POLECAMY

List do kochanki mojego męża. Prawdziwy...

Wiadomość o waszym romansie rozwaliła moje serce na setki kawałków. Byłam przekonana, że to koszmarny sen. Trudno uwierzyć, że ostatnie 8 lat mojego życia było kłamstwem. Nie chcę tego wiedzieć. Nie chcę żyć. A jednak nadal żyję…
Magda Klimkowska / 8 miesięcy temu
List do kochanki mojego męża. Prawdziwy... fot. Fotolia

Muszę żyć, bo mam cudowne dzieci

Pani dużo o nich wie, prawda? Zna ich imiona, wie, gdzie chodzą do szkoły. Myślała Pani o tym, jak zareagują, kiedy się dowiedzą, że tata zdradzał ich mamę przez 8 lat? Kiedy zrozumieją, że przez 8 lat były okłamywane? Syn skończył 16 lat, zatem POŁOWĘ jego życia trwał wasz romans!

Syn powiedział, że nie wybaczy ojcu, jeśli nadal będzie się z Panią spotykał. I wyszedł z domu. Choć wcześniej spytał mnie, czy go teraz potrzebuję.

Córka długo płakała. Miała żal do taty, że skrzywdził tak wiele osób (wymieniła całą naszą rodzinę, dzieci siostry, dziadków, wujków, nawet Panią i Pani dzieci - jakież ona ma wielkie serce, prawda?). Poprosiła go żeby już nigdy więcej jej nie okłamał. A potem wzięła mnie za rękę, patrząc zapłakanymi oczami, stanowczo powiedziała:

- Pamiętaj mamo, to NIE jest twoja wina.

14-letnia dziewczynka, która ma mądrość 84-letniej kobiety! To była chwila, której nigdy nie zapomnę. Pęknięte serce pęka kolejny raz.


Potem jeszcze kilka razy zaskoczyli mnie swoimi reakcjami, swoją mądrością, tym, jacy są dzieli. Może mi Pani zazdrościć dzieci.

Dużo o Pani myślę

O tym, jakie Pani ma cycki, figurę, usta, biodra. Proszę wybaczyć intymne sprawy, ale skoro spała Pani z moim mężem (sypiała z nim Pani przez osiem cholernych lat!), chyba mi wolno?
Myślę o tym, jak Pani całuję. Jak to robiliście. Jak i gdzie dotykała Pani mojego męża. Że to okropne, co piszę? Tak, to jest chore i obrzydliwe i właśnie TO jest w mojej głowie. Przez Panią i przez niego.



Myślałam też o Pani wczoraj w piekarni. Najpierw się bałam, że zaraz Pani wejdzie, bo przecież jesteśmy sąsiadkami!
Potem usłyszałam, jak starszy pan stojący przede mną, odebrał telefon i powiedział:

- To wezmę ten twój chlebek, te moje bułki i ta nasze ciasteczka, dobrze?
Pan płacił za swoje zakupy, ja płakałam. Bo kolejny raz uświadomiłam sobie, że moje marzenia, o takiej starości z moim mężem, moje życie zostały zniszczone, oplute.



Dużo też o Pani mówię

Bo nie wstydzę się tej historii. Nie zrobiłam nic złego. To Pani zrobiła i Pani kochanek, mój mąż.


Musiałam o Pani opowiedzieć psychiatrze, żeby dostać leki. Bez leków bym nie dała rady. Są takie malutkie i takie silne. Zabierają mi uczucia i prawie wszystkie łzy. Wie Pani, jak to jest dziwnie, prawie nic nie czuć? Czuję… pustkę. Przed lekami miałam wrażenie, że bolą mnie kosmki jelitowe, kości, paznokcie, włosy, wszystkie te organy wewnętrzne, których nigdy nie umiałam nazwać. Bolało Panią kiedyś coś tak bardzo? Mam nadzieję.



Z tymi proszeczkami od psychiatry jest tak, że dzięki nim niby „normalnie” funkcjonuję. Żyję. Pracuję. Chodzę nawet na siłownię dwa razy w tygodniu. Ćwiczę z trenerem, mało myślę, robię, to, co on mówi, że mam robić. I to pomaga. Dziś przed treningiem patrzyłam na inne dziewczyny. Jedna z nich się malowała. Robiła makijaż PRZED wejściem na salę treningową. I znowu pomyślałam o Pani. Przecież poznaliście się na siłowni osiedlowej. Coś czuję, że należy Pani do kobiet, które malują się przed treningiem. Ja maluję się po.

