Singielka o dzieciach fot. Adobe Stock

„Najbardziej żałuję, że nie mam dzieci. Co sprawiło, że zmieniłam zdanie? Tydzień z dziećmi przyjaciółki”

Zazdroszczę kobietom, które mają dzieci. Czy jestem jedyną singielką, która to czuje? Wiadomo: tabu. Singielka zazdrości matce. Długo mówiłam: dzieci są fe. Kłopoty, czas, odpowiedzialność. Co zmieniło moje poglądy? Tydzień z dziećmi mojej przyjaciółki.
/ 29.06.2020 10:10
Singielka o dzieciach fot. Adobe Stock

Wizja spędzenia pięciu dniu u przyjaciółki z czwórką dzieci mi, zdeklarowanej singielce, przeciwniczce dzieci, jawiła się jako koszmar.

Co się okazało? Dzieci są idealnymi kompanami do spędzania czasu, są szczere, bystre, inteligentniejsze niż niejedna moja koleżanka. Są kochane. Ze smutkiem pomyślałam, że może jednak coś tracę? Mam 35 lat, wieczorów samotnych setki. Sporo seksu, mało miłości. Opiekuję się jedynie kotem. Może, gdy już spotkam odpowiedniego faceta powinnam zajść w ciążę, wytrwać okres pieluch i kolek, żeby mieć rodzinę? Jestem jedyną singielką z takimi refleksjami?

Głośno mówię: uwielbiam swoje spokojne życie. Fajną pracę, małe mieszkanko urządzone przeze mnie od A do Z. Nikt nie brudzi, nikt nie hałasuje. Przyjaciółka, która w wieku 21 lat wyszła za mąż za dużo starszego mężczyznę, i urodziła do 35 roku życia czworo dzieci wydawała mi się kosmitką. Od kiedy urodziła dziecko widywałam ją rzadko, uciekałam. Wystarczyła mi jedna wyprawa do muzeum. Dzieci krzyczały, ja zapadałam się pod ziemię. 

Z gulą w gardle jechałam do niej na kilka dni na Kaszuby, nad jezioro. I co się okazało? Że to jednak ona dobrze zainwestowała i dobrą drogę wybrała. Ja mam wciąż tą samą pracę, ona czwórkę różnych, wspaniałych dzieci w przedziale wiekowym 7- 13 lat.

W życiu tak się nie wyłączyłam

Dotarłam na miejsce w piątkowy wieczór. Krzyki, radość. Milion pytań: a czy zagramy w Monopoly, jakie książki lubię, gram w Minecrafta czy nie gram. Do tego kolacja, zostałam zaangażowana do pomocy. Dopiero o 23.00 zorientowałam się, że nie mam zasięgu, nie mogę śledzić FB, pracować, czekać na wiadomości. I szczerze mówiąc guzik mnie to obchodziło. Drogie matki, czy to tak jest, że dzieci potrafią oderwać, jak nikt?

W życiu nie czułam tak pozytywnej energii

W domku chaos, bałagan, kilkanaście butów w przedpokoju. Dla mnie, pedantki, rzecz nie do uwierzenia. Po jednym dniu przestałam to zauważać. Poranne: „ciociu, a zrobisz kanapeczki”, „a mogę coś zrobić”, „herbata nie ta” rozczulało. Nie mówiąc już o tym, że w ogóle mnie nie obchodziło, jak wyglądam w kostiumie na plaży, bo dzieciaki skakały do wody na wyścigi, oblewały też mnie, ciągnęły do wody. Nie miałam czasu porównywać się z innymi kobietami. Drogie matki, czy to jest tak, że dzieci potrafią dać więcej pozytywnej energii niż ktokolwiek?

W życiu tyle się nie śmiałam

Dla mnie, żyjącej w towarzystwie poważnych korpoludków, spędzającej wieczory wśród narcystycznych mężczyzn, skupionych na swoim wyglądzie, swoich sprawach to był szok.

