wywiad z Beatą Pawlikowską, Tylko u nas fot. archiwum prywatne Beaty Pawlikowskiej

Unikalny wywiad z fotografką, podróżniczką i pisarką Beatą Pawlikowską

Czego o niej jeszcze nie wiecie?
Edyta Liebert / 02.09.2015 04:56
wywiad z Beatą Pawlikowską, Tylko u nas fot. archiwum prywatne Beaty Pawlikowskiej

Lada chwila będzie miała premierę nowa książka Beaty Pawlikowskiej - "Kalendarz 2016. Rok dobrych myśli". To kontynuacja pomysłu bestsellerowej edycji na rok 2015. Zapytałyśmy Beatę Pawlikowską o jej plany, dążenia i wyzwania związane nie tylko z pisaniem! Tylko u nas wywiad z najpopularniejszą polską podróżniczką!

Zdradź nam, gdzie Cię jeszcze nie było?

Beata Pawlikowska: Na Alasce. Czekam na dobry moment, żeby tam pojechać.


Czy podróże, fotografia, pisanie (lada dzień wychodzi Twój Kalendarz a potem nowa książka) to cel sam w sobie czy środek do celu? Ludzie myślą, że masz furę pieniędzy... Gdzie leży prawda?

Beata Pawlikowska: Podróżuję, bo zawsze o tym marzyłam i zawsze sprawia mi to fantastyczną radość. Fotografuję, bo zatrzymanie fragmentu nieustannie zmieniającej się rzeczywistości w kadrze to zajęcie magiczne. Piszę, bo kocham. To taka forma sztuki, która stała się mi najbliższa i jak każda forma artystycznego wyrazu jest czymś mistycznym, ponadzmysłowym, fascynującym. Taka jest prawda.
Pieniądze? Same przychodzą kiedy chcą. Nigdy nie użyłam sztuki dla zarabiania pieniędzy. Raczej odwrotnie. Wierzę w to, że czysta, natchniona sztuka jest bogactwem samym w sobie, więc w całkiem naturalny sposób przyciąga do siebie więcej bogactwa. I to dzieje się samo, bez mojego świadomego udziału.

Skąd pomysł na stworzenie "Kalendarza 2016"? Chodzi o pozytywne nakręcanie ludzi? Czym różni się on od innych kalendarzy?

Beata Pawlikowska: Pozytywne myślenie ma po prostu wielką przyszłość :) Bo wiesz jak to jest. Można siedzieć, narzekać i czuć się kiepsko. Ale można też zdobyć się na wysiłek, żeby rozgonić ciemne chmury przygnębienia i dostrzec dobre strony rzeczywistości. Chodzi tylko o to w jaki sposób patrzysz na świat. Kiedy patrzysz pozytywnie, życzliwie i optymistycznie, masz więcej siły, radości i nadziei. I lepiej żyjesz.


materiały prasowe Edipresse Książki
 

Na Twoim profilu na facebooku mnóstwo jest żółtych karteczek ze złotymi myślami. To rodzaj terapii?

Beata Pawlikowska: To drobne przypomnienie o tym, co jest ważne. Wiem, że w pogoni codziennych spraw wiele ważnych rzeczy umyka. Kiedy zapętlisz się w rozpamiętywaniu przykrych wspomnień z przeszłości i strachu przed tym, co może się zdarzyć, zaczniesz mieć wrażenie, że toniesz. Wystarczy sobie wtedy uświadomić, że dawne urazy można po prostu puścić w niepamięć i że nie ma sensu martwić się na zapas. Wziąć głęboki oddech, przypomnieć sobie, że ważne jest to, co jest teraz i że najlepiej zajmować się jedną rzeczą na raz, i robić to z sercem. Ja właśnie o tym przypominam. Codziennie, o jednej drobnej, ale ważnej rzeczy.


Wracając do podróży: którą wspominasz jako najcenniejszą pod względem rozwoju osobistego, samoświadomości i wzbogacenia siebie?

Beata Pawlikowska: Podróże do dżungli amazońskiej były dla mnie fantastyczną szkołą życia. Tam zrozumiałam, że - przeciwnie do tego, czego uczy się w naszej zachodniej cywilizacji - w życiu wcale nie chodzi o to, żeby sprawnie i przekonująco robić dobre wrażenie i udawać kogoś, kto jest silny, odważny i samodzielny. W życiu chodzi o to, żeby BYĆ silnym, odważnym i samodzielnym. To ogromna różnica, która mnóstwo zmienia.

Czy miewasz koszmary? Blondynka, która potrafi śmiałym krokiem wkroczyć do dżungli, pewnie na co dzień nie boi się niczego!

Beata Pawlikowska:  Raczej się nie boję, a jeżeli czuję strach, to wiem, że pojawia się po to, żeby mnie przed czymś przestrzec, a ja dziękuję mu za to i świadomie podejmuję decyzję o tym co robię dalej. Nauczyłam się rozumieć strach i wiem, że można być od niego silniejszym.

Co Cię przeraża, a co napędza? Ludzie uciekają od strachu, jak i od ambicji...  Miewasz tak czasem?

Beata Pawlikowska: Napędza mnie ciekawość, pasja, chęć poznania. Uwielbiam poznawać nowe krainy, nowych ludzi, obserwować, rozmawiać, wyciągac wnioski.
Co mnie przeraża? Uśmiecham się teraz. A dlaczego myślisz, że w ogóle jest coś takiego?…

Czy kiedyś powiesz sobie "dość" i zacumujesz przy jednym porcie na stałe?

Beata Pawlikowska: A po co? Robię to, co kocham. Piszę książki, prowadzę program w radiu, podróżuję, fotografuję, rysuję. Sprawia mi to ogromną radość, daje poczucie spełnienia. Przypuszczam, że zawsze tak będzie, a jeśli pewnego dnia zapragnę "osiąść na stałe", to myślę, że zrobię to z taką samą radością i oczekiwaniem na to, czego przewidzieć nie mogę.

Jesteście ciekawe, co dzieje się u Beaty Pawlikowskiej? Zajrzyjcie na jej profil na facebooku i śledźcie codzienne nowości!


Zobacz:

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)