dalekich od zwykłych zakupów. Miejmy nadzieję, że to nieco przerysowane zjawisko. Są jednak i tacy, którzy z samego kupowania, czy to w galerii czy w sieci potrafią zrobić grę bardziej emocjonującą niż paint ball.

Taka strzelanina do sztuczek i kruczków marketingowców to przede wszystkim „smart shopping" („sprytne zakupy"), czyli kiwanie się z cenami, promocjami i reklamami mającymi sprawić, że kupimy to co nam niepotrzebne albo drożej. Prawdziwy „smart shopper" musi być zimny i opanowany niczym Tom Berenger. Nie może poddać się zabiegom marketingowym. Nie uzależnia zakupów od reklam czy promocji. Zanim cokolwiek kupi przeprowadza rekonesans w Internecie na temat produktu. Porównuje ceny, czyta fora internetowe, gdzie również zasięga opinii oraz szuka najkorzystniejszych ofert. Często kupuje w outletach, gdzie może dostać markowe rzeczy o wiele taniej niż w galerii handlowej. Na przykład aparat fotograficzny ogląda w różnych sklepach, by później kupić go taniej w internecie. Przy czym bardzo chętnie o odkrytych okazjach opowiada na forach internetowych.


Oczywiście specjaliści od sklepowego marketingu też biorą udział w zabawie. Zimnych drani „smart shopperów" próbują kusić „entertainment shoppingiem" - wciągającymi zakupami , gdzie emocje biorą górę nad rozumem. Choć ta ostatnia formuła podbija także hipermarkety to najlepiej sprawdza się w Internecie. Najlepszym przykładem tego są niektóre internetowe serwisy aukcyjne. Przyciąga atrakcyjna cena, która zaczyna się na bardzo niskim poziomie, a przebijać można nawet o 1 grosz. Od tradycyjnych aukcji różni się nie tylko ceną produktu, ale także tym, że za grę trzeba zapłacić określoną kwotę za każde przebicie. Warto dodać, że formuła tych portali opiera się na zasadzie finansowej piramidy.
Wszyscy biorący udział w licytacji płacą za nią, bez względu na jej wynik, dzięki czemu niektórym udaje się coś kupić po niższej cenie. W Polsce najbardziej znane są podbij.pl, czy za10groszy.pl
Z kolei w wielkich sklepach pomysły, jak wyrolować najbardziej nawet twardych „smart shopperów" potrafią przyprawić o zawrót głowy - wyszczuplające lustra, sypanie rozmaitych substancji zapachowych do klimatyzatorów, rozmaite kombinowane promocje. To wszystko jednak sprawia, że „smart shopperzy" stają się tylko coraz bardziej ostrożni i przenikliwi. Wojna trwa.

RadzSobie.pl


SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/8 lat temu
Osobiście nie przepadam za serwisami aukcyjnymi, wolę kiedy cena jest w marę stabilna. Te swerwisy aukcyjne tylko tak fajnie wyglądają - oferują niską cenę, ale potem i tak kupujemy w normalnej cenie. U mnie najlepiej sprawdza się prosta platforma dla kupujących - np. Sprzedajemy.pl , cena stała i wiem za co płacę.