Marzena Rogalska fot. ONS.pl

Czego nauczyły ją książki? Wywiad z dziennikarką Marzeną Rogalską

Dziennikarka zdradziła nam, jaka książka zmieniła jej życie i za co ceni innych ludzi. A do tego poleca mnóstwo ciekawych rzeczy do czytania!
Małgorzata Germak / 02.10.2018 11:47
Marzena Rogalska fot. ONS.pl

Marzena Rogalska jest dziennikarką telewizyjną i radiową. Kojarzona głównie z programu w TVP2 „Pytanie na śniadanie”. Ma autorską audycję w radiu Złote Przeboje. Zadebiutowała jako pisarka powieścią „Wyprzedaż snów”. W tym roku ukazała się kontynuacja losów bohaterów, zatytułowana „Gra w kolory”. 30 października premiera ostatniej części jej trylogii w ramach kolekcji „Kolory życia”. Dlaczego zaczęła pisać książki? Co ją inspiruje? Jaka książka zmieniła jej życie? Poznaj lepiej Marzenę Rogalską i jej świat.

POLKI.PL: Skąd pomysł, żeby zacząć pisać książki?

Marzena Rogalska: Już kilkanaście lat temu, gdy zaczęłam prowadzić „Miasto kobiet”, dostawałam pierwsze propozycje napisania książki. Ale ja wtedy nie czułam się gotowa, a poza tym musiałabym pisać na narzucony mi temat. Jednak taki mól książkowy jak ja miał inne marzenie. Bardzo chciałam napisać powieść, ale los nie jest głupi - sprawił, że musiałam dojrzeć do tego. I w końcu ta powieść przyszła do mnie sama.

I przez tyle czasu nie kusiło Panią…?

Oczywiście, że kusiło. Byłam bliska, żeby wydać drukiem rozmowy, jakie prowadziłam z moimi medialnymi gośćmi. Prawie wszystko było gotowe i wtedy - pamiętam to dobrze - Piotr Najsztub wyraził się mocno i dosadnie o celebrytach, którzy piszą książki. Totalnie mnie to zblokowało. Stwierdziłam, że nie będę tego robić, że to wtórne. Zaczęłam tworzyć coś własnego. Wymyśliłam bohaterkę, a do tego miałam w głowie swoje ulubione historie różnych kobiet, z którymi rozmawiałam w moich programach. Kilka z nich było tak znakomitych i poruszających, że chciałam wykorzystać te wątki w mojej powieści. To były krzepiące historie.

Tak się właśnie wpada na pomysł na historię do pierwszej książki?

Byłam wtedy w moim ukochanym Krakowie. Odpoczywałam i cudownie spędzałam tam wolny czas. I wtedy do głowy wskoczyła mi Agata, główna bohaterka moich powieści. Zaczęłam spisywać pomysły i wymyślać kolejne wątki. To było wspaniałe. Okazało się, że te historie we mnie siedziały i tylko czekały na moment, żeby ze mnie wyskoczyć. I tyle tego było, że wątków i materiału starczyło na drugą książkę. I tym razem to ja zgłosiłam się do wydawnictwa, a nie oni do mnie. A teraz - proszę, z końcem października w księgarniach pojawi się „Druga miłość” - trzeci tom cyklu.

Dla kogo są te powieści?

Nie jestem w stanie tego powiedzieć. Myślę, że to książki, które się przeczyta bez względu na wiek. Wiem też, że mężczyźni je czytają. Myślę, że mogą to być powieści dla kobiet, które lubią smakować życie tak jak ja, albo są zabiegane i w tej książce zobaczą, jak smakuje życie głównej bohaterki i jej przyjaciół. Właśnie smak życia, które lubię, chciałam pokazać. To nie jest książka o mnie, ona jest o tym, jak ja lubię żyć. Chociaż znajomi mówią, że dałam bohaterom moje ulubione cechy. To książki dla kogoś, kto szuka ukojenia. Dużo ludzi do mnie pisze: „jakie to wspaniałe, że ma pani takich przyjaciół, że można mieć takich przyjaciół”. Przyznaję, główna bohaterka Agata ma niesamowitych ludzi wokół siebie.

Ma Pani wspaniałych przyjaciół?

