Nieoczekiwana zmiana miejsc fot. Panthermedia

Nieoczekiwana zmiana miejsc

Nie od razu polubiłam Piotra, zbliżył nas dopiero romans, w jaki wdali się… mój chłopak i jego dziewczyna. I im lepiej znałam Piotra, tym bardziej mi się podobał.
/ 07.10.2011 08:00
Nieoczekiwana zmiana miejsc fot. Panthermedia
Tegoroczne wakacje na Krecie planowaliśmy spędzić ze znajomymi Bartka – Sylwią i Piotrem. Właściwie to Sylwia była koleżanką Bartka ze studiów. Niedawno spotkali się podczas jakiegoś projektu, który wspólnie robiły ich firmy, bo oboje pracują jako doradcy…
Robiłam właśnie ostatnie zakupy, gdy zadzwoniła komórka. To był Piotr.
– Ewa? Czy masz chwilę? Chciałbym się z tobą spotkać. To pilne – powiedział.
– Jestem w centrum. A o co chodzi?
– Zaraz ci powiem. Za 20 minut czekam przy stacji metra – zdecydował.
– Sylwia i Bartek mają romans. Właśnie to odkryłem – oznajmił Piotr, ledwo usiedliśmy w małym barze kawowym.
– Zwariowałeś? Co to za idiotyczny pomysł?! – zerwałam się od stolika, ale przytrzymał mnie za rękę.
– Zostań, proszę.
I opowiedział mi, jak przed dwoma dniami niechcący nakrył ich całujących się namiętnie w restauracji. Byli tak zajęci sobą, że go nie zauważyli.
Uświadomiłam sobie, że to musiał być ten wieczór, kiedy Bartek wrócił późno, tłumacząc się mętnie nawałem pracy w związku z tym ważnym projektem.
Piotr nie powiedział jeszcze Sylwii, że wie o jej romansie. Przyznał mi się, że jest w szoku. Ja też poczułam zawroty głowy.
Wszystko nagle nabrało nowego sensu. Roztargnienie Bartka, jego małe zainteresowanie seksem (które tłumaczyłam sobie zmęczeniem i stresem), późne powroty do domu i częste rozmowy ściszonym głosem przez komórkę…
– Ale przecież wyjeżdżamy razem! Co teraz?! – wykrzyknęłam ze zgrozą.
– I to właśnie mnie dobija – odparł Piotr ponuro. – Oboje są tak cyniczni!
Poczułam nagły przypływ złości.
– Posłuchaj. Jedźmy, jak gdyby nigdy nic. Jeśli to naprawdę coś poważnego, to musi się wydać – zaproponowałam.
– Sam nie wiem – westchnął.
– A ja jestem strasznie wkurzona! – wybuchłam. – I na pewno nie zrezygnuję z wymarzonego urlopu przez tych…
Polecieliśmy. Obserwowałam parę kłamców przez całą podróż. Oboje byli bardzo podekscytowani i cały czas rozmawiali. Natomiast ja i Piotrek siedzieliśmy, milcząc. Nasi ukochani mieli to w nosie.
Już w hotelu, przy kolacji, Sylwia i Bartek zgodnie oświadczyli, że przez cały pobyt mają zamiar byczyć się na plaży.
– Ty, Ewuś, jeśli chcesz, możesz zwiedzać wyspę razem z Piotrem – wspaniałomyślnie oświadczył Bartek.
– Mój kotek, jako architekt, na pewno nie przepuści takiej okazji – dodała Sylwia słodkim głosikiem. – Zawsze wyciąga mnie na wycieczki po jakichś ruinach.
„Kotek” już otwierał usta, żeby coś odpowiedzieć, ale ja byłam szybsza:
– A wiecie, że to świetny pomysł! Uwielbiam historyczne miejsca. Poza tym popijanie drinków na plaży jest na dłuższą metę śmiertelnie nudne. Zatem chętnie zaanektuję Piotra!
Sylwia miała cokolwiek niewyraźną minę. To jednak prawda, że najlepszą formą obrony jest atak!
Tak więc przez kilka dni oni zostawali w hotelu, a my z Piotrem robiliśmy wypady do historycznych miejsc okolicy. Początkowo wydawało nam się, że nie będziemy w stanie na niczym się skupić, jednak już podczas pierwszej wycieczki okazało się, że świetnie się ze sobą czujemy. Łaziliśmy, oglądaliśmy, a potem zajadaliśmy się pysznym greckim jedzeniem, popijając je obficie równie znakomitym winem. I rozmawialiśmy.
Gdy wracaliśmy do hotelu, za każdym razem wydawało nam się że coś się wydarzy, że tamci się wreszcie odkryją, przyznają. Nic podobnego jednak się nie stało. Bartek i Sylwia witali nas, jak gdyby nigdy nic – uśmiechnięci i coraz bardziej opaleni. A po kolacji, kiedy my padaliśmy zmęczeni każde w swoim pokoju, oni do rana szaleli na hotelowych dyskotekach.
Któregoś dnia Sylwia wyraziła chęć wybrania się na wycieczkę, Bartek zaś podchwycił pomysł. Za to my z Piotrem dla odmiany postanowiliśmy zostać w hotelu.

