Goście, goście

The Chemical Brothers zakręceni jak nigdy wcześniej.
Goście, goście




Po co sięgać po kolejne płyty The Chemical Brothers, skoro od rozgrzewania klubowych parkietów mamy dziś dziesiątki młodszych i lepszych ekip? A chociażby po to, by dzięki nim odkrywać nieznanych szerzej artystów z innych muzycznych światów, nierzadko debiutantów, o których dopiero będzie głośno na rynku. Bo gdzie, jeśli nie u nich, poznaliśmy Bloc Party czy The Magic Numbers – i to zanim ci zaczęli odnosić międzynarodowe sukcesy. Tym razem czujne radary Brytyjczyków wychwyciły dla nas świetnych folkrockowych songwriterów zza oceanu (formacja Midlake i solista Willy Mason) i obiecującego londyńskiego wokalistę Alego Love’a.

Od zawsze znani z uwielbienia dla klasyki brytyjskiej psychodelii, panowie Rowlands i Simons po raz pierwszy w takim wymiarze dają wyraz psychodelicznym ciągotom. W efekcie zamiast świeżej porcji tanecznych szlagierów serwują fanom potężną dawkę elektroniki niełatwej, zakręconej, jak nigdy wcześniej rozbuchanej bogactwem brzmień i tropów.

Bartek Winczewski/ Przekrój

The Chemical Brothers, "We Are The Night", Virgin, 56’69’’, 59 zł
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)