Agnieszka Topornicka "Cała zawartość damskiej torebki"

Chciałam napisać książkę, jaką sama chciałabym przeczytać. Żeby był humor, najlepiej dużo, i miłość, najlepiej prawdziwa i na zawsze, oraz bohaterowie dramatu ...
/ 31.03.2008 09:33
Chciałam napisać książkę, jaką sama chciałabym przeczytać. Żeby był humor, najlepiej dużo, i miłość, najlepiej prawdziwa i na zawsze, oraz bohaterowie dramatu - najchętniej inteligentni, dowcipni i nietuzinkowi - jak ludzie, których spotykałam w życiu, a bardzo rzadko, albo wcale, we współczesnych powieściach.
Agnieszka Topornicka


Błyskotliwa powieść obyczajowa, pełna humoru i wyrozumiałości dla pogubionych na życiowych zakrętach bohaterów.

W prezencie ekologiczna torba!



Agnieszka Topornicka „Cała zawartość damskiej torebki”Agnieszka to młoda, choć już niezupełnie, niegłupia przecież, ale zakompleksiona anglistka z bagażem kilku nieudanych związków. Właśnie odkryła kolejną zdradę ukochanego, czarująco beztroskiego żeglarza Eryka. Odchodzi od niego, lecz nie ma pojęcia, co dalej robić ze swoim życiem: zostać tam, gdzie ma pracę i mieszkanie, wyjechać za granicę, gdzie ma wprawdzie przyjaciół, ale nie ma pracy, czy z podkulonym ogonem wracać na garnuszek rodziców? Niespodziewanie odnajduje ją jej dawna studencka miłość. Ksawery, kiedyś wybitny polonista o zapędach filozoficznych i niebezpiecznym błysku w oczach, dziś świeży rozwodnik, właśnie – jak sam twierdzi – stał się „zupełnie innym człowiekiem” i chce od nowa ułożyć sobie życie. Z Agnieszką?

„Cała zawartość damskiej torebki” to błyskotliwa powieść obyczajowa, pełna humoru i wyrozumiałości dla pogubionych na życiowych zakrętach bohaterów.

Agnieszka Topornicka o tytule książki
Tytuł książki przyszedł do mnie sam, znienacka, boczkiem, kiedy zmywałam naczynia pewnego późnego popołudnia, wczesną wiosną 2004 roku. Napisałam już wtedy około dziesięciu stron, i nadal nie miałam pojęcia, jak celnie oddać jednym, krótkim sformułowaniem to, o co mi w tej książce, w tej bohaterce -neurotycznej, pogubionej, ironicznej, i wówczas jeszcze, na tych pierwszych stronach, bardzo niekochanej i nieszczęśliwej - chodziło. I nagle - zastygłam z cieknącą gąbką w dłoni - po prostu, i nie wiadomo skąd, i jak, powiedziałam na głos: cała zawartość damskiej torebki. Niekwestionowana metafora kobiecej niekonsekwencji. Mieści się w niej całe „ja” Agnieszki X, jej emocjonalne rozedrganie, pomieszanie z poplątaniem, gdzie sprzeczność goni sprzeczność, a potem spokojnie idą razem na piwo, gdzie podpaska i perfumy, paracetamol i Poświatowska (wydanie miniaturowe), śrubka nie wiadomo od czego i szczotka, wiadomo, do włosów lub zębów, a wszystko to razem, naraz, współistniejące ze sobą. Bo każda z nas jest przecież jak Mary Poppins - potrafimy z dywanikowej torby własnej osobowości wydobyć w stosownym momencie nawet to, czego gołym (zwłaszcza zdumionym męskim) okiem nie widać.

Agnieszka Topornicka "Cała zawartość damskiej torebki"Agnieszka Topornicka (ur.1966) – tłumaczka, dziennikarka, poetka; a także, w emigranckiej przeszłości, niania, sprzedawczyni, kelnerka, nauczycielka, barmanka, pracownica linii lotniczych, agentka biura podróży. Przez dziesięć lat mieszkała w USA, gdzie współpracowała z mediami polonijnymi. Teraz mieszka na wsi w Beskidzie Wyspowym z mężem, trzyletnim synem Józiem i gigantycznym amerykańskim kotem. Z okien jej domu w pogodne dni widać Tatry.

