Rozwiązanie konkursu "Bliżej kultury"

Publikujemy nagrodzone odpowiedzi uczestników zabawy na forum.
blizej-1.jpgPublikujemy zwycięskie odpowiedzi uczestników konkursu "Bliżej kultury". Zobacz, kto wygrał zestaw nagród - płytę Feist "The Reminder" oraz książkę Fannie Flagg, "Nie mogę się doczekać... kiedy znowu pójdę do nieba".
Więcej ciekawych wypowiedzi czytaj na naszym: Forum kultura







mysha

Kiedyś w Walentynki z samego rana obudził mnie dzwonek do drzwi. Pobiegłam szybko otworzyć, ciesząc się w duchu z niespodzianki, którą jak sądziłam przygotował mi mój ukochany... ale na progu nie było róż, ani czekoladek, ani nawet maskotki... tylko wielki kamień. Kamol nawet!
Zrobiło mi się smutno i podniosłam go, żeby nie tarasował wejścia do mieszkania i wtedy zauważyłam pod kamieniem karteczkę "Ten kamień spadł mi z serca, kiedy powiedziałaś, że mnie kochasz".
Przechowuję kamień do dziś. Teraz mieszka sobie na balkonie w otoczeniu doniczek i koszy z roślinami. A ja wciąż kocham, bo nie mogę pozwolić, by mój mężczyzna znowu nosił go na sercu. Jest naprawdę wielki.


Janka
Pamiętniczek
Od mojej matki w dniu całkiem zwyczajnym
dostałam kajecik całkiem niebanalny
miał różową wstążkę, zakładeczkę taką,
strony były małe niczym ziarnko maku.
Zeszycik został moim tajnym pamiętniczkiem,
w którym spisywałam przygody swe liczne.
To jak byłam w lesie i o piątce w szkole,
wszystko było w nim dokładnie naniesione.
Z roku na rok rosłam, ciała przybywało
a karteczek w nim zrobiło się za mało.
Musiałam nabyć kolejny zeszycik,
i chętnie wybrałam również taki tyci.
Ale tamten, stary, nie poszedł w odstawkę,
do dziś go czytuję, gdy wspominam matkę.


Kathrine S
Najcenniejszą pamiątką jaką dostałam od swojej mamy to kolekcję albumów ze zdjęciami. Jest ona dla mnie o tyle ważna, że jest to rzecz, która przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Ona dostała albumy od swojej mamy (mojej babci), moja babcia od swojej mamy...itd. Mieści mnóstwo ciekawych i cennych fotografii. Przypomina mi o moich przodkach, najbliższych, których nie miałam okazji poznać. Dzięki albumowi odżywa historia mojej rodziny.
Zdjęcia pokazują również jak szybko zmienił się otaczający nas świat, jak szybko nastąpił rozwój cywilizacji, jak zmieniała się moda.
Fotografie różni oczywiście technika ich robienia. Począwszy od fotek robionych prostymi skrzynkowymi aparatami, przez aparaty celownikowe, czy też pierwsze lustrzanki a skończywszy na aparatach cyfrowych.
Z chęcią i wielkim entuzjazmem kontynuuję rodzinną tradycję i mam nadzieję, że ta "kolorowa opowieść" będzie kiedyś cenną pamiątką dla moich pociech.


justa21
Ty - cudowny podarunek losu
Nie pragnę sukien z falbanami,
nie pragnę domów z ogrodami.
Nie pragnę karocy wysadzanej złotem
i rączych rumaków ze stangretem w liberii.
Nie pragnę koron, pierścieni i korali,
nie pragnę wycieczek za dalekie morza.
Chcę tylko bliskości ramion Twoich,
delikatnego pocałunku o wschodzie słońca,
radosnego błysku w oczach pełnych pasji,
gorącej kawy na naszym balkonie.
Chcę tylko Ciebie...
Mój podarunku od losu,
pamiątko z przeszłości
obietnico przyszłości...


Martysia
Kilkanaście lat temu, kiedy byłam w podstawówce, miałam przyjaciółkę o imieniu Magda. Bardzo ją lubiłam, nawet kochałam.
Pewnego dnia pojechała do Zakopanego i przywiozła mi ślicznego aniołka, który z tyłu miał napisane "Dla Martysi od Madzi". To był mój pierwszy prezent ofiarowany przez Magdę (niestety ostatni). Przyniosłam go do domu i postawiłam go na swoim biurku. Po jakimś czasie schowałam go do szuflady... lecz znów wyjęłam. Okazało się, że Magda miała wypadek i leży w szpitalu. Pojechałam do niej, ale było za późno. Łóżko stało puste, okazało się, że umarła... zemdlałam.

