"Akademia Wampirów. Przysięga krwi" - We-Dwoje.pl recenzuje

Richelle Mead nabrała pisarskiego rozpędu. Po wstrząsającym „Pocałunku cienia” przyszedł czas na przepastną i szalenie intrygującą „Przysięgę krwi”. I znowu robi się smutno. Powolnymi krokami zbliżamy się bowiem do końca tej sagi. Czy uda nam się rozstać z Rose oraz Dymitrem?
/ 18.03.2011 00:02

Richelle Mead nabrała pisarskiego rozpędu. Po wstrząsającym „Pocałunku cienia” przyszedł czas na przepastną i szalenie intrygującą „Przysięgę krwi”. I znowu robi się smutno. Powolnymi krokami zbliżamy się bowiem do końca tej sagi. Czy uda nam się rozstać z Rose oraz Dymitrem?

Tym razem większa część akcji rozgrywa się poza murami Akademii Św. Władimira. Wraz z niepokorną panną Hathaway udajemy się do Rosji w celu odnalezienia Dymitra. Przemierzamy Syberię. Poznajemy rodzinę Bielikowa. Trafiamy do Nowosybirska, a stamtąd... jest już rzut beretem do rezydencji zamieszkiwanej przez przemienionego w strzygę ukochanego Rose. Dzięki więzi łączącej dampirkę z Lissą, a także niecodziennymi umiejętnościami Adriana Iwaszkowa, który w dalszym ciągu namiętnie odwiedza sny Rose, mamy także wgląd w życie uczniów Akademii. Kirowa zwalnia dyrektorski stołek na rzecz niejakiego Lazara. Wraz z nim do szkoły przybywa tajemnicza Avery, z pozoru beztroska dziewczyna, w gruncie rzeczy sprytna intrygantka, która z niewiadomych względów zabiega o przyjaźń młodej Dragomirówny, a także Iwaszkowa.

W „Pocałunku cienia” Mead dodała dramaturgii przemieniając Dymitra w strzygę. Teraz kontynuuje ten wątek. Koncentruje się bardziej na uczuciach Rose niż na ciągłym ratowaniu Lissy, która swoją drogą jak zwykle znajdzie się w opresji, lecz nie przysłoni to głównego wątku, którym jest miłość Dymitra i Rose. Miejscami robiło się więc rzewnie, ale też bardziej dojrzale. Autorka bardzo zgrabnie wplotła w fabułę nowych bohaterów – alchemiczkę Sydney, moroja Abe’a, rodzinę Bielikowa (warto nadmienić, że jedną z barwniejszych mieszkanek małego rosyjskiego miasteczka Bai była jego babka - Jeva), a także kilka strzyg. Przemieniony Dymitr stał się bardziej pociągający niż wcześniej. Sceny między nim a Rose tchnęły niedopowiedzianym erotyzmem jeszcze bardziej podkręcając atmosferę tej niesamowitej opowieści.

Uśmiech na twarzy, przyjemne dreszcze na ciele, strach w oczach, szybciej uderzające serce. Richelle Mead znowu dostarczyła nam tego wszystkiego. Jedynym wątkiem, który można by pominąć były polowania Rose i jej bandy na strzygi. Powiało trochę Buffy Summers oraz jej Scooby Gangiem. Poza tym książka była naprawdę dobra. „Przysięga krwi” podobnie jak poprzednie tomy wciąga bez reszty. Pomimo znacznej objętności czyta się ją stanowczo za szybko, zaledwie kilka godzin, czując oczywiście ciągły niedosyt. Jeśli jeszcze nie sięgnęliście po „Akademię Wampirów” koniecznie musicie to nadrobić. To bez dwóch zdań najlepsza wampirza saga ostatnich lat!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/18.03.2011 10:17
Boska część! Polecam wszystkim! :)