Agnieszka Skrzypek

Reklamują ją jako „polską Dianę Krall”. Jest najlepiej śpiewającą po angielsku wśród naszych wokalistek.
Cztery lata temu wydała wysoko ocenianą płytę „My Lullaby”. Teraz wraca z zestawem standardów nagranym w doborowym, międzynarodowym składzie.

Ale to nie wspaniała trąbka Nolana Shaheeda czy gitara Larry’ego Koonse’a będą przyciągać publiczność. Nawet nie gra Darka Oleszkiewicza, ale głos wokalistki, która album firmuje. Cieszę się, że reklamują Agnieszkę jako „polską Dianę Krall”, bo choć różni je wiele, to jednak nazwisko Krall wyciągnie pieniądze z kieszeni większej rzeszy Polaków niż nazwisko Dianne Reeves, którą płynnością frazy Polka przypomina bardziej.
Co nie bez znaczenia przy standardach – jest najlepiej śpiewającą po angielsku wśród naszych wokalistek. Jeśli jednak chce powalczyć o międzynarodowy sukces, pora na coś mniej zachowawczego. A najlepiej – własny repertuar.

(bach)/ Przekrój

Aga Zaryan „Picking Up The Pieces”, Cosmopolis
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)