Muzykoterapia

Kolejni Polacy w czołówce poszukiwań jazzu poza jazzem.
Album o kojącym działaniu, pozbawiony śladu banału i różnorodny, ale też pozostawiający słuchacza w bezradności. Rozterka wynika z tego, że oryginalny pomysł trójki muzyków (wokalistka Iza Kowalewska, znany z Tworzywa Sztucznego trębacz Dominik Trębski, kontrabasista Wojtek Traczyk) zakłada walkę z jakąkolwiek prostą stylistyką.
To muzyka wyrosła z kultury jazzowej, choć tradycyjnie grany jazz zdaje się tu mieszać z jazzem widzianym przez pryzmat samplera (jak u Skalpela czy Matthew Herberta). Ale powiedzieć, że to nu jazz, to jak używać do opisu szlachetnego drewna terminologii z dziedziny tworzyw sztucznych. Muzykoterapia to – jak u wspomnianych artystów – jazz widziany nie jako źródło sampli, ale raczej źródło pewnych nastrojów, emocji. Taki slalom międzygatunkowy – bo mamy tu i elementy dubu, i muzyki etnicznej – to trudne zadanie, ale wzorcowo zrealizowane. Wyzwaniem dla mnie pozostają za to teksty, które – gdy Kowalewska śpiewa po polsku – zdradzają powinowactwo stylistyczne z liryką Fisza, ale wkraczają chwilami na zbyt wyśrubowany poziom abstrakcji („Przywiązuję bańki pełne myśli o tobie potworom do ogonów”). Do samych partii wokalnych nie można mieć zastrzeżeń. Kowalewska to wykształcona muzykoterapeutka, ale dysponuje taką barwą głosu, że i bez dyplomu miałaby niezbędne kwalifikacje w tej dziedzinie.

Bartek Chaciński/ Przekrój

Muzykoterapia „Muzykoterapia”, Asfalt
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)