Kłopoty z ustaleniem ojcostwa fot. Adobe Stock

„Moja córka nie wie, kto jest jej prawdziwym ojcem. Wszystko może się wydać, bo randkuje... ze swoim bratem”

Przed laty miałam romans z szefem, człowiekiem żonatym, z dwójką dzieci. Dziś mogę ponieść tego konsekwencje.
/ 20.11.2020 11:07
Kłopoty z ustaleniem ojcostwa fot. Adobe Stock

Nie powinnam była dopuścić do tego romansu, jednak dopuściłam, czego owocem jest moja 15-letnia dziś Alicja. Do tej pory ani ona, ani jej biologiczny ojciec, jego żona czy przyrodnie rodzeństwo nie mają o niczym pojęcia. A ja się boję, że moja największa tajemnica wkrótce wyjdzie na jaw.

Koniec burzliwego romansu

– Kocham cię i jestem gotów wywrócić całe moje życie do góry nogami – oznajmił mi Andrzej, gdy postanowiłam zerwać. Wszelkimi sposobami starał się, abym zmieniła decyzję; ja jednak byłam nieugięta. Płakałam, ale czułam, że postępuję słusznie. On ma rodzinę, a ja… Czułam, że im bardziej brnę w tę sytuację, tym bardziej sobie szkodzę.

Nie dość, że narażam się na plotki w pracy, to jeszcze lada moment ktoś życzliwy doniesie o nas żonie Andrzeja, a ta rozpęta piekło. W dodatku miałam Tomka, świetnie zapowiadającego się architekta, który szalał na moim punkcie i na szczęście nie miał zielonego pojęcia o moim podwójnym życiu. Szybki bilans zysków i strat był aż nad wyraz jasny. Odeszłam od Andrzeja, chociaż wiedziałam, że łamię mu serce.

Żeby zrekompensować Tomkowi zło, jakie mu wyrządziłam, wykupiłam wycieczkę do Grecji, na którą razem pojechaliśmy. Chciałam zapomnieć o przeszłości. To był piękny tydzień. Moja miłość do Tomka odżyła. Wreszcie byłam zdolna całe serce poświecić tylko jemu.

Czasem myślałam też o Andrzeju, ale to były myśli pełne ciepłych i spokojnych uczuć. Tak myśli się o przyjaciołach, nie o kochankach. I kiedy byłam już pewna, że cała sprawa przyschła i że zapomnę o niej równie gładko, jak się w nią wplątałam, okazało się, że jestem w ciąży!

Życie zaczęło mi się układać

– Nie wiem, co cię tak martwi, Karina. Zostaniesz moją żoną? – zapytał Tomek, kiedy zapłakana pokazałam mu wynik testu ciążowego. Ja spadałam na dno otchłani, on skakał z radości i wymyślał imiona dla dziecka! Parę dni biłam się z myślami. Nie byłam absolutnie pewna, czyje dziecko noszę. Ale z moich obliczeń wynikało, że na dziewięćdziesiąt procent prawdopodobnie Andrzeja. Wpadłam w panikę. Teraz miałabym się im obu do tego przyznać? Nigdy!

– Wyjdę za ciebie – powiedziałam Tomkowi, gdy ponowił swoje pytanie. Andrzej na wieść o ciąży chciał rozmawiać, ale ja ucięłam, że nie ma o czym. – Wychodzę za mąż, będę mieć dziecko z człowiekiem, którego kocham. Zrozum to i daj mi wreszcie spokój! – rzuciłam ostro, a on odszedł ze spuszczoną głową.

Już jako żona Tomka urodziłam piękną córkę. Postanowiliśmy, że ja zajmę się Alą, a Tomek utrzymaniem rodziny. Było mi to na rękę. Uciekłam w opiekę nad dzieckiem i prowadzenie domu. Do dnia, w którym Tomek miał wypadek.

Mąż nie żyje – zadzwonili z firmy. Mój świat się zawalił. Byłam pewna, że to kara, która spadła na mnie za to straszliwe kłamstwo. Bo oszukałam ich obu. Kiedy okazało się, że Tomek prowadził pijany i nie ma szans na odszkodowanie, musiałam zmierzyć się z codziennością. Mała poszła do przedszkola, a ja zaczęłam uczyć polskiego w podstawówce.

Nie chciałam prosić o pomoc Andrzeja; nie umiałabym spojrzeć mu w oczy. Gdyby nie moi rodzice, nie dałabym sobie rady. Dzisiaj moja córcia jest nastolatką, trochę nazbyt dojrzałą. Nie sprawia mi kłopotów, dobrze się uczy i ma dużo koleżanek. Gadamy o różnych sprawach, a mnie cieszy, że mamy tak świetny kontakt. Mimo to bacznie obserwuję, co ona robi. – Wiem, w jakie kłopoty potrafią się wpakować nastolatki – tłumaczę jej. I nie kryję moich detektywistycznych zapędów.

Myślałam, że dziewczynki w jej wieku nie interesują się jeszcze chłopcami. Dlatego zdziwiłam się, kiedy zobaczyłam, że na Naszej Klasie ma aż tylu kolegów. – Mamuś, to tylko znajomi – uśmiechnęła się, gdy jakiś czas temu żartem podpytywałam, czy któryś wpadł jej w oko.

Moja córka chyba zakochała się... w swoim przyrodnim bracie

Jednak od kilku dni z moją córką coś się dzieje. Wraca radosna ze szkoły, podobno dlatego, że na lekcjach świetnie jej poszło. Ale ja widzę, jak starannie ubiera się teraz do szkoły, rozważa, które buty włożyć, jak spiąć włosy... Moja mała córeczka przeżywa właśnie swoje pierwsze zauroczenie. Staram się być delikatna, ale nadal czasem sprawdzam, jakie strony odwiedza w Internecie i jakich ma nowych znajomych.

Dziś omal nie spadłam z krzesła, gdy na tych stronach zobaczyłam zdjęcie syna Andrzeja. Co robiło wśród fotek znajomych Ali?! Poczułam, jak wali mi serce. Nerwowo sprawdziłam jej archiwum w komunikatorze. I co? Oni od jakiegoś już czasu do siebie piszą! Widują się! Jakim cudem się poznali?

Jak to możliwe, że dwie osoby uczące się w różnych szkołach, w dwóch różnych dzielnicach dużego miasta, wpadają na siebie wbrew moim gorącym modlitwom, żeby nigdy się nie spotkały?! Los kolejny raz wystawia mnie na próbę. W nic Ali nie wtajemniczać? Ale to może spowodować katastrofę... Siedzę z głową w dłoniach i zastanawiam się, jak spojrzę w oczy własnej córce, gdy wróci ze szkoły. Czy powinnam wyznać jej prawdę?

Więcej listów do redakcji:„Adoptowaliśmy chłopca. Po 7 latach postanowiłam, że oddamy go z powrotem do domu dziecka”„Nie mieszkam z mężem, bo ciągle się kłócimy. Spotykamy się 2 razy w tygodniu i w weekendy”„Mąż miał na moim punkcie obsesję. Nie chciał się mną z nikim dzielić. To doprowadziło do tragedii”