Dużo Pani… zawdzięczam

Po tym, jak napisała do mnie Pani tego mejla o waszym romansie, po naszej rozmowie, którą przeżyłam jakimś cudem, dużo się zmieniło w moim życiu. Już nie czuję się, jak gówno. Przynajmniej niecodziennie. Wciąż czuję się źle, okropnie, ale przecież minęło tylko kilka tygodni. Ponoć żałoba po zdradzie, po związku, trwa rok. Za rok może napiszę nowy list.

Ale już dziś wiem, że cały ten koszmar czegoś mnie nauczy.
Muszę sobie ufać! Ufać intuicji. Słuchać jej. Tyle razy, myślałam, że coś jest nie tak. Pytałam męża, czy jest ktoś, on patrzył w oczy i kłamał. Czasem krzyczał, obrażał, że jestem wariatką, że chcę mu ograniczać wolność, która jest dla niego taka ważna. A ja coś czułam. Ale nie słuchałam siebie. Błąd.
Mam najlepszych przyjaciół na świecie. Bez nich bym zwariowała. Zginęła. Wiem, że to tylko słowa, ale NAPRAWDĘ bym przez to nie przeszła! W pierwszych dniach dzwonili, przyjeżdżali, tulili, przynosili zupę, klopsy. Pomogli załatwić hydraulika i przegląd samochodu. Ale przede wszystkim byli. Uratowali.
To nie jest mój grzech i moja choroba. To, co zrobiliście, jest czystym złem. Do tego tchórzostwem, podłością, kłamstwem, przekroczeniem wszelkich granic. To mnie dotyka bezpośrednio, ale… NIE MUSZĘ przez to cierpieć. Kiedy minie żałoba, minie wiele miesięcy, minie moja miłość do męża (tak, nie umiem go znienawidzić!) - będę wolna.

Wy będziecie musieli radzić sobie z tym, co zrobiliście do końca życia.

Polecamy! Mam 36 lat i apetyt na miłość. Czy to grzech, że założyłam konto na portalu randkowym?Więcej prawdziwych historii w rubryce „Z życia wzięte” na Polki.pl

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (25)
/2 miesiące temu
Do Ona- jesteś tak tepa i głupia czy tylko taką udajesz? NIC zdrady nie usprawiedliwia,NIC!!!!! A Ty chyba sama jesteś tą która się puszcza na prawo i lewo i rozwala związki/małżeństwa,tak wywnioskowalam z Twojego komentarza!!!!! Facet zawsze znajdzie milion wymówek by zdradzić,po prostu nie potrafią żyć z jedną kobietą tak długo ( tak to tłumaczą) i zawsze im coś nie pasuje u swojej żony/ partnerki,a inne są takie cool,takie piękne itd itp,kochanka nie wymaga tylko się z nim bzyka i niczego nie oczekuje,tacy faceci!!!!! Oczywiście niektóre kobiety też nie są święte.
/2 miesiące temu
Przypadkiem trafilam na ten list zdradzanej kobiety i na komentarze.Mysle, ze malzenstwo,prawdziwy zwiazek to nie tylko seks,pozadanie i namietnosc jak napisal ktos z komentujacych.Moim zdaniem malzenstwo to tez zrozumienie,szacunek i najwazniejsze ,przyjazn,bez tego nie ma nic.To nie tak, ze mezczyzna szuka wytlumaczenia dla zdrady bo czuje sie niedoceniany, niedopieszczony etc.Malzenstwo to zwiazek DWOJGA ludzi,kazde z nich ma prawo byc docenione,dopieszczone etc. No coz, szacunek i przyjazn nie sa jak widac popularne w zwiazkach.Tu nie ma licytacji kto dal albo wzial wiecej.
/6 miesięcy temu
Zycie nie jest bialo-czarne, jest szare. Nie usprawiedliwiam ani meza ani kochanki, ale powinna adac Pani sobie pytanie jak to sie stalo, ze przez 8 lat(!) nie zauwazyla Pani nic. Nic nietypowego, nic co swiadczyloby o obcosci pomiedzy Pania a mezem. Bo ta obcosc pomiedzy Wami byla. I nie jest to wylacznie wina kochanki czy meza, ale rowniez Pani. Musi byc jakas przyczyna. Albo maz jest po prostu lobuzem niewartym zycia z nim, ale w takim razie dlaczego Pani tego nie zauwazyla? Odpowiedzialnosc lezy po obu stronach: i Pani meza i Pani. A to, ze przez 8 lat pomimo obecnosci kochanki w jego zyciu byl z Pania i z Dziecmi swiadczy na jego korzysc. Po prostu musi dzieci kochac. Musi Pani odpowiedziec sobie na pytanie czy moze Pani wybaczyc mezowi, czy woli zyc bez niego. I konsekwentnie swoj wybor realizowac. Bez zbednego uzalania sie nad soba.
POKAŻ KOMENTARZE (22)