O sobie
Urodziłam się w Krakowie, dorastałam w Wieliczce i, corocznie, wakacyjnie - co nie znaczy, że mniej intensywnie - także w Kobylance pod Gorlicami. Studiowałam anglistykę na UJ, mieszkałam w Londynie, potem przez 10 lat w USA, potem znowu w Polsce, w Gdyni i w Krakowie. Wyjazd do USA okazał się najważniejszym krokiem w moim życiu. Zawsze marzyłam o Ameryce - zwłaszcza sfotografowanej tak, jak w filmie Niebiańskie dni, a kiedy moje marzenie się spełniło, rzeczywistość tysiąckrotnie przerosła moją wyobraźnię. Zaczynałam jako opiekunka do dziecka w Nowym Jorku, który nadal, niezmiennie i wciąż uważam za najwspanialsze miejsce na świecie, zaraz po Dolinie Śmierci. W 1994 roku zaczęłam współpracę z nowojorskim tygodnikiem polonijnym „Kurier Plus”, i tak trwa ona już sympatycznie aż do dziś. To właśnie redaktor naczelnej „Kuriera”, który nota bene przed miesiącem obchodził 20-lecie istnienia, Zofii Doktorowicz - Kłopotowskiej, wymierzanym mi przez nią serdecznym „psychicznym kopniakom” zawdzięczam, że odważyłam się pisać. Były felietony, recenzje filmowe, wywiady, reportaże z wydarzeń kulturalnych. Dwa lata później zostałam redaktorką amerykańskiej wersji ”Super Expressu”, gdzie nauczyłam się pisać szybko, natychmiast, tu i teraz, na wczoraj. Tuż przed wyjazdem do Polski nawiązałam współpracę z miesięcznikiem „Film”; udało mi się wówczas otrzeć o najprawdziwsze Hollywood i osobiście poznać Winonę Ryder i Janusza Kamińskiego. Okazało się wtedy, że Winona Ryder, niestety, wygląda na żywo jeszcze lepiej, niż na filmie, i niepotrzebny jej żaden fotoszopowy retusz. Po powrocie do kraju (nie wróciłam bynajmniej z rozpaczy, że nie posiadam urody hollywoodzkiej, lecz ze zgoła innych powodów), pracowałam klasycznie jako nauczycielka angielskiego i tłumaczka (mam na koncie musical Atlantis dla Teatru Muzycznego w Gdyni, oraz garść scenariuszy i list dialogowych), przez kilka miesięcy prowadziłam także wraz z Krzysztofem Kłopotowskim w Telewizji Puls program „Kinorozmównica”, ale moja kariera medialna zakończyła się samorzutnie, kiedy okazało się, że spodziewam się dziecka. Obecnie od kilku lat mieszkam na wsi pod Wieliczką, tłumaczę, piszę, gotuję, z dużą przyjemnością i podobno niekiepsko, i wychowuję syna, także z dużą przyjemnością, ale z jakim efektem, to już pokaże czas.



autor Agnieszka Topornicka
Cała zawartość damskiej torebki
wydanie pierwsze
premiera książki
27 marca 2008
oprawa miękka
cena książki
32,00 zł
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (12)
/23.08.2015 19:45
Książka jest po prostu niesamowicie celnym opisem życia wielu kobiet...
/21.10.2008 18:05
Czytalam z zainteresowaniem ksiazke, ale troche przerazil mnie , a moze zszokowal jezyk.Nie wiem, czy jest to charakterystyczne dla rocznika 1966 ? Jestem troche starsza, ale nie rozmawialam nigdy tak strasznie dziwacznym polskim.Jestem z Gdyni, ale tutaj tez tak nie mowilismy .
/15.07.2011 21:45
zaejebioza dawno mnie nic tak nie porwało Musze kiedyś z nią zapalić nie koniecznie na balkonie
POKAŻ KOMENTARZE (9)