Metamorfozy Marilyn Monroe - recenzja

Jak to się stało, że nieśmiała dziewczyna pracująca w fabryce samolotów stała się ikoną popkultury i symbolem seksu? Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Marylin, a właściwie Norma Jeane, marzyła najmocniej, nie przejmując się tym, że są tysiące dziewczyn takich jak ona, które siedzą w samotności i marzą o tym, by zostać gwiazdą filmową. Najpierw pokochała ją kamera, później cały świat!
/ 28.11.2011 07:11

Jak to się stało, że nieśmiała dziewczyna pracująca w fabryce samolotów stała się ikoną popkultury i symbolem seksu? Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Marylin, a właściwie Norma Jeane, marzyła najmocniej, nie przejmując się tym, że są tysiące dziewczyn takich jak ona, które siedzą w samotności i marzą o tym, by zostać gwiazdą filmową. Najpierw pokochała ją kamera, później cały świat!

Na temat Marylin Monroe pojawiło się tysiące publikacji - od tych mniej po te bardziej udane. Teraz dołączyła do nich kolejna - stworzony przez Davida Willsa album Metamorfozy Marilyn Monroe. Niezmiernie interesująca pozycja, bo zawierajaca przede wszystkim zdjęcia, a tych, jeśli chodzi o pannę Monroe, nigdy za wiele!

Przeglądając zawarte w tym albumie fotografie widzimy, jaką drogę przeszła Norma od zwykłej amerykańskiej dziewczyny po ikonę i symbol seksu. Jak zmieniała się jej fryzura, styl, a nawet waga. Nie jest bowiem tajemnicą, że Marilyn cierpiała na bulimię. Prawie każde zdjęcie opatrzone jest komentarzem Monroe, jej współpracowników bądź przyjaciół. Z każdą kolejną stroną na nowo odkrywamy Marilyn, piękną, ciepłą, niezwykle wrażliwą kobietę, która miała głowę na karku, której daleko do głupiutkiej blondynki za jaką uchodziła i być może dalej uchodzi. To miłe uczucie sprawiać przyjemność widowni - powiedziała niegdyś Marilyn. Myślę jednak, że jeszcze milszym uczuciem jest patrzenie na nią. Bo Marilyn była jedyna w swoim rodzaju. Wiedziała, jak stać się kimś, kto spełni oczekiwania ludzi. Tylko ona potrafiła przekazać tyle erotyzmu jedną częścią ciała - ustami. Tylko ona miała charyzmę, jakiej nie miał nikt przedtem ani potem i która jak najbardziej widoczna jest na zawartych w tym albumie zdjęciach.

Metamorfozy Marilyn Monroe to pozycja, którą trzeba mieć i która zaskakuje, bo kończy się wywiadem, który Marilyn udzieliła magazynowi Life tuż przed swoją śmiercią. Autorzy zamiast roztrząsać przyczy jej zgonu, tylko o nim wspominają, ostatnie słowo zostawiając Marilyn. Naprawdę warto sięgnąć po ten album, a przeglądając go celebrować każdą chwilę spędzoną z panną Monroe. Polecam!