Redukcja ciąży bliźniaczej

Nowa etyczna kontrowersja wstrząsa Ameryką - coraz więcej rodziców dowiedziawszy się o bliźniaczej ciąży… usuwa połowę.
/ 26.09.2011 10:43

Nowa etyczna kontrowersja wstrząsa Ameryką - coraz więcej rodziców dowiedziawszy się o bliźniaczej ciąży… usuwa połowę.

Redukcja ciąży bliźniaczej

 

I chociaż sama aborcja w wielu krajach świata jest decyzją normalną, przynależną kobiecie i nie wywołującą w nikim typowych dla Polski agresywnych reakcji, to już z wyborem płodu do usunięcia problem mają i lekarze, i pacjenci. Bo jak z dwóch zapłodnionych jajeczek wytypować jedno do destrukcji? Czy decydować ma płeć, rozmiar, szybkość rozwoju? Znowu zaczyna się dyskusja o zabawie w Stwórcę, która ludziom, na szczęście, wciąż jeszcze kojarzy się raczej z horrorami w stylu Dr. Frankensteina.

Redukcja ciąży bliźniaczej

Oczywiście, rodziców potencjalnych bliźniąt można łatwo zrozumieć - chcą dziecka, często latami, angażują się w kosztowne, męczące procedury zapłodnienia in vitro, organizują sobie życie z intencją posiadania potomka, albo wpadają po prostu wskutek antykoncepcji, która jak wszystko na świecie, potrafi sromotnie zawieść bez niczyjej winy. I nagle jest grom z jasnego nieba - nawet, jeśli ucieszy cię bowiem wiadomość o dziecku, to wizja dwójki w pakiecie zwykle jest zbyt przytłaczająca. Fizycznie, finansowo, emocjonalnie, czasowo, przestrzennie… A jeśli można ułatwić sobie życie i wybrać dojrzałe świadome rodzicielstwo dla jednego zamiast chaotycznego, niepełnego, przytłaczającego rodzicielstwa dwójki, to dlaczego nie?

Dziennik „New York Times” opisał niedawno przypadek 45-letniej Jenny, która po 6 latach usiłowań zajścia w ciążę sztucznymi metodami i kolosalnych poświęceniach dowiaduje się nagle o bliźniętach i decyduje się na redukcję. Bo przecież już sama ciąża była manipulacją i sztucznym zabiegiem, więc nie ma co mówić o pozostawieniu natury w spokoju. Bo ryzyko utraty ciąży bliźniaczej i innych komplikacji jest znacznie wyższe niż w przypadku jednego płodu. Bo ona po prostu nie ma siły, aby przed pięćdziesiątką podjąć się wychowania małej dwójki brzdąców. W końcu, samą procedurę przeprowadza się w Stanach bieżnie już od ponad 20 lat, gdy liczba płodów zagraża życiu matki lub uniemożliwia, przy danym stanie zdrowia, szczęśliwe dokończenie ciąży. Czemu z takiego postępu medycyny nie skorzystać?

O dziwo, takie decyzje nawet w liberalnych aborcyjnie Stanach wciąż są tematem tabu i kobiety często ukrywają fakt przed rodziną czy znajomymi. Rodzice, którzy decydują się kosztowną redukcję (ponad 6 tysięcy dolarów) często nie chcą nawet wybierać, który płód zatrzymać, aby ulżyć własnemu sumieniu. Pomagają im trochę doktorzy, którzy podkreślają, że ciąża bliźniacza zwłaszcza po 40-tce i in vitro może rzeczywiście być obarczona bardzo duży ryzykiem. A to przecież nie jest unikanie odpowiedzialności per se, jak w przypadku aborcji, to wybór o lepszej przyszłości dla całej rodziny…

Tak czy inaczej, w naszym ludzkim repertuarze pojawia się kolejny wielki znak zapytania…