Wobec chaosu świata, tylko miłość jest czymś pewnym… fot. Materiały prasowe

Wobec chaosu świata, tylko miłość jest czymś pewnym…

Natasza Socha w swojej twórczości często dotyka tematów trudnych, które zmuszają czytelnika do chwili zadumy i refleksji. Tym razem inspiracją do fabuły najnowszej powieści „Pokój kołysanek” okazała się historia dwóch dojrzałych mężczyzn: jej Dziadka oraz Davida Deutchamana.
/ 04.10.2018 06:23
Wobec chaosu świata, tylko miłość jest czymś pewnym… fot. Materiały prasowe

W 2005 roku, David Deutchman, emerytowany nauczyciel rozpoczął rehabilitację w jednym ze szpitali w Atlancie. Pewnego dnia, po skończonych zabiegach, zatrzymał się na oddziale dziecięcym i stanął za szybą, która oddzielała go od noworodków. Nie mógł oderwać wzroku od maluchów, aż w końcu zapytał pielęgniarkę, czy dla osoby w jego wieku nie znalazłby się w szpitalu jakiś wolontariat. Wtedy też po raz pierwszy wziął na ręce malucha, który zanosił się płaczem i trudno było go uspokoić. Dziecko, głaskane i przytulane przez przypadkowego człowieka, zasnęło w końcu w jego ramionach. David został zatrudniony w szpitalu jako profesjonalny „przytulacz” noworodków, które z różnych powodów nie mogły wrócić do domu. I robi to nadal, nieprzerwanie od dwunastu lat...

„Pokój kołysanek” to nostalgiczna opowieści o miłości, zawiedzionych nadziejach i odkupieniu. O tym, że życie jest trudną sztuką wyboru, a powzięte decyzje często w sposób nieodwracalny nadają ludzkiemu istnieniu znaczenie.

Życie splata ze sobą losy kilkorga postaci, których jednostkowe działania wywołują efekt motyla.

Joachim ma 85 lat i jest „przytulaczem”. Zatrudnia się w poznańskim szpitalu jako wolontariusz, aby dotykiem i serdecznością wpierać noworodki, zwłaszcza te najsłabsze - walczące o życie wcześniaki. Swojemu zajęciu oddaje się całkowicie. Opowiada niemowlętom historie ze swojego barwnego życia i obdarza je ogromem czułości.

Maria jest kobietą twardo stąpającą po ziemi. Kiedy okazuje się, że nie będzie mogła zostać matką, postanawia poświęcić swoje życie na pomaganie innym i zostaje położną. Opiekowanie się przychodzącymi na świat dziećmi daje jej radość i staje się sensem życia.

Marta właśnie przedwcześnie urodziła synka, który walczy o życie w szpitalnym inkubatorze. Jest przerażona i przytłoczona sytuacją. Nie potrafi pokochać swojego dziecka w obawie, że zaraz może je stracić. Boi się bólu, który mogłaby odczuwać, gdyby przywiązała się do tej małej istoty.

Mada, czyli Adam młody barista, właściciel kawiarni, do której zagląda Joachim, stanął właśnie przed wyzwaniem, które go przerasta. Boi się roli, którą przydzieliło mu życie i nie potrafi zdecydować się na podjęcie ryzyka i odpowiedzialności.

Dla wszystkich bohaterów dwadzieścia cztery grudniowe dni staną czasem poszukiwania odpowiedzi na pytanie o sens życia, a przedświąteczny okres po raz kolejny będzie miał możliwość roztoczyć swój czar…

Centralną postacią powieść jest Joachim oraz droga, którą przebył, aby znaleźć się tu, gdzie jest. Jego historia kawałek po kawałku wyłania się ze snutych niemowlętom opowieści oraz ze wspomnień, które coraz częściej zaprzątają głowę starszego mężczyzny. Dzięki retrospekcjom poznajemy przejmującą historię jego niespełnionej miłości.

Dawno temu Joachim dokonał bowiem wyboru, który złamał serce pewnej kobiecie. Przedkładając wolność i uroki życia w podróży nad uczucie, odrzucił szczęście u boku ukochanej. Nie potrafił wówczas ustatkować się i cieszyć codziennością, a przede wszystkim poświęcić życia sierotom, którymi opiekowała się Helena.

Odchrząknął, rozejrzał się czy tym razem znowu gdzieś nie czai się siostra Maria, bo chociaż tak naprawdę ją lubił, nie chciał, żeby o wszystkim wiedziała. Żeby usłyszała spowiedź jego grzechów, wypływającą z samego wnętrza, bez możliwości rozgrzeszenia. Nawet w obecności tylko tego dziecka, które nie mogło go przecież rozumieć, ciężko mu było dobrać słowa.

