"Pani na Czachticach" - We-Dwoje.pl recenzuje

Codzienna pielęgnacja dziecka to szczególny czas kontaktu każdej mamy z maleństwem –kojący dotyk jej dłoni buduje silną więź z maluszkiem, zapewniając mu troskliwą opiekę, bliskość i poczucie bezpieczeństwa. Firma Harper Hygienics wie, jak ważne są te chwile, dlatego rozszerzyła linię Cleanic Dzidziuś o nowe kosmetyki do pielęgnacji delikatnego ciałka niemowlęcia – oliwkę, szampon, delikatny krem i płyn do kąpieli z oliwką.
/ 21.05.2008 18:28

Emanująca grozą okładka, pokryta rozbryzgami krwi, zaciekawiła mnie do tego stopnia, że nawet grubość lektury nie była w stanie mnie zniechęcić. Świadomość historycznych wydarzeń, zawartych w powieści pana Jozo Nizinansky’ego, tylko pogłębiła moją ciekawość. Z nastawieniem na wstrząsający horror z historią w tle, zasiadłam do czytania.

"Pani na Czachticach" jest barwną powieścią z elementami biograficznymi, o okrutnej grafce,  która w spadku po przodkach została obdarzona obłędem i nieludzkim okrucieństwem. Magnatka nie chce się pogodzić z upływem czasu, odciskającego piętno na jej pięknym obliczu. Za poradą znachorki praktykuje kąpiele w świeżej krwi młodych dziewic… cóż, nie trzeba jej było długo namawiać, zabiegi te współgrają z jej sadystycznymi skłonnościami, sprawiając dodatkową radość z przerażenia i wrzasków cierpiących poddanych.

Przez pierwsze pięćdziesiąt stron miotałam się w skrajnym odbiorze tej książki, od zażenowania po zachwyt. Ze względu na całą oprawę powieści – zarówno w kwestii mrocznej okładki, jak i wstrząsającej historii Elżbiety Batorówny, spodziewałam się powieści okrutnej, trochę strasznej, ale przede wszystkim poważnej. A tu proszę, specyficzny styl i klimat powieści, kompletnie zaskakuje. Zamiast zbeletryzowanej biografii - baśń braci Grimm, nakłonionych do zaszalenia z upiornością.

Główne postacie książki dzielą się na dwa obozy, dobrych i złych – nie jest to zbyt skomplikowane: albo jesteś poplecznikiem grafki, a więc pławisz się w terroryzowaniu wieśniaków, albo stoisz po stronie ciemiężonego ludu, ubogiego ale prawego. Wieśniakom nie brak odwagi, gotowi są zginąć w imię honoru. W poczuciu niesprawiedliwości zostają zbójnikami i na równi z bandą Janosika, emanują patosem w ilościach bliskich przedawkowaniu.

Fabuła książki jest bardzo prostolinijna, grafka porywa przerażone dziewczęta, a honorowi zbójcy, ratują niewiasty z opresji. Czachticka pani się wścieka i porywa dziewcząt jeszcze więcej. Oczywiście zbójcy nie pozostają jej dłużni, poszerzając swoje szeregi o kolejnych sprawiedliwych, by z poświęceniem godnym stanu rycerskiego, ratować niewinnych.

W klasyczną walkę między dobrem a złem, wplecione są wątki romantyczno – sentymentalne, które początkowo wzbudzały we mnie głośny śmiech. Element romansu również oparty jest na nieskomplikowanej, a nawet naiwnej kanwie: on ratuje ją, ona spoziera głęboko w jego zbójnickie oczęta… jej niewieście lica oblewa rumieniec.. i pada wyznanie, że się miłują i miłować będą aż zemrzą, po czym… ewentualnie przy trzecim spotkaniu przedstawiają się sobie z imienia.

Wygląda na to że zdrowo „przejechałam” się  po tej książce, ale nic bardziej mylnego, pomimo gigantycznego dysonansu między moimi oczekiwaniami a treścią faktyczną, historia Czachtickiej Pani  b a r d z o   mi się   s p o d o b a ł a.

Geneza powieści wiele wyjaśnia. Została ona napisana w latach 30tych na zamówienie, jako powieść w odcinkach, mająca uratować podupadające pismo  - i rzeczywiście da się to odczuć, częste zwroty akcji, sensacyjna, aczkolwiek naiwna fabuła z romantycznym zacięciem – krótko mówiąc historia na potrzeby masowego odbiorcy tamtych lat.  

Mnie na szczęście (po decydujących pięćdziesięciu stronach) udało się przestawić na właściwy odbiór tej powieści - baśni sensacyjnej na kanwie bajań ludowych - i czytało mi się ją szybko i przyjemnie. Pojawiające się dość makabryczne elementy, równoważą romanse zbójników i ich niezachwiana wiara w sprawiedliwość losu. O dziwo udziela się to również czytelnikowi, który bez większego stresu, ale nie bez zaciekawienia, oczekuje kolejnego zwrotu akcji. Nawet nieco płaskie postacie, rekompensują swoje braki, baśniowym urokiem.

Najokrutniejsze poczynania szalonej grafki bledną w zestawieniu z walecznością zbójców, którzy, jak to w każdej bajce, prędzej czy później uratują wszystkie swoje ukochane i wyzwolą poddanych do ostatniego pachołka. A na czachtickiej ziemi zapanuje ład i porządek.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)