Przesłanie w lichej oprawie

Mos Def, ceniony przez poszukujących fanów gatunku, niezmiennie funkcjonuje poza głównym obiegiem rapowej sceny.
/ 22.01.2007 17:04
Niewtajemniczeni znają go głównie z kina, bo jako aktor na dobre zdążył już wpisać się w hollywoodzki krajobraz. Gorzej z jego muzyczną karierą – Mos Def, ceniony przez poszukujących fanów gatunku, niezmiennie funkcjonuje poza głównym obiegiem rapowej sceny.

Za nic ma mody i reguły rządzące rynkiem, czego dowodem jest ta premierowa propozycja nowojorczyka. Autor „True Magic” jak zawsze błyszczy jako artysta z klarowną wizją, mądrym przesłaniem, luzem, poczuciem humoru i szacunkiem dla tradycji. Niby niewiele, ale w dzisiejszym hip-hopie na tyle dużo, by z miejsca polubić tę płytę, choćby i w tak marnej oprawie. Z uwagi na tę łatwo całość (wchodzącą do sklepów po cichu) przeoczyć. Nie ma okładki, o książeczce ze szczegółowymi informacjami na temat albumu nie wspominając. Dostajemy jedynie kompaktowy krążek w lichym przezroczystym pudełku. Mówi się, że to reakcja na przedwczesny wyciek materiału do sieci albo pretekst do pożegnania z aktualnym wydawcą. Cokolwiek skłoniło Mos Defa do tego, by tak zakpić ze swoich fanów, ci nie mają prawa narzekać.

Bartek Winczewski/ Przekrój

Mos Def „True Magic”, Geffen
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)