Martin Amis „Doświadczenie”

Lektura tej książki jest jak wizyta u dentysty: pożyteczna, ale nieprzyjemna.
/ 19.06.2006 11:24
Martin Amis to pisarz sprawny i stosownie głośny. Rozgłos zapewniły mu nie tylko dokonania własne („Pola Londynu”, „Forsa” i „Informacja”), ale także to, że i jego ojciec, Kingsley Amis, był pisarzem głośnym i mocno obecnym w literackim światku po obu stronach wielkiej wody.

„Doświadczenie” to rzecz autobiograficzna. Jest to jednak autobiografia, by tak rzec, wymyślna, skonstruowana nie wedle prostej chronologii zdarzeń, lecz podporządkowana konceptowi, by historię zsyłanych przez życie doświadczeń zogniskować wokół trzech głównych, przeplatających się wątków. Pierwszy to relacje z ojcem i sprawy rodzinne. Drugim jest los zaginionej w 1973 roku kuzynki, która, jak okazało się po 21 latach, padła ofiarą seryjnego mordercy. Trzeci zaś to problemy autora z zębami.
Życie z ojcem i jego śmierć, jakkolwiek okropnie by to brzmiało, jest materiałem niezwykle zajmującym. I trudno mieć do Amisa syna pretensje, że dzieło Amisa ojca ewidentnie przecenia. Opowieści o zaginionej Lucy Partington nie wypada, jak się zdaje, komentować. Nawet tego, że historia ta z czasem przeradza się w analizowanie psychiki jej oprawcy. Udręczone zaś dziąsła Martina Amisa, mimo że obsesyjnie nadreprezentowane, budzą współczucie i solidarność w bólu.
I wszystko byłoby dobrze, gdyby autor nie uparł się, by co krok mniej lub bardziej subtelnie udowadniać nam, jaki to świetny z niego pisarz i wspaniały facet, co czyni z wyraźną przyjemnością. Tymczasem jego uwagi natury ogólnej, czy to dotyczące życia, czy literatury, pobrzmiewają nieznośną minoderią i samozadowoleniem (dość powiedzieć, że Samuel Beckett okazuje się niepotrafiącym złożyć dobrego zdania grafomanem). Także zęby nie bolą Amisa po prostu. Bolą go w towarzystwie Joyce’a i Nabokova, a on sam jest – jakżeby inaczej – kolejnym wielkim pisarzem, który musi przechodzić przez dentystyczne piekło. Cenią zresztą Martina także nieco młodsi giganci literatury. Na przykład Saul Bellow, który darzy go niemal ojcowskim uczuciem. Prześladują go zaś, co łatwe do przewidzenia, pismacy oraz niedobrzy pisarze i nielojalni przyjaciele.
W sumie wszystko jest więc niesłychanie wzruszające i sprawia, że „Doświadczenie” to dzieło nader ważne. Przede wszystkim dla Martina Amisa.

Marcin Sendecki/ Przekrój

Martin Amis „Doświadczenie”, przeł. Aleksandra Ambros, Czytelnik, Warszawa 2006
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)