"Wakacje Rachel" - We-Dwoje.pl recenzuje

„Wakacje Rachel” przeczytałam raz, ale na pewno przeczytam je jeszcze kilkaset razy, dopóki nie nauczę się na pamięć wszystkich zabawnych tekstów. Kiedy brałam do ręki tę powieść nie miałam pojęcia, jak trudno będzie mi się od niej oderwać. Polecam ją wszystkim kobietom, które mają poczucie humoru, wszystkim zadziornym, uszczypliwym, w końcu wszystkim zwariowanym i pozytywnie nastawionym do życia.

„Wakacje Rachel” przeczytałam raz, ale na pewno przeczytam je jeszcze kilkaset razy, dopóki nie nauczę się na pamięć wszystkich zabawnych tekstów. Kiedy brałam do ręki tę powieść nie miałam pojęcia, jak trudno będzie mi się od niej oderwać. Polecam ją wszystkim kobietom, które mają poczucie humoru, wszystkim zadziornym, uszczypliwym, w końcu wszystkim zwariowanym i pozytywnie nastawionym do życia.

Rachel to młoda Irlandka, która od kilku lat mieszka na Manhattanie. Ma dobrą, aczkolwiek wymagającą pracę, wspaniałego chłopaka Luke’a oraz oddaną przyjaciółkę Brigit. Manhattan rządzi się jednak swoimi prawami, które brzmią mniej - więcej : „sex, drugs & fun”. Rachel świetnie radzi sobie ze stresem za pomocą alkoholu, kokainy, waleriany, tabletek wszelkiego rodzaju, koloru i kształtu. Ale to nie jest typowa ćpunka. To ćpunka myśląca, kreatywna i tak inteligentnie dowcipna, że aż trudno jej nie polubić. W dodatku nie wie o tym, że jest uzależniona!

W momencie, kiedy zdarza się jej przedawkować rozpoczyna się seria zmian, za którymi, trudno nadążyć nie tylko jej samej ale i czytelnikom. Po tym jak rodzina nakłania ją aby pojechała do ośrodka leczenia uzależnień, wszystko odwraca się do góry nogami. Rachel musi opuścić chłopaka, rzucić pracę i wrócić do Irlandii. Dziewczyna nie martwi się tym zbytnio, przecież nie jest uzależniona a środki bierze doraźnie. Pobyt w ośrodku traktuje jak wakacje. Liczy na kąpiele, ćwiczenia fizyczne, masaże… Dodatkową atrakcją będzie możliwość przebywania w towarzystwie sławnych ludzi, gwiazd muzyki czy aktorów.

Cała zabawa zaczyna się w momencie, kiedy wraz z nią chodzimy „na grupy”. Przebywanie w towarzystwie uzależnionych jest świetną rozrywką. Ilość zabawnych sytuacji, komicznych dialogów i ciętych ripost, których dostarczają nam pensjonariusze jest naprawdę miażdżąca. Podczas czytania tej książki nie sposób jest zachować poważnego wyrazu twarzy. Zdarza się wybuchać niekontrolowanym śmiechem. Kartka po kartce powieść wciąga coraz bardziej i bardziej.
Niech jednak nie wydaje się Wam, że „Wakacje Rachel” to tylko pusty tekst kpiący z osób uzależnionych, naigrywający się z ich problemów. Ta książka stanowi przede wszystkim wnikliwe spojrzenie w głąb psychiki ludzkiej. To analiza problemów, które dotykają współczesnych ludzi w każdym wieku. Kompulsywne obżarstwo, bulimia, alkoholizm, narkomania to tylko niektóre z chorób cywilizacji XXI wieku, jakie przeanalizujemy brnąc poprzez kolejne strony powieści Marian Keyes. Na którejś ze stronic odkryjemy opis nas samych, naszego myślenia, dowiemy się czegoś na temat własnych ukrytych uzależnień i być może przezwyciężymy je. Dowiemy się jak dokonywać mądrych wyborów by samemu nie spowić się pętami nałogów oraz jak pomagać innym. Biorąc udział w sesjach AA czy AN nauczymy się rozmawiać lub dostrzeżemy na jakie błędy w komunikowaniu międzyludzkim jesteśmy narażeni, przez sam fakt bycia człowiekiem. Zobaczymy jak ważne jest posiadanie własnego zdania, osobowości i ideałów.

Temu wszystkiemu towarzyszyła będzie namiętna historia miłosna; właściwie niejedna. Poznamy miłość z każdej strony i w różnych wydaniach. Odpowiemy sobie na pytanie jak długo można kochać i czy człowiek potrafi udawać. UWAGA! „Wakacje Rachel” uzależniają!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)