Ego Billy’ego

Ego Billy’ego

Antyamerykański powrót amerykańskiej gwiazdy lat 90. Jeszcze jedna taka płyta i zacznę szczerze współczuć Bushowi Juniorowi.
/ 26.09.2016 16:31
Ego Billy’ego

Amerykańscy rockmani – od Green Day, przez Nine Inch Nails, po Smashing Pumpkins – w banale rozpolitykowania ewidentnie odnaleźli żyłę złota porównywalną z tą, której George W. doszukał się w irackiej ropie. Szczęśliwie ostatniej z wymienionych grup udało się uniknąć natarczywej retoryki. W zasadzie cudem – Pumpkins wracają rozbuchaną symboliką siódmego dnia siódmego miesiąca 2007 roku po siedmiu latach milczenia, ze Statuą Wolności na okładce i prezydentem USA w stroju kostuchy we wkładce do płyty.

Paradoksalnie jednak to te zaangażowane utwory pozytywnie się wyróżniają, czasem brzmieniowo, czasem literacko. Gorzki egzystencjalizm z Ameryką w tle i jednostki uwikłane w sieć destrukcyjnych zależności. Billy Corgan rzuca Kafką, jest melodramatyczny i pretensjonalny. Ale kiedy nie był?

"Zeitgeist" – mimo że grupa reaktywowała się w okrojonym składzie – poklejono dokładnie z tych samych elementów co poprzednie wydawnictwa SP. Moc rockowych gitar, psychodeliczne detale, przepych gotyckiej melancholii, niemodne stadionowe solówki. Z tą różnicą, że dawniej charyzmatyczny lider potrafił przekuć swoją megalomanię w dobre piosenki. Dziś jego ego tonie w nieznośnie bełkotliwym hałasie.

Angelika Kucińska/ Przekrój

Smashing Pumpkins, "Zeitgeist", Warner, 52’29’’, 56 zł

 

orangef
Tagi: kobieta