Nie mów, że życie się kończy

Czy naprawdę musiałyśmy przejść przez to wszystko, by móc ze sobą rozmawiać?
/ 11.04.2007 16:06
Matka i córka. Dlaczego tak długo nie mogły się porozumieć?

Taka jest smutna prawda
Mam 37 lat i jestem złą kobietą. A raczej byłam nią do chwili, kiedy w kwietniowe popołudnie postawiłam bukiecik fiołków na stoliku przy bujanym fotelu. Fotel jest wiklinowy, ustawiony dokładnie na wprost okna, tak by promienie słońca padały na stopy siedzącego. Zanim zostałam złą kobietą, byłam złą nastolatką, a jeszcze wcześniej złą dziewczynką.
– Jesteś brzydkim, krnąbrnym dzieckiem – mówiłaś spokojnie, odwracając nabrzmiałą od alkoholu twarz.
Patrzyłam w lustro i z dziecięcą rozpaczą odkrywałam, że mówisz prawdę. Mieszkałyśmy w wielkim pustym domu. Same, bo mój ojciec, a twój niedoszły małżonek, zostawił cię z brzuchem. Czyli ze mną. I to był mój grzech pierworodny, którego nie mogłaś mi wybaczyć. Po nim szły następne, a wyliczać je mogłaś bardzo długo. Najbardziej miałaś mi za złe, że złamałam twoją, tak świetnie zapowiadającą się, karierę aktorską.
– Muszę się spieszyć, największe role jeszcze przede mną, a życie szybko się kończy – mówiłaś gorączkowo, popijając drinka.
Tyle, że nikt nie chciał angażować mało zdolnej aktorki na nieustającym kacu. Grałaś więc ogony w tym swoim podrzędnym teatrze albo miesiącami nie dostawałaś nawet tych ochłapów. I temu też, oczywiście, winna byłam ja.
Nie rozumiałam, dlaczego wciąż wszystko masz mi za złe. Myślałam, że tak jest w każdej rodzinie, że dzieci są wszystkiemu winne. Nienawidziłam widoku butelki, która zawsze mniej lub bardziej pełna stała przy twoim łóżku. Bałam się momentów, kiedy budziłaś się w nocy niedopita i krzyczałaś na cały dom, że masz zafajdane życie...
Ale pamiętam także moje stłuczone kolano. Upadłam tuż przed wejściem na ruchliwą ulicę. Biegłaś, potrącając przechodniów z rozwianymi włosami i przerażeniem w oczach.
– Mogłaś wpaść pod samochód. Moja mała córeczka, moja mała... – tuliłaś mnie i całowałaś.
A ja myślałam, że przecież to tylko rozbite kolano. Ale odtąd już zawsze miałam tęsknić do tamtego dotyku twoich rąk i przerażenia w oczach.

Kiedyś przeżyłam miłość
Miałam szesnaście lat, gdy poznałam Tomka. Jeszcze tego samego dnia leżałam z nim na twoim wielkim łożu w niebieskim pokoju. Był pierwszym człowiekiem, który powiedział, że mnie kocha. Dziś wiem, że kochał tylko moje młode, rozkwitające ciało. Potem był Marcin, Janusz. Inni.
– Jaka ty jesteś łatwa – mówiłaś obojętnie – No cóż, może masz rację. To cholerne życie tak szybko się kończy. Trzeba z niego brać pełnymi garściami.
Czy byłam łatwa? A może tylko chciałam być przez ciebie zauważona? A może szukałam miłości? Że to nie tak się robi? Przecież ty nie uczyłaś mnie, jak się szuka miłości.
Dopiero kiedy uwiodłam Piotra, twojego najlepszego przyjaciela, autorytet i boga – trafiłam w najczulszy punkt. To było dziecinnie proste. Nie byłam już brzydkim kaczątkiem i dobrze o tym wiedziałam. Stałaś w drzwiach niebieskiego pokoju, zrazu skamieniała, niedowierzająca. Twoje pięści na mojej głowie. Moja ręka na twojej twarzy.

