Drugi strzał

Velvet Revolver, czyli ostatni rockandrollowi chłopcy malowani.
Drugi strzał

Styl tej grupy wyraża się w proporcjach jej członków: trzy części Guns N’Roses (Slash, Duff McKagan, Matt Sorum) na jedną część Stone Temple Pilots (Scott Weiland) i jeden element punkowy (Dave Kushner z grupy Wasted Youth). Tym, co napędza ich wspólną działalność pod szyldem Velvet Revolver, są koszty wychodzenia z dawnych nałogów. Nie bez złośliwości wspomniałem o tychże, opisując trzy lata temu pierwszą płytę tej supergrupy, zadziwiająco udaną.

Dziś mogę dodać, że leczenie musiało być piekielnie drogie, skoro grupa 40-latków tak poważnie podchodzi do swojej nowej kariery. Fani nie znajdą tu wprawdzie tej samej witalności co na albumach Guns N’Roses, do wielkości też daleko. Ale trzeba muzykom oddać honor: nie brakuje tu dynamicznych i melodyjnych kompozycji, Weiland śpiewa wzorowo, a solówki gitarowe Slasha pozwolą starszym słuchaczom uronić łezkę nad śmiercią tapirowanego i malowanego rock and rolla z lat 80. Tym bardziej że VR zachowują obecną wtedy lekkość, a ich piosenki brzmią przynajmniej zabawnie, w czasach gdy rock kojarzy się z muzyką dla ponuraków albo twardzieli. W każdym razie słuchałem kilkakrotnie i od nadmiaru muzycznego testosteronu nie wyrosły mi włosy na plecach.

Bartek Chaciński/ Przekrój

Velvet Revolver, "Libertad", RCA, 51’54’’, 60 zł

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)