Gdybym była bogata...

Każda z nas chciałaby umieć świadomie kierować wydatkami, kontrolować budżet... i oczywiście więcej zarabiać.
/ 05.12.2008 15:48
Każda z nas chciałaby umieć świadomie kierować wydatkami, kontrolować budżet... i oczywiście więcej zarabiać.

Ewa - młoda, drobna dziewczyna - jest nauczycielką. Zarabia bardzo mało. Chce przełamać tkwiące w niej głęboko przekonanie, że osiągnięcie satysfakcji finansowej jest w jej przypadku absolutnie niemożliwe. Anka, żywa blondynka przed czterdziestką, zajmuje wysokie stanowisko w banku. Na co dzień dokonuje skomplikowanych operacji finansowych, z korzyścią obracając dużymi kwotami swoich klientów. Dobrze zarabia, ale pieniądze się jej „nie trzymają”. Nie potrafi wykorzystać zawodowych umiejętności w zarządzaniu własnym budżetem.

Na warsztaty „Dyscyplina uczuć, dyscyplina finansów” przyszło około trzydziestu kobiet. W różnym wieku, stopniu zamożności i z odmiennymi doświadczeniami. Większość przyznaje się do tego, że nie panuje nad swymi pieniędzmi. Chciałyby umieć świadomie kierować wydatkami, kontrolować budżet... i oczywiście więcej zarabiać.

Gdybym była bogata...
Na początek ćwiczenie: jesteśmy osobami bogatymi, opowiadamy o sobie, o naszym życiu i korzyściach płynących z posiadania pieniędzy. I pierwsze zaskoczenie: wiele z nas nie potrafi powiedzieć: jestem bogata. Nie umiemy wyobrazić sobie naszego „bogatego” życia - nowego domu, modelu samochodu, zajęć, które byśmy wykonywały. Nie umiemy mówić wprost i pozytywnie o konkretnych korzyściach płynących z posiadania dużych pieniędzy, chociaż po cichu o nich marzymy. Tylko nieliczne dziewczyny śmiało roztaczają wizje przyszłego dostatniego życia, ale i te opowiadania mają dużo sprzeczności i niejasności w opisie. Dlaczego tak się dzieje? Przyczyn jest wiele...

Cel i wyobraźnia
Punktem wyjścia do wszelkiego działania, także do zdobycia większych pieniędzy, jest jasne i konkretne określenie celu. Jeśli chcemy się wzbogacić, to najpierw musimy doprecyzować swoje wyobrażenia na temat bogactwa. Dla jednej osoby bycie bogatym będzie oznaczać wyrwanie się z codziennej troski o brak pieniędzy na zapłacenie rachunków i zakup własnego mieszkania, dla innej – swobodne i luksusowe życie w pięknej willi nad brzegiem ciepłego morza. Musimy rozpoznać swoje marzenia, a także umieć wyobrazić sobie nasze przyszłe zadowolenie i satysfakcję płynące z ich spełnienia. Jeśli poprzestaniemy tylko na niejasnym poczuciu, że „dobrze byłoby być bogatym”, nie określając celu i konkretnej korzyści, to nie będziemy mieli dość silnej motywacji do działania i w rezultacie nic w naszym życiu się nie zmieni.

Jest problem, jest wyzwanie
Ćwiczenie drugie: mamy opowiedzieć o własnych osiągnięciach, z których jesteśmy szczególnie dumne. Na początku - pustka w głowach, ale zaraz sypią się opowiadania o ukończonych fakultetach, wychowaniu dzieci, kupieniu pierwszego mieszkania, podjęciu trudnej pracy, zerwaniu toksycznej znajomości itp. Okazuje się, że każda z nas coś już w życiu osiągnęła, przezwyciężyła zewnętrzne trudności i brak wiary we własne możliwości. Te wspomnienia dają nam nieoczekiwaną siłę: przecież coś nam się udało! Podjęłyśmy wyzwanie i zwyciężyłyśmy! Właśnie te uczucia powinnyśmy zapamiętać. A także fakt, że umiemy radzić sobie problemami. Kolejna lekcja: Nie bójmy się problemów! Należy je traktować nie jak przeszkody, a jak wyzwania motywujące do wysiłku. Czasem dopiero pojawienie się problemu otwiera nam oczy na inne rozwiązania, nowe drogi do celu. Zmieniamy środowisko, zmieniamy sposób działania i w rezultacie osiągamy większe korzyści.

Pieniądze śmierdzą?
Dostajemy do ręki kartki z pięćdziesięcioma stwierdzeniami o pieniądzach i bogactwie, od „pieniądze śmierdzą”, przez „bogactwo osamotnia ludzi”, po „kocham pieniądze”. Mamy wybrać kilka zdań, które są najbliższe naszym poglądom. Wiele z nas jednocześnie wybiera stwierdzenia zupełnie przeciwstawne, nasze myślenie o bogactwie pełne jest stereotypów i negatywnych opinii. Myślimy: „Bogactwo osiąga się kosztem zdrowia i przyjaciół” a jednocześnie „Dobrzy i inteligentni ludzie powinni być bogaci”. Jak z takimi poglądami można dojść do pieniędzy?! Na szczęście nasze przekonania to nie fakty. Można je zmienić. Trzeba tylko wiedzieć, skąd się w nas wzięły i jakie powodują skutki. Ważne jest, by umieć odpowiedzieć sobie na pytania, ile strat przyniosły nam już nasze przekonania i jakie pozytywne skutki mogłaby przynieść zmiana dotychczasowego myślenia o pieniądzach. Mamy możliwość wyboru i kreowania naszych przekonań! Efekty bardzo szybko odczuje się w portfelu...

