Damskie dramaty

Opowieść bez słów – jak wgapianie się w okno sąsiada.
 
Obrazkowe historyjki Anny Sommer nie są klasycznym komiksem, ale opowieścią pozbawioną słów. Czuje się natomiast w tych rysunkach pewność i konsekwencję w opowiadaniu. Oszczędna kreska prowadzi bohaterów od życiowej rutyny do zaskoczenia, dopowiada o nich niejednokrotnie więcej, niż gdyby był to tekst.
Obrazki szwajcarskiej rysowniczki są ciepłe, nawet wówczas gdy mówią o zdradzie i morderstwie. Tutaj kobiety decydują, jaki będzie bieg wypadków: facetami się manipuluje i robi się z nich głupków – niemniej „czytając” poszczególne historie, dochodzi się do wniosku, że chyba rzeczywiście nimi są. Poza tym czujemy, że bohaterowie byli w pewnym sensie podglądani. Każdy z nas gapił się kiedyś w okno sąsiadów, istnieją amatorzy wyposażeni w lornetki, a nawet witryny internetowe, na których można oddać się manii podglądactwa. Jest, jak widać, coś niezmiernie ciekawego w anonimowym naruszaniu prywatności innych. W „Damskich dramatach” możemy sobie pofolgować, szczególnie wtedy gdy bohaterowie najmniej by sobie tego życzyli. Obserwując ich losy, śmiejemy się i odczuwamy niepokój, czy aby sami nie będziemy następni.

Piotr Kofta/ Przekrój

Anna Sommer „Damskie dramaty”, Kultura Gniewu, Warszawa 2005
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)