Bo jak wytłumaczyć swoją samolubność sprzed kilkudziesięciu lat? Wtedy wydawało mu się, że to ciągle nie jest jego życie, że ono czeka gdzieś indziej, za innym rogiem, może nawet w innym kraju. Chciał być z Heleną, ale nie widział siebie w tej właśnie konfiguracji. Żyjąc dla innych i poświęcając im się całkowicie. Człowiek ma prawo do odrobiny egoizmu, do wyściełania gniazda taki piórkami, jakie jemu podobają się najbardziej. Czy szukanie tych piór jest grzechem? Czy naprawdę trzeba zadowolić się substytutem, jeśli można mieć oryginał? Kto decyduje o tym, że jedno życie jest lepsze od drugiego i dlaczego to lepsze zawsze wiąże się z umartwianiem i rezygnacją z własnych marzeń.

- Myślałam, że staniesz się częścią mojego życiorysu. Że wpiszę cię jak datę urodzenia, jak imiona rodziców i kolor oczu do odpowiedniej rubryki. Ale najwyraźniej to miejsce musi jeszcze pozostać puste – Helena nie płakała, bo nie płakała nigdy, kiedy czuła, że musi. Zupełnie jakby chciała pokazać, że jest silniejsza od swoich kanalików łzowych, od emocji, które nią targały i smutku podchodzącego pod gardło.

- Pojedź ze mną – powiedział.

- Zostań ze mną – odparła.

Z perspektywy czasu Joachim rozumie, że jedynym co liczy się w życiu jest miłość. Niestety ta mądrość spływa na niego dopiero u kresu jego drogi. Kiedy jest za późno. Życie przeżył intensywnie, widział przeróżne części świata, ale wewnątrz jest pusty, bo nie miał z kim dzielić radości i trosk.

- Kilkadziesiąt lat temu przed drzwiami domu, w którym tymczasowo mieszkałem, ktoś zostawił koszyk z noworodkiem. To była dziewczynka w żółtej czapeczce, zdrowa, silna, ale jednak ktoś nie mógł się nią zajmować. Mogłem wtedy zostać jej ojcem, nawet jeśli tylko umownym. Ale przestraszyłem się. Zobaczyłem w jej oczach odbicie własnego tchórzostwa. Zobaczyłem własny egoizm i pazerność na szczęście. Na więcej, na mocniej i bez żadnych zobowiązań. W jednej chwili stałem się emocjonalnym impotentem i zamiast chcieć wychować to dziecko, pobiegłem przed siebie.

Marta patrzyła na niego wyczekująco.

- Jesteś wart tyle, ile możesz dać z siebie innym. Łatwo jest zahibernować własne uczucia, stać się zimnym skurwysynem, który odsuwa wszystko to, co mu przeszkadza. Ale kiedy na końcu wsiadasz do pociągu całkowicie sam i nie ma nikogo, kto przyszedłby na peron, żeby cię pożegnać, zaczynasz rozumieć, że jednak coś po drodze spieprzyłeś. Może to i teatralne, może i patetyczne, ale spełnionym można być tylko wtedy, kiedy się kocha bez żadnych znaków zapytania. Bez strachu i niepewności. Kiedy miłość się po prostu wydarza, bez względu na okoliczności.

Chwycił ją za rękę.

- To jest twój synek. Nie możesz się bać, że złamie ci serce. Nawet, jeśli odejdzie za wcześnie, musisz poczuć tę miłość, choćbyś przez resztę życia miała za nim tęsknić. Czasem te proporcje rzeczywiście bywają niesprawiedliwe, ale kto obiecywał, że wszyscy dostaniemy dokładnie ten sam kawałek tortu?

Opieka nad noworodkami daje Joachimowi ukojenie. Dzięki temu niezwykłemu zajęciu czuje się potrzebny, żyje dla kogoś i swoją bezinteresowną czułością daje maluchom siłę do walki o przetrwanie. Przytulanie jest też jego zadośćuczynieniem dla wszystkich tych, których kiedyś zawiódł – dzieci z Koralików i Heleny.  

Chłopczyk nie spał. Jego oczy były otwarte, obserwujące tę dziwną maszynę, która podtrzymywała go przy życiu. Zamiast kołysanek słyszał tylko szum, zamiast muzyki – mruczenie respiratora. Ale najwyraźniej wcale mu on nie przeszkadzało. Joachim dotknął jego małego ciałka i delikatnie pogłaskał żółtą czapeczkę. Dziecko łypnęło na niego, a potem ziewnęło i wyprostowało miniaturowe nóżki.

- Mam mówić, prawda? – szepnął Joachim, a potem usiadł na krześle, przysunął się do inkubatora i wsunął do niego drugą dłoń.

- Będę cię głaskał, tak jak zawsze radziła Helena. Głaskał, tulił, muskał. Podobno w ten sposób można przekazać swoją siłę, pewność siebie i życiodajną ciekawość świata. Bo wiesz, że im większa chęć do przygód, tym silniejsza potrzeba życia? Osobiście jestem przekonany, że ty stąd wyjdziesz o własnych siłach, a w przyszłości będziesz przenosił góry. Kiść winogron, która podbije świat.

Czy Joachim będzie potrafił wybaczyć samemu sobie?

Książka do kupienia w Empik.com i dobrych księgarniach.

Tagi: książka
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)