Tak, jestem szczęściarą, bo otaczają mnie wspaniali ludzie. Przyjaźń to ogromna wartość w życiu. Wyznaję zasadę: żyj tak, żeby mieć przyjaciół. O to w życiu chodzi: facet dzisiaj jest, jutro go może nie być, a siła przyjaciół jest nieoceniona.

Co pani lubi czytać?

Generalnie czytam wszystko! Wszystko, co mi podejdzie pod rękę. Kupuję książki na tony, a jeśli chodzi o e-booki, to potrafię naraz kupić 40 sztuk. Czytam dużo różnych powieści i wyłuskuję nowych autorów, ale przychodzą takie momenty, kiedy myślę: „chyba przyszedł znowu czas, żeby sobie odświeżyć Dostojewskiego”. Często słucham podpowiedzi przyjaciół, wertuję magazyny o książkach, grzebię po księgarniach. Gdybym miała powiedzieć czego czytam najmniej, to chyba kryminałów. Ale i to mi się czasem zdarza.

Jaka książka ostatnio Panią poruszyła?

Ostatnim moim odkryciem były „Rzeczy, których nie wyrzuciłem” Marcina Wichy. Gorąco polecam. Ale koniecznie trzeba przeczytać też „Mirabelkę” Cezarego Harasimowicza. Coś pięknego! Czytałam tę książkę i na przemian chichotałam i zalewałam się łzami ze wzruszenia.

Jaką książkę poleciłaby Pani kobiecie, która potrzebuje się lepiej poczuć?

Jest taka książka Kasi Grocholi „Pocieszki”. Ona ma tyle fajnych historii. Gorąco polecam też inną książkę, którą moim zdaniem warto mieć i czasem do niej zaglądać, otworzyć i czytać w dowolnym miejscu - felietony amerykańskiej pisarki Reginy Brett „Bóg nigdy nie mruga”. Tam są piękne historie, bardzo kojące. A do tego w krótkiej formie, do przeczytania w dowolnym momencie dnia. I gwarantuję, że człowiek od razu lepiej się poczuje, jak taką opowiastkę przeczyta. Kojąco działa też Magda Witkiewicz - ona pisze tak lekko o ważnych sprawach. Jej książki są właśnie takimi prawdziwymi przyjaciółkami.

Czy jest jakaś książka, która zmieniła Pani życie?

Było ich mnóstwo, ale gdybym miała wybrać jedną, byłby to „Kubuś Puchatek”. Z Kubusiem fajnie dorastać, ale warto przyjaźnić się z nim też w dojrzałym życiu. Kubuś Puchatek to mój podręczny, bardzo mądry filozof. Ciągle można w nim odnaleźć coś nowego, odkrywać kolejne, coraz głębsze podteksty. Lubię wracać do tej książki.

W swoim życiu zawodowym poznała Pani mnóstwo kobiet i ich historie. Czego my, kobiety, mogłybyśmy się od siebie nauczyć?

Po rozmowach z kobietami, które są po trudnych, czasem dramatycznych przeżyciach mam pewność, że nawet z takich historii mogą wyciągnąć jakąś naukę. Los nie chce nas karać. Chcę wierzyć, że to, co nas spotyka, ma sens. Druga ważna sprawa - nie rezygnować z siebie i pamiętać, że my też jesteśmy ważne. Żeby pomyśleć też o sobie, a nie bezustannie stawać na końcu kolejki, zadbać o siebie i o to, by móc poczuć się kimś ważnym. W odpowiednim momencie umieć zadać pytanie czy jestem w dobrym miejscu i u boku takiej osoby, przy której jestem najfajniejszą wersją siebie.
Trzecia sprawa, może najważniejsza - odrobina poczucia humoru i dystansu czyni to życie znośniejszym. Warto postarać się o trochę dystansu do swoich zmagań z życiem. A na koniec jeszcze coś. Nie bójmy się zmian, bo tylko one w życiu są pewnikiem. A zmiany - o czym zapominamy - otwierają zawsze nowe możliwości.

Gra w kolory Marzena RogalskaWyprzedaż snów Marzena Rogalska

Powieści Marzeny Rogalskiej znajdziesz w kolekcji „Kolory życia” – www.kolekcjakoloryzycia.pl

Czytaj też:Jak odnaleźć zdrowie i samego siebie?Uwaga, niebezpiecznie wciągające! 4 książki, przez które nie zaśniesz

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)