Dzieci, czysta energia, radość. Śmiech z powodu wtargnięcia do łazienki, gdy ktoś inny się załatwia. Z powodu Kalambury i głupich min, gdy ciotka (ja) chce pokazać hasło przebiśnieg. A ktoś inny męczy się, by przedstawić komórkę. Drogie matki, czy to jest tak, że dzieci potrafią się śmiać ze wszystkiego?

Mnóstwo się dowiedziałam

„Ciocia, a jeśli przywiozłaś trzy kilo jabłek, to ile przywiozłaś jabłek” padło pytanie od 13- letniej uzdolnionej matematycznie Heleny. What?! Wyszukiwanie, ile gram ma jabłko (pierwszy raz nie po to, żeby liczyć kalorie) i obliczenia Heli. „A ile jest piasku na plaży?” (what?!), „A od kiedy rycerze walczą z tarczami?” (what?!).

Umysł przy dzieciach gimnastykuje się od rana do wieczora. Drogie matki, czy to jest tak, że dzieci non stop zadają pytania o rzeczy najprostsze i wtedy się dowiadujecie, ile nie wiecie, ile zapomniałyście i odnawiacie (pogłębiacie) swoją wiedzę?

Zostałam obdarzona czułością, której nie potrafią dać faceci

Ani nikt inny. „Ciocia, ale ty jesteś piękna”, „jaką masz śliczną sukieneczkę”, „wymyślasz najlepsze hasła w Dixit i bezbłędnie zgadujesz” (najlepsza gra na wyobraźnię), „jesteś taka wesoła”. Wow, bezpretensjonalne, szczere komplementy, w których nie chodzi o to, by kogoś zdobyć, czy coś uzyskać.

Drogie matki, czujecie czasem, że tylko dzieci potrafią być czułe bez żadnych oczekiwań? Dlatego zazdroszczę wam, matki. Bo wróciłam znów do pustego domu. I na „tu i teraz” ciężko mi uwierzyć, że wybrałam dobrą drogę (kariera, wolność). I wiecie co mnie jeszcze przeraziło? Że kiedyś wszyscy byliśmy takimi dziećmi. Co się z nami stało? Dlaczego dziś kłócimy się w sejmie, rywalizujemy ze sobą, nie potrafimy się śmiać?

Polecamy! Czy to prawda, że optymiści żyją dłużej?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/30.06.2020 13:24
Współczuję, Banda wrzeszczących, upier.dliwych b achorów to koszmar. Nigdy w życiu nie zamienię swojego spokojnego życia na coś takiego. Na szczęście w razie wpadki zawsze można się pozbyć problemu.
/31.07.2017 21:15
hej wybrałam podobną drogę do Twojej.........gdy wszystkie koleżanki wychodziły za mąż i rodziły dzieci mnie się wydawało, że to nie dla mnie i one są z kosmosu...z tą różnicą że ja zawsze kochałam dzieci i opiekowałam się wszystkimi dzieciakami w okolicy. i chyba gdzieś w tym wszystkim zapomniałam trochę o sobie, o swoim życiu/ teraz mam 33 lata i nagle się obudziłam... że nie mam nic. może jeszcze nie jest za późno. nigdy nie spotkałam prawdziwej miłości może też dlatego nie zdecydowałam się na stworzenie rodziny, nie potrafię się związąć z kimś z rozsądku ani też nie potrafię poprostu zrobic sobie dziecka z byle kim.. ale zmieniam swoje życie...postanowiłam jakiś czas temu. chcę się z kimś związać i chcę spróbować założyć rodzinę, trzymajcie za mnie kciuki jak i ja trzymam za wszystkie osoby w podobnej sytuacji, powodzenia
/31.07.2017 16:14
Nie zazdrościmy. Jedni mają instynkt macierzyński, drudzy nie. Jeżeli kogoś podbudowują komplementy od dzieci, powinien się zastanowić, co z jego poczuciem wartości (bodźcowanie zew. zawsze świadczy o jakichś deficytach). Itp. Nie każdy chce mieć dzieci i tyle.