Winny ma władzę!
Kolejne ważne pytanie brzmi: kto jest winny temu, że mamy takie a nie inne poglądy na sprawy finansowe i kto jest odpowiedzialny za to, co do tej pory udało nam się w życiu osiągnąć? Odpowiedź wcale nie jest oczywista. Wiele osób obwinia za swoją sytuację finansową rodziców, ustrój, szefa, pech życiowy itp. Ale uwaga: winny ma władzę! Ten kto jest odpowiedzialny, ten rządzi, dlatego nie obarczajmy odpowiedzialnością za nasze życie i pieniądze nikogo z zewnątrz i sami przejmijmy władzę! To oznacza, że odtąd sami będziemy odpowiedzialni za nasze porażki, ale i za sukcesy również.

Zostań szefem banku
Znów ćwiczenie: Mamy zareklamować siebie na stanowisko szefa banku. Każda z nas szuka w sobie cech pomocnych w kierowaniu bankiem. Joanna protestuje: to bez sensu, ona nigdy nie chciałaby zostać szefem banku, więc nie będzie wykonywać ćwiczenia. Anka naprawdę kieruje bankiem – i nie lubi tego zajęcia. Pozostałe dziewczyny mają podobne odczucia. Ale prowadząca warsztaty jest nieugięta i powoli wyciąga z nas wyznania: „jestem obowiązkowa”, „prowadzę dom i pracuję na pełny etat”, „mam smykałkę do interesów”, „za 3 tysiące miesięcznie potrafię utrzymać czteroosobową rodzinę”, „jestem niezłym strategiem”. Na koniec odkrycie: my już jesteśmy szefami banków! Chcemy czy nie, jesteśmy zarządcami naszych własnych prywatnych finansów. A jeśli dopada nas zwątpienie, czujemy, że sobie nie radzimy z domowym budżetem – mamy pamiętać o tych naszych zaletach, które wymieniałyśmy w ćwiczeniu.


Oszczędzają... bogaci
Przyszedł czas na praktykę: mamy podzielić 100% miesięcznego dochodu na różne części pod względem wydatków: rodzina, kredyty, jedzenie, rozrywka itp. Okazuje się, że najczęściej dzielimy budżet na wydatki dotyczące tzw. bytu (pochłania najwięcej procent dochodu śred. 80%), rozrywkę (ok. 10%) oraz samorozwój i naukę. Część kobiet uwzględnia w budżecie oszczędności, nieliczne przeznaczają kilka procent na inwestycje. To błąd. Obserwacje doświadczeń ludzi bogatych, którzy własną pracą osiągnęli sukces finansowy, dowodzą, że aby móc konsekwentnie polepszać swoją sytuację finansową, trzeba systematycznie oszczędzać – i to co najmniej 10% miesięcznego dochodu. Praktyka wskazuje, że pomniejszenie przeciętnego budżetu o 10 procent nie wpływa znacząco na sytuację finansową właściciela konta i jest możliwe nawet przy niedużym miesięcznym dochodzie. Wymaga jednak pewnej dyscypliny. Za to zaoszczędzone pieniądze zwiększają nasze możliwości na zmianę mało opłacalnej pracy, zainwestowanie w korzystny interes, czy choćby udział w funduszach inwestycyjnych. Dają nam swobodę działania w chwili, gdy nadarza się okazja – a szybka reakcja na potrzeby rynku jest kluczem do finansowego sukcesu.

Gdzie te emocje?
O tym, że pieniądze wzbudzają wielkie emocje, nie trzeba nikogo przekonywać. Nasze myślenie o pieniądzach nafaszerowane jest uczuciami: odczuwamy "żal po stracie pieniędzy", "niepokój o zarobki", "radość z powyżki" itp. Większość kobiet wie też doskonale, że stan ich emocji wpływa bezpośrednio na stan ich kąta. Prawie każda z nas doświadcza czasami potrzeby pocieszenia się zakupami, złagodzenia smutku kolejną parą butów czy wizytą u fryzjera. Aby uniknąć emocjonalnych pułapek, które powodują uszczuplenie naszego budżetu, musimy nauczyć się właściwie odczytywać własne uczucia, zwłaszcza te negatywne.

Siła przeciwieństw

Istnieje teoria, że wszystkie negatywne emocje mają swoje ukryte przeciwieństwa. Za agresją kryje się potrzeba czułości, za samotnością – potrzeba bliskości, za dumą – tęsknota za pokorą itp. Mądrość polega na tym, aby tę wiedzę umiejętnie wykorzystać do osiągnięcia pewnej emocjonalnej równowagi, polegającej na balansowaniu pomiędzy tymi przeciwnymi uczuciami. I tak w chwilach smutku, zamiast biec do sklepu po nową sukienkę-pocieszyciela i pogłębiać swój stan, lepiej będzie, gdy spróbujemy odnaleźć ukryte pozytywne przeciwieństwo doświadczanych emocji. Przekształcenie uczucia żalu w chęć wewnętrznej przemiany, złości w twórcze działanie sprawi, że nasze życie będzie po prostu lepsze. A niewydane na sukienkę pieniądze ze spokojem odłożymy do działu: oszczędności...

Aleksandra Grzyb

Opracowane na podstawie warsztatu "Dyscyplina uczuć, dyscyplina finansów" prowadzonego przez Annę Piechowicz w ramach Festiwalu Progresteron przygotowanego przez Dojrzewalnię Róż

Anna Piechowicz,
Master NLP – programowania neurolingwistycznego. Prowadzi też treningi Szkoły Uczuć zajmując się w sposób szczególny edukacją finansową; doradca w dużej amerykańskiej instytucji finansowej
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)