Po powrocie do domu postawiłam go w najbardziej widocznym miejscu jakie było w pokoju. Kiedy na niego patrzyłam, przypominał mi Madzię, ponieważ ona też była jak aniołek... minęło wiele czasu od jej śmierci. Nawet teraz, kiedy jestem dorosłą osobą, która ma już męża, mam tego aniołka. Stoi w moim pokoiku i przypomina o niej. I niech tak zostanie.


easja
Najważniejszą rzeczą jaką w życiu dostałam jest pamiątka po mojej babci - jej skórzany kuferek i jego zawartość. Może dla innych osób wyda się ten kuferek mało atrakcyjnym nabytkiem - jest lekko uszkodzony, ma różne rysy, pęknięcia, jednak dla mnie ma ogromną wartość duchową. Jego wygląd świadczy o tym jak wiele przeszedł. Towarzyszył babci w każdej podróży, ma swoją historię. W jego wnętrzu znajduje się życie. Jak to?? Mieści się tam pamiętnik babci z czasów jej młodości. Taki z okładką obszytą w kwiecistą tkaninę, z pożółkłymi i nawet zaplamionymi kartkami. Stary jak świat i w tym tkwi jego urok. Jest pełen zapisków, rysunków, a nawet notek dotyczących urody. Tak, stąd wiem, że najlepszy na włosy jest wywar z pokrzywy... W kuferku jest jeszcze parę drobiazgów np.okulary do czytania, jakiś wypłowiały już bilet... Chyba z teatru. Myślę sobie, że taki pamiętnik jest czasem lepszy niż książka. Bardzo było mi miło,gdy babcia mi go wręczyła i pozwoliła przeczytać. Czułam się wyróżniona i przekonałam się jak bardzo człowiek człowiekowi może ufać.


skirts.up
Kiedyś, doświadczając czarnych trudnych dni, napisałam przyjacielowi, że skończyły mi się kolorowe kredki do kolorowania świata. Kilka dni później dostałam od niego czerwoną kredkę owiniętą małą karteczką z tekstem: "żeby w twojej krainie słońce nigdy nie zachodziło".


filum lanae
Moja ukochana Ciocia urodziła się w 1903 roku... Przeżyła dzieciństwo pod zaborami, I wojnę światową, piękne lata międzywojenne - wykładu u prof. Tatarkiewicza i za ciasne buciki w które wciskały się wszystkie warszawskie elegantki. A potem nadeszła wojna, czas walki konspiracyjnej, następnie 10 lat zesłania...
Moja ciocia była cudowną, ciepłą kobieta. Pomimo przeżyć, chorób tryskała energią i radością życia. Lubiła rozmawiać z młodymi, bo jak twierdziła - ze starszymi nie ma o czym... Wiem że byłam jej ulubioną siostrzenicą, bo tak jak Ona kochałam historię, Trylogię i zwierzęta...
Ciocia odeszła za Tęczowy Most 5 lat temu... Nie zdążyłam się z Nią pożegnać. Na jednym z naszych - jak się później okazało - ostatnich spotkań dała mi 3 podarunki. Każdy z nich szczególny, bliski Jej sercu - a teraz także mojemu...
Pierwszym podarunkiem był mały zeszycik. A w nim pisane dziecinną ręką polskie wiersze patriotyczne... to był prezent pożegnalny od Jej przyjaciółki z sąsiedztwa. W czasie gdy Polska była pod zaborami nie drukowano takich wierszy, wiec mała dziewczynka przepisała kilkadziesiąt by przekazać je przyjaciółce...
Drugim podarunkiem był mały albumik-pamiętnik. "Dla kochanej Heli" - tak zaczynała się większość wpisów. Są w nim życzenia, dobre myśli, wiersze, obrazki malowane farbkami przez utalentowanych braci (zginęli w czasie wojny). Oglądałam go wiele razy, ale nigdy nie potrafię ukryć wzruszenia gdy czytam słowa w nim zawarte...
Trzecim podarunkiem była legitymacja studencka. Ze zdjęcia patrzy piękna ciemnowłosa młoda kobieta... wtedy studentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Kruche kartki niosą ślad pieczątek i podpisów... i ducha tamtych lat.
Te podarki to moje najcenniejsze skarby. To nośniki tamtych chwil, ale i pamiątki wspólnych chwil z Ciocią - Jej opowieści o tym co było, i moich o tym co będzie. To symbol zderzenia dwóch światów, różnych pokoleń... i wielkiej miłości, przyjaźni i szacunku między nimi...
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/12 lat temu
Bardzo się cieszę, że szczęście dopisało i wygrałam :) czy ktoś dostał już nagrodę? pozdrawiam.