Przedpołudnie spędziliśmy na plaży, a potem ogarnęło nas takie zmęczenie, że jednogłośnie uzgodniliśmy sjestę.
W drodze powrotnej do hotelu właściwie po raz pierwszy przyjrzałam się Piotrowi…
Był zupełnie inny niż Bartek – wysoki, szczupły, ciemnowłosy. Mój chłopak szczycił się swoją muskulaturą wypracowywaną w pocie czoła na siłowni i basenie. Piotr też był wysportowany, ale nie tak napakowany. Bardzo mi się podobał!
Niósł moją torbę plażową, kiedy więc otworzyłam drzwi do pokoju, pomyślałam, że zaproszę go na drinka.
Upał na zewnątrz działał obezwładniająco. Byłam już dostatecznie pijana plażą, morzem i słońcem, a teraz jeszcze chłodne martini zrobiło swoje. Ogarnął mnie błogostan. Piotr widocznie też czuł się podobnie. I stało się.
Kiedy się ocknęłam, leżałam w jego ramionach. Nad nami stali Bartek i Sylwia.
– Dobrze się bawicie?
Nie pamiętam, kto to powiedział. Usiadłam na łóżku, zasłaniając się pledem.
– Nie gorzej niż wy! – odparowałam.
Popatrzyli na siebie i na nas.
– O czym ty mówisz? – spytał Bartek.
– O waszym romansie, niewiniątka!
– Nie mamy żadnego romansu – wycedziła Sylwia chłodno.
– W takim razie, czemu się z nim całowałaś? Widziałem was w restauracji kilka dni przed wyjazdem – wtrącił się Piotr.
Sylwia usiadła ciężko w fotelu. Spojrzała na Bartka, a potem na nas.
– Raz nam się zdarzyło ale…
– …ale nie miało to znaczenia! – dokończył Bartek i dam sobie głowę uciąć, że w spojrzeniu Sylwii dostrzegłam złość.
Od słowa do słowa, rozpętało się istne piekło wzajemnych oskarżeń i wymówek. Wreszcie Sylwia wybiegła z płaczem, Piotr ubrał się pośpiesznie i wyszedł za nią.
Przynajmniej jedno stało się dla mnie jasne: w Grecji Bartek i Sylwia nadal sypiali ze sobą. To nie było „bez znaczenia”.
– Wy ciągle gdzieś znikaliście… – zaczął mój chłopak, ale mu przerwałam:
– Ale to przecież wasz pomysł. Chętnie się nas pozbyliście. No to wywiązaliśmy się z tego zadania – zakończyłam mściwie. – A przy okazji zrozumiałam, że z Piotrem więcej mam wspólnego niż z tobą. Właściwie to powinieneś być zadowolony, uwolnisz się ode mnie.
Tego wieczoru do restauracji zeszliśmy tylko ja i Piotr.
– I co teraz? – spytałam z nadzieją, że nie słyszy, jak wali mi serce.
– Usiłowałem rozmawiać z Sylwią, ale tylko na mnie wrzeszczała. Chciała mi wmówić poczucie winy, aby zamaskować swoje. I wiesz, uświadomiłem sobie, że oni naprawdę potraktowali ten skok w bok bardzo lekko. To mnie ostatecznie przekonało, że powinienem się z nią rozstać. Poza tym muszę przyznać, że poznałem kogoś, kto pociąga mnie daleko bardziej niż moja eks-dziewczyna…
Dziś mieszkam z Piotrem i jestem z nim bardzo szczęśliwa. Planujemy ślub.
A co z tamtą parą? Nie mam pojęcia i nic mnie to nie obchodzi. Słyszałam tylko, że Bartek z nikim się nie spotyka.