POLECAMY

Kobiecość w rozmiarze XXL

Zrzuciłam zimową kurtkę, zdjęłam wełniany sweterek, szalik także włożyłam głęboko do szafy i już miałam, w radosnych podskokach, ruszyć na spotkanie z wiosną, gdy mimochodem zerknęłam do lusterka. Chwila, moment… to ja, czy nie ja? Taka jakby podobna do siebie wciąż jestem, ale coś mnie za dużo się nagle zrobiło.
Zrzuciłam zimową kurtkę, zdjęłam wełniany sweterek, szalik także włożyłam głęboko do szafy i już miałam, w radosnych podskokach, ruszyć na spotkanie z wiosną, gdy mimochodem zerknęłam do lusterka. Chwila, moment… to ja, czy nie ja? Taka jakby podobna do siebie wciąż jestem, ale coś mnie za dużo się nagle zrobiło.

Patrzę, oczy przecieram z niedowierzaniem i mocno się dziwuję - tu tłuszczyku się nagromadziło, tam kości zostały przykryte grubą fałdką. Jak to możliwe, że w jedną zimę, z patyczka w rozmiarze 36, zamieniłam się w okrągłą kuleczkę, która zamiast fruwać lekko nad ziemią, ciężko toczy się po chodniku? Nie do wiary! Ale skoro aż takie cuda się dzieją, może jest i jakaś dieta-cud co mnie raz dwa odczaruje?

Kobiecość w rozmiarze XXL

Z olbrzymim zapałem i wielką tabliczką mlecznej czekolady (mówią, że usprawnia pracę mózgu!) usiadłam do przeglądania stron z poradami dla spragnionych szczupłej sylwetki. Cóż, czasy zachwytu nad rubensowskimi krągłościami minęły i dziś, żeby zatrzymywać na sobie spojrzenia mężczyzn, nie wystarczy być blondyną o powłóczystym spojrzeniu. Trzeba mieć w sobie to coś – pająkowatość! Pozostaje dieta… tylko która? Jest ich do wyboru, do koloru, ale jak przyjdzie co do czego, okazuje się, że nie ma nic, co byłoby połączeniem przyjemnego z pożytecznym. Dieta kopenhaska odpadła mi na starcie, jako że jestem przesądna, a ta trwa dokładnie 13 dni. Może więc 1000 kalorii? Zaoszczędziłabym na jedzeniu, to pewne, ale jakoś nie widzę siebie zajadającej jedną małą bułeczkę na śniadanie – do obiadu padłabym z głodu. Jako następna została przeze mnie szybko skreślona z listy dieta Dukana. Co z tego, że „jest ratunkiem dla zrezygnowanych”, skoro moje ulubione owoce są całkowicie zakazane? Kapuściana i wątrobowa zniechęcają do odchudzania samą nazwą, za to dieta south beach brzmi całkiem, całkiem. Ale w zimie brać się za dietę plaż południowych? Toć to grzech!

Pytanie, co innego, poza ograniczeniem swoich ulubionych przysmaków, może wymyślić kobieta, by wpasować się w istniejące kanony pięknej sylwetki? „Obudź w sobie wojownika – walcz z nadwagą” – wydają się nawoływać kościste bohaterki z okładek prasy kolorowej. Nie, nie poddam się. Lato powitam świeża, wypoczęta i w rozmiarze 36, bo inaczej być nie może. Skoro każdy może być szczupły (gazety nie kłamią!), czemu mnie miałoby się nie udać? Znając życie, a może znając siebie, dobrze wiem, że motywacji do codziennej jogi lub pilatesu nie znajdę, ale przecież są zajęcia w klubach fitness. Tylko co kryje się za obco brzmiącymi nazwami? Step fat burning, active pump, ABT, TBC… ktoś, kto to wymyślał, chyba lubi znęcać się nad kobietami. Wyczytałam jednak, że szybciej i skuteczniej stracę nadwagę, gdy zdecyduję się na zabieg liposukcji. Ale tak dać się pokroić? W imię czego? Potem jakiś osobnik z kompleksami stwierdzi, że jeszcze botoks mi potrzebny, i dłuższe rzęsy, i włosy do pasa, i depilacja laserowa, i kuracja kolagenowa, i makijaż permanentny… i wiecznie będzie coś nie tak!

Powariowałyśmy. Uwierzyłyśmy, że będziemy szczęśliwe, jeśli zmieścimy się dany rozmiar garsonki. Co za absurd! A czymże jest „piękno”? Pojęciem względnym. Na szczęście coś się powoli zmienia w naszym zbiorowym myśleniu. „V Magazine” zaprosił do sesji modelki w rozmiarach 42-44, zaś w negliżu dla „New York Magazine” zgodziła się wystąpić Christina Hendricks. Nawet słynny magazyn „Vogue” we włoskim wydaniu ma już podstronę dla kobiet o pełniejszych kształtach, Vogue Curvy. Koniec mody na anorektyczce figury? Nie! Im częściej będziemy jednak dostrzegać wokół siebie różnorodność, tym mniej będziemy gonić za, często niedościgłym, wzorcem. Za gruba jestem? „A co to znaczy za gruba? Dla kogo?” – pyta w książce „Być kobietą i nie zwariować” Katarzyna Miller. I dumna z siebie dodaje: „Tyle chudych bab chodzi naokoło, a ja jestem inna, zupełnie okrągła. Jakby wszystkie chodziły takie chude, co to by było! Nuda! Ja jestem jak piwonia albo róża!”.

Zerkam znów w lustereczko. Jak dobrze, że nie przypominam już niedojrzałego, choć szczupłego tulipana. Zakwitłam. Wszak wiosnę czuć już w powietrzu…

Anna Curyło
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/6 lat temu
;)
/8 lat temu
Każda kobieta jest sexi o ile potrafi wydobyć z siebie swoją sexualnośc i dbać o siebie...o swoją skórę, dłonie...włosy...i najważniejsze by sama ze sobą czuła się sexi....nie musi przy tym wcale nosić rozmiaru 34.