Botoks dla siedmiolatki?

Pewna matka, jak wiele innych matek na całym świecie, postanowiła zadbać o przyszłość swojej córki. Po macoszemu potraktowała jednak, praktykowane przez inne rodzicielki, zapisywanie dziewczynki na języki obce czy odkładanie środków na jej studia, postanowiła pieniądze zainwestować inaczej, na przykład w zastrzyki z botoksu. Nie dla siebie. Dla swojej siedmioletniej córki.
Marta Kosakowska / 06.12.2007 12:41

P  ewna matka, jak wiele innych matek na całym świecie, postanowiła zadbać o przyszłość swojej córki. Po macoszemu potraktowała jednak, praktykowane przez inne rodzicielki, zapisywanie dziewczynki na języki obce czy odkładanie środków na jej studia, postanowiła pieniądze zainwestować inaczej, na przykład w zastrzyki z botoksu. Nie dla siebie. Dla swojej siedmioletniej córki.

Kiedy na świat przychodzi chłopiec, rodzice snują marzenia, że będzie lekarzem lub prawnikiem, ewentualnie informatykiem. Z dziewczynkami jest nieco inaczej. Na początek mają być śliczne, a myśli o ich przyszłości odkładane są na później. Tę urodę pociechy płci żeńskiej warto jakoś wykorzystać, a nawet na niej zarobić. Na taki pomysł wpadła Sharon Evans, matka siedmioletniej Bree. I w tym też jeszcze nie byłoby w tym nic dziwnego, bo dziewczynka zdecydowanie należy do tej bardziej urodziwej części populacji. Uniesienie brwi na twarzy może spowodować dopiero informacja, którą podał The Sun: dziewczynka ma regularnie wstrzykiwany botoks, wytatuowane brwi oraz powiększone usta. A wszystko po to, by spełnić desperackie ambicje swojej matki, o karierze córki w show-biznesie. Kobieta życzy sobie, aby jej latorośl osiągnęła tak spektakularny sukces jak Willow Smith, córka znanego amerykańskiego aktora, Will'a Smith'a.

„To, co robię dla Bree, uczyni z niej gwiazdę. (…) Wszystkie czołowe aktorki i celebrytki zaczynały wcześnie, a Bree będzie się wyróżniać dzięki swym pełnym ustom i supergładkiej cerze bez śladu zmarszczek. Brwi wytatuowałam bardzo delikatnie i tylko po to, by jej przypominać, w jaki sposób właściwie je regulować. Aby zostać supergwiazdą, trzeba być innym, trzeba mieć swój styl. Dlatego profesjonalnie zajęłam się córką. To moje dziecko i moja decyzja. To, co robię, pomoże jej ułożyć sobie życie.” (onet.pl) I wydaje się, że efekt szumu medialnego wokół małej Bree wydaje się być osiągnięty. O dziewczynce i jej matce już informują media w różnych częściach świata. Wiele największych gwiazd Hollywood nie może się pochwalić podobnym startem.

A wszystkie te kontrowersyjne zabiegi upiększające, którymi coraz większa ilość rodziców raczy swoje dzieci zza oceanem, gdzie stało się to w ostatnim czasie bardzo na czasie, nie są w żaden sposób zabronione prawnie, a matka Bree nie jest jedyną, która korzysta z tej luki w prawie. Otóż okazuje się, że zastrzyki z botoksu są na porządku dziennym wśród dziewczynek biorących udział w bardzo popularnych w Stanach Zjednoczonych konkursach piękności. Wysokie obcasy, wyzywający makijaż i czy balowe suknie, już nie zapewniają małym pięknościom zwycięstw w konkursach i otwarcia wrót do wielkiej kariery w show-biznesie. Dlatego coraz więcej rodziców robi krok dalej, niebezpiecznie stąpając po linie zawieszonej nad przepaścią zwykłej ludzkiej bezmyślności. Bo choć aspekt fizyczny tego typu zabiegów jest odwracalny, to na dziecięcej psychice niewątpliwie pozostanie bruzda, której nie da się wygładzić żadnym zastrzykiem.

Fot. The Sun

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (6)
/18.08.2012 18:38
przesada ona jej robi krzywde .
/20.05.2011 14:51
Super mamuśka. Dobro córci ponad rozum ;-). Ale mój dziad mawiał Z GÓWNA BATA NIE UKRĘCISZ i patrząc na córcie jestem w stanie się z nim zgodzić. A co Wy na to?
/20.05.2011 21:51
Mądrego masz dziada ;0
POKAŻ KOMENTARZE (3)