Miałam dość
Wyjechałam tak, jak stałam. Dość miałam walki o twoje uczucia. Moje nowe życie miało być inne. I było. Znalazłam pracę. Wynajęłam pokój. Spotkałam mężczyznę, który tłumaczył mi cierpliwie, co jest dobrem, a co złem, co miłością, a co tylko pożądaniem. Był człowiekiem zasad, honoru i prawych wartości. Zakochałam się. Kiedy poprosił mnie o rękę, bez namysłu wysłałam do ciebie list. "Zobacz, jakie szczęście zesłał mi los! I to bez twojego udziału! Zobacz mamo, jestem warta miłości wspaniałego człowieka! A przecież mówiłaś, że nic dobrego mnie w życiu nie spotka, że los mnie pokarze za moją wredotę. A on mnie nagrodził!".

Czy moje życie wreszcie się zmieni?
Przyjechałaś z butelką wódki. Na zgodę. Przez jeden wieczór opowiedziałaś mu całe moje życie. Nie pominęłaś żadnego pikantnego szczegółu, żadnego męskiego imienia, a niebieski pokój urósł do rangi burdelu.
– Powiedz, czy to wszystko prawda? – krzyczał z drugiego końca stołu. A ja patrzyłam na moje szczęście i wiedziałam, że wyrok już zapadł. W tym jego świecie niezłomnych wartości, nie było miejsca dla złych, rozpustnych kobiet. Dobro ma być nagrodzone, a występek ukarany. Zero wątpliwości, żadnego prawa do obrony.
– Nie zadawaj mi pytań, na które nie oczekujesz odpowiedzi – powiedziałam, wstając od stołu.
Siedem miesięcy później urodziła się Paulina, podobna do ciebie jak dwie krople wody.

Cicha samotność
Potem, mamo, nastało między nami dziesięć długich lat milczenia. Kiedy jednak dostałam wiadomość, że leżysz na onkologii, pognałam na drugi koniec Polski. Nie mogłaś umrzeć, przecież tylu rzeczy nie zdążyłam ci powiedzieć...
– Czekałam na ciebie – powiedziałaś. Dopiero wtedy zaczęłyśmy naprawdę rozmawiać. Mówiłaś o swoim bólu, tęsknotach, lękach. O życiu, w którym nic się nie układało. A ja przypominałam sobie dni, kiedy burzy nie udało się zażegnać, gdy padały słowa ostre, raniące i ciebie, i mnie. Gdy potem, w ciszy swego pokoju chciałam biec do ciebie, ale parszywa duma nie pozwalała.

Przerwane milczenie
Kiedy uporałaś się z chorobą, zamieszkałyśmy znowu razem. Siedzisz teraz w bujanym fotelu na wprost okna – siwa, starsza pani i tłumaczysz Paulinie, dlaczego musi nosić szalik. Otulam ci stopy pledem, bo kwietniowe powietrze bywa zdradliwe. I spójrz – przyniosłam fiołki, twoje ulubione kwiaty. Myślę, że nasze wspólne życie – i to rozbite kolano, i ślad ręki na twarzy – wiodło nas nieuchronnie do tego wiklinowego fotela. I tylko proszę, nie mów wciąż mamo, że życie się kończy. Ono się dopiero zaczyna.

Autorka: Marta N., lat 37, kioskarka

Komentarz Jowity Kolickiej, psychologa: Relacje matka – córka bywają czasem bardzo złożone, szczególnie w okresie dojrzewania nastolatki. W przypadku Marty i jej matki sprawa jest bardziej skomplikowana. Matka swoim toksycznym postępowaniem określiła całe życie córki. Dopiero w obliczu spraw ostatecznych, obie zrozumiały, jak bardzo się potrzebują, mimo wzajemnie wyrządzonych krzywd. Gdyby któraś z nich umiała się zdobyć na szczerą rozmowę, może porozumiałyby się dużo wcześniej.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (4)
/02.04.2008 19:43
nie podobała mi się ta historia zresztą mówiąc nie wiem o czym to opowiada
/02.04.2008 19:43
nie podobała mi się ta historia zresztą mówiąc nie wiem o czym to opowiada
/02.04.2008 19:42
nie podobała mi się ta historia zresztą mówiąc nie wiem o czym to opowiada
POKAŻ KOMENTARZE (1)