Na karuzeli życia kręcę się...

„Kto ty jesteś? Polak mały” – siedmiolatek nie ma dziś żadnych wątpliwości. Tak jak doskonale wie, że Teletubiś to Teletubiś, a nie obojnacze-nie-wiadome-co - wszak z torebką czy bez, dla dziecka jest on tym samym pociesznym, skaczącym stworkiem ze sterczącą antenką na głowie. Podobnie jak Reksio jest Reksiem, a Filemon Filemonem.
/ 09.03.2008 00:11
„Kto ty jesteś? Polak mały” – siedmiolatek nie ma dziś żadnych wątpliwości. Tak jak doskonale wie, że Teletubiś to Teletubiś, a nie obojnacze-nie-wiadome-co - wszak z torebką czy bez, dla dziecka jest on tym samym pociesznym, skaczącym stworkiem ze sterczącą antenką na głowie. Podobnie jak Reksio jest Reksiem, a Filemon Filemonem.

Sama będąc dzieckiem nie analizowałam bajek. Nie zastanawiało mnie, dlaczego w wiosce Smerfów panował taki nieurodzaj kobiet, czy też jaka zażyłość łączyła czeskich sąsiadów. Nawet nie zadawałam pytań, gdy na lekcji polskiego z powagą i skupieniem recytowałam: „Litwo, Ojczyzno moja”. Było, jak miało być. I było dobrze. Nawet jak dobrze nie było.Na karuzeli życia kręcę się...

Wątpliwości przyszły z wiekiem. Docierając powoli do magicznej trzydziestki, zaczynam rozumieć brutalną prawdę: dziś nic już nie jest takie, jakie być powinno. Gorzej, że nie mam bladego pojęcia, jak ta rzeczywistość ma wyglądać, skoro powoli, kawałek po kawałku, daję się wchłonąć współczesnym, zmieniającym się w tempie migocącego teledysku, realiom.
Niestety, zanim ruszę do codziennego maratonu, odpadam już na starcie. Zdziwienie odbiera mi mowę, więc muszę co krok przystanąć, by zaczerpnąć oddechu.

Przed domem sąsiadów stoi fura, na którą gach wydał taką furę szmalu, aż oczy prawie że z orbit mi wyszły. Nie wyszły chyba tylko dlatego, że będąc krótkowidzem noszę gogle o szkłach przypominających denka słoików. Tych po kupowanych korniszonach, ale dziś zamiast piwnic wypełnionych po brzegi marynatami i ogórkami kiszonymi są salony i agencje, tak by o każdej porze dnia i nocy każdy mógł wziąć tani kredyt… za który potem można zakupić każdą ilość ogórków. Bez napychania słoików własnymi rękami. Zresztą, nasze ręce potrzebne są obecnie do innej pracy, skoro tania siła robocza wyjechała szukać wysokiego zarobku. Na wyspie. Bliżej niż za oceanem, a i tanie linie lotnicze są na wyciągnięcie ręki. Tej z grubo wypchanym portfelem, oczywiście, ale na pocieszenie funt, mimo spadku na wartości, wciąż mocno stoi.

Dla równowagi, nasza gospodarka szaleje. Przyznaję, że od kilkunastu miesięcy nie nadążam już za pędzącymi gdzieś cenami. Moja wypłata też nie nadąża. Razem gonimy od jednej super promocji do kolejnej okazji nie do przegapienia, ale mimo to wciąż mam wrażenie, że coś super-ekstra-promocyjnego po super-świetnej cenie przeszło mi koło nosa, kiedy kupowałam kolejny krem błyskawicznie likwidujący zmarszczki. Nie żebym już teraz potrzebowała kosmetyków dla osób po trzydziestce, ale wrodzona intuicja mi podpowiedziała, że lepiej wziąć zapas inteligentnego, myślącego za mnie kremu, zanim polska inteligencja ogołoci półki z całego asortymentu. Przezorny zawsze zabezpieczony!

Staram się. Naprawdę się staram. Mimo podejmowanych prób, wciąż jednak jestem passé. Ledwo nabyłam mp3, już świat skupił uwagę na mp4. Świetna rok temu karta graficzna to dziś antyk, który za kilka miesięcy będzie musiał trafić na złom. Wyjmując mapę w górach zaraz widzę ironiczne spojrzenie współczesnego turysty, który dumnie zerka w swój naszpikowany nowinkami technologicznymi GPS. Nawet zegarek mam z innej epoki, ale dziś trendy mieć wszystko z ambitnym wnętrzem... sama zaś jedynie ambitnie u fryzjera przeglądam męskie czasopisma, ciesząc się, że zapamiętując różnicę między „geotagging” a „motion sensing” przy okazji mogę poćwiczyć swój angielski.

Nie nadążam za współczesnym światem! Robiąc jeden krok do przodu, cofam się równocześnie o dwa, choć szybciutko nogami przebieram. Przy okazji wciąż się zastanawiam, dlaczego jeszcze w naszym kraju nie wyrosły jak grzyby po deszczu gabinety psychoterapeutyczne.
Na ławce w parku w dzisiejszych czasach wypada odpoczywać tylko emerytom. I matkom z małymi dziećmi. Dla innych miejsca brak - a tak by się miało ochotę niekiedy zatrzymać…

Anna Curyło
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)