R.E.M.-ont

Wydawnictwo zarówno dla fanów, jak i dla tych, którzy znają zespół jedynie z cukierkowych hitów „Everybody Hurts” czy „Nightswimming”.
Niespodzianki jak zwykle kryją się w szafach wytwórni płytowych oraz zbiorach fanów. „And I Feel Fine...” to najlepsza kompilacja amerykańskiego zespołu R.E.M., zaś w wersji dwupłytowej wręcz rewelacyjna. Wydawnictwo zarówno dla fanów, jak i dla tych, którzy znają R.E.M. jedynie z cukierkowych hitów „Everybody Hurts” czy „Nightswimming”.

R.E.M. lat 80. to zupełnie inna bajka: ostre, zjadliwe, alternatywne granie o punkowo-nowofalowych korzeniach. Muzycy pełni świeżości i zapału tworzyli kanon college’owego grania, mozolnie budując status zespołu kultowego, uwielbianego przez radiowe rozgłośnie uniwersyteckie oraz małe sale koncertowe. Na talencie zespołu z Athens szybko poznali się wtedy również dziennikarze. Debiutancka płyta „Murmur” z 1983 roku została wybrana przez „Rolling Stone” na płytę roku. Wyprzedziła, uwaga, Michaela Jacksona („Thriller”) i U2 („War”).
Nowe wydawnictwo zestawia największe hity zespołu z wczesnego okresu. Prawdziwe skarby kryje jednak album w wersji dwupłytowej – na tym znalazły się nieznane wersje utworów, odrzuty z sesji, nagrania koncertowe. Czy Michael Stipe i spółka będą jeszcze kiedykolwiek w stanie tak fantastycznie nas zaskoczyć nowym materiałem?

Jacek Hawryluk/ Przekrój

R.E.M. „And I Feel Fine... The Best Of The I.R.S. Years – 1982–1987”, EMI
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)