POLECAMY

Reklamy kosmetyków to oszustwo

Był czas, kiedy reklamy wzięły nas suspensem i wszystkie musiałyśmy nagle mieć odrobinę luksus Fa i Always na te trudne dni. Ale czasy naiwności się skończyły…

Był czas, kiedy reklamy wzięły nas suspensem i wszystkie musiałyśmy nagle mieć odrobinę luksus Fa i Always na te trudne dni. Ale czasy naiwności się skończyły…

W skrócie sytuacja wygląda tak, że producenci kosmetyków idą coraz dalej reklamując swoje produkty, a my jesteśmy na ogół coraz bardziej sceptyczne. Jeśli gdzieś tam są jeszcze jednak kobiety, które święcie wierzą w maskary wydłużające rzęsy o 2 cm i szampony zamieniające włosy w jedwabny wodospad Królowej Wiktorii, to nic tylko gratulować.

Brytyjski magazyn „Sun” chciał odkryć niedawno Amerykę i wydał rewolucyjnego newsa, jakoby 28% wszystkich reklam kosmetycznych było oszukanych. Dałabym głowę, że jakieś szalbierstwo jest w co najmniej 90%, ale zostańmy przy wersji oficjalnej. Na czym polega nabijanie kobiet w banię? Ano modelki mają sztuczne rzęsy, może i malowane tuszem Diora, ale to nie robi wielkiej różnicy; dopinki ze sztucznych włosów, photoshopowane zmarszczki, przebarwienia, a nawet objętość piersi. Wybiela się zęby, nabłyszcza włosy, likwiduje cienie pod oczami, zmienia kolor źrenic, powiększa usta… co dusza zamarzy na pięknej twarzy.

Dla spragnionych detali polecam światopoglądowy filmik:

Retuszowane zdjęcia

Retuszowane zdjęcia

Są jeszcze z tego powodu afery - L’Oreal dostało się za szampon Elseve, gdzie Shery Cole miała sztuczne dopinki włosów, Rimmel jest piętnowany za Lily Cole i Kate Moss ze sztucznymi rzęsami, a Pantene już niegdyś prawie ukamienowano za silikonowe piersi w reklamie odżywek do włosów. Kremy do cery 50+ reklamują trzydziestolatki albo Sharon Stone po dwóch godzinach pracy grafików, zaś kremy antycellulitisowe promują kobiety, które nigdy w życiu skórki pomarańczowej nie widziały na oczy. Komisje i stowarzyszenia obrony etyki atakują koncerny, wytykają śmieszne liczby typu „88% kobiet po tym kremie zaobserwowało przyrost biust o 2 cm” i chyba tylko Dove robi na tym karierę jako jedyny producent, który pokazuje prawdziwe kobiety - pulchne, ze zmarszczkami i cellulitisem.

I choć, jak wspomniałam, ciężko przypuszczać, żeby te oszustwa faktycznie wpływały na nasze decyzje zakupowe, bo szampon częściej wybiera się po zapachu, a tusz wedle kształtu szczoteczki, to jednak efekt uboczny krzywego zwierciadła reklam istnieje i to dość dobitny. Badania amerykańskie wykazały ewidentnie, że ekspozycja na fotografie szczupłych, zretuszowanych do doskonałości kobiet wiąże się z depresją, utratą wiary w siebie i rozwojem zaburzeń odżywania. Bo choć nikt nie wierzy, że ten tusz faktycznie robi z rzęs firanki, to każdy czuje się trochę nieswojo patrząc w gazetę, a potem w lustro…
 

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/8 lat temu
a ja się z nich śmieje bo widzę ich błędy z Photoshopa
/8 lat temu
cellilitis a cellilit to dwie rozne sprawy, w tym wypadku chodzilo Wam chyba jednak o cellilit ;/ co do reszty, zgadzam sie
/8 lat temu
Mnie również irytują reklamy kosmetyków, brawa